Moc biegania ze śródstopia

Od mniej więcej półtora miesiąca biegam wyłącznie ze śródstopia. Przyzwyczaiłam się już do tego stopnia, że nie wyobrażam sobie powrotu do walenia piętą o asfalt. Ta zmiana nie przyszła nagle, bo potrzebowałam trochę czasu i bardzo się cieszę, że spróbowałam.

 


Plan treningowy do Półmaratonu Królewskiego zaczęłam realizować na kilka miesięcy przed nim. Postanowiłam się do niego odpowiednio przyłożyć i sprawdzić ile jestem w stanie osiągnąć. O samym planie jeszcze napiszę, a dziś chciałabym wspomnieć o bardzo istotnej zmianie na którą się zdecydowałam, czyli poprawie techniki, a tym samym przejściu na śródstopie.

Jak to się zaczęło?
Banalnie. Kupiłam buty z mniejszą amortyzacją. Zakładałam je tylko na szybsze 5-8 kilometrowe biegi i miało mnie to zachęcić do pracy nad aspektem technicznym. Od razu przyznam, było ciężko. Nie wiedziałam jak się za to zabrać, miałam wrażenie, że to co robię jest bardzo nienaturalne, a o samym komforcie nie wspomnę. Mimo to, wizja poprawnej sylwetki podczas biegu i wynikające z tego korzyści skutecznie motywowała.

Pracę nad zmianą zaczęłam najpierw od biegania na palcach przez 200-500 m pod sam koniec treningu. Stopa nie chciała naturalnie lądować na śródstopiu, więc postanowiłam biegać ten odcinek na palcach. Było dziwnie, ale taki właśnie był początek.


Z czasem wplatałam coraz więcej takich „przebieżek” zwykle na rozgrzewkę i rozluźnienie. Z treningu na trening coraz bardziej się z tym oswajałam i stopniowo, ale nie na siłę wydłużałam dystans. Biegając zdarzało się, że zapominałam o technice i wracałam do biegania z pięty, ale gdy tylko sobie o tym przypomniałam, starałam się poprawiać.

Im dłużej próbowałam, tym częściej stawiałam sobie wyzwania typu: „dziś przebiegnę 2 km”, „spróbuję pięć”, ”może uda się 10?” aż wreszcie przebiegłam tak półmaraton. Minęło 1,5 miesiąca i mogę stwierdzić, że przychodzi mi to już naturalnie.

Czy warto?
Zdecydowanie odpowiadam, że tak. Przede wszystkim podczas biegu czuję się lekko. Stawiając kroki, nie walę z całej siły o podłoże tylko zwyczajnie odbijam się i sunę do przodu, a co za tym idzie ekonomia biegu jest dużo lepsza. Nie wytracam prędkości, tylko ją zwiększam/utrzymuję, bo przednia część stopy zdecydowanie lepiej radzi sobie z amortyzacją niż pięta. Sylwetka podczas biegu układa się inaczej i co ważne, nie wyglądam już jak wymęczony zgarbiony biegacz z tekstem na czole „o jesu długo jeszcze?”. Praktycznie zapomniałam też o bólu kolan i jestem przekonana, że lepsze wyniki, to również zasługa biegania ze śródstopia.



Co jest ważne:
Nie da się przejść na bieganie ze śródstopia z dnia na dzień. Na zmianę techniki potrzebowałam trochę czasu. Decydując się na to wiedziałam, że muszę szczególnie zadbać o ćwiczenia uzupełniające, bo bez nich szybko nabawiłabym się kontuzji. Biegając z pięty obrywają nasze kolana, a biegając ze śródstopia większe obciążenie ma ścięgno Achillesa. U mnie sprawdziły się ćwiczenia całego ciała minimum 2 razy w tygodniu (plus joga), rozciąganie po treningu i skipy.

Na przejście z biegania z pięty na śródstopie zdecydowałam się przede wszystkim dlatego, że zapragnęłam prędkości, a bieganie rekreacyjne nie dostarczało mi już takiej radości. Lubię próbować nowych rzeczy, a jeżeli jest jeszcze coś, co może pozytywnie wpłynąć na moje wyniki, to z chęcią to sprawdzę, bo przecież nic nie tracę. Nie mam zamiaru nikogo namawiać do biegania naturalnego, ale odradzać również nie będę. U mnie zdało egzamin.


Udostępnij ten post

13 komentarzy :

  1. ze śródstopia biega mi się znacznie szybciej, tylko... muszę o tym pamiętać ;) bo odruchowo to właśnie walę piętą w podłoże.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z czasem staje się to coraz bardziej naturalne :)

      Usuń
  2. Właśnie. Wiele jest teorii na temat biegania. Sam przechodziłem dosyć długo na śródstopie i to stało się dla mnie naturalne. Co najważniejsze w tym wszystkim... od kopa poprawiałem życiówki na każdych dystansach począwszy od 5 km do maratonu... i to w jednym miesiącu :D Pewnie u Ciebie będzie podobnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogłabym powiedzieć, że nawet już jest :) Wyniki poprawiły się tak nagle :)

      Usuń
  3. Ja jak pod koniec właśnie biegłam ze śródstopia to miałam wrażenie, że po prostu stoję w miejscu, haha :D

    OdpowiedzUsuń
  4. A tak biegać jeszcze nie próbowałam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo dopóki ktoś biega rekreacyjnie, nie myśli jakoś specjalnie o technice :D

      Usuń
  5. Śródstopie jest cool, śródstopie nie boli, pod warunkiem, że to śródstopie się wprowadza stopniowo, tak jak napisałaś.
    Szkoda, że wiele osób się zniechęca, kiedy okazuje się, że zaczynają ich boleć nieprzyzwyczajone do tej techniki łydki/coś innego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, a przecież początki zawszw są trudne i to tyczy się każdej dziedziny życia ;)

      Usuń
  6. Bieganie z śródstopia bieganiem, ale jakie masz cudne foty ;-) Idealnie na okładkę Runnersa ;-P

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz! To dla mnie dodatkowa motywacja ;)