Podsumowanie miesiąca. Styczeń 2017

Tak się cieszę, że już luty, bo początek stycznia był dla mnie jakimś kompletnym nieporozumieniem. Mnóstwo pracy, brak chęci do czegokolwiek, fatalna pogoda, a przez to coraz większa liczba odpuszczanych treningów. Czułam się z tym źle, dlatego pod koniec miesiąca postanowiłam to zmienić i wreszcie zaczęło się coś dziać!


imbw kraków

Styczeń był ubogi w treningi. Zwłaszcza początek. Nie bardzo wiedziałam co mam biegać, co chcę biegać i czy faktycznie tego potrzebuję. Skupiłam się na innych rzeczach, zajęłam prywatnymi sprawami, a bieganie zostawiłam "na potem" i "gdy będą chęci". Tym sposobem wybiegałam w tym miesiącu tylko 179 kilometrów, z czego ponad 100 w ciągu ostatnich 10 dni.

running girl

Tak jak już wspomniałam, pod koniec miesiąca zaczęło się coś dziać. Poza tym, że zaczął mi ciążyć temat zbliżającego się wiosennego maratonu, to czułam się naprawdę źle odpuszczając kolejny tydzień typowe treningi. Większość z Was wie, że lubię mieć wszystko poukładane, obrany cel i znać sposób na poprawę wyników. Miałam też wrażenie, że od jakiegoś czasu stoję już w miejscu, a tego uczucia bardzo nie lubię. Postanowiłam coś zmienić i swoje treningi powierzyłam innej osobie. Od teraz mam trenera i myślę, że to była jedna z najlepszych decyzji w ostatnim czasie.


Jako, że zima trwa w najlepsze, to w styczniu nie mogło zabraknąć wyjazdów na snowboard. W ostatnim czasie miałam sporo okazji, dlatego gdy tylko mogłam to z nich korzystałam. Poza fantastyczną zabawą, jest to świetny pretekst, by wyjechać w góry i spędzić czas na świeżym powietrzu odrywając się od codzienności.

deska snowboardowa Burton

Co w lutym?
Obecnie czekam na każdy trening z niecierpliwością i zwyczajnie nie mogę się go doczekać. Chciałabym, aby cały miesiąc właśnie taki był, a ja z ogromem motywacji odkreślała dzień za dniem w swoim kalendarzu.

Asics Frontrunner


Czytaj dalej

Mój 2016 rok

Ten rok był bardzo wyjątkowy i poniekąd stał się przełomowy w mojej biegowej przygodzie. Wniósł wiele doświadczeń, mnóstwo radości i jeszcze więcej pięknych wspomnień. Zanim jednak wkroczę w nowy, chciałabym wcześniej stworzyć szybki przegląd najważniejszych wydarzeń ostatnich 366 dni.


portrait girl 2016 autumn

W 2016 roku przebiegłam 2 maratony, 4 półmaratony, 22 biegi na 10 km, 60 na 5 km i kilka pojedynczych na innych dystansach. W sumie zdobyłam około 20 medali i wybiegałam prawie 2500 kilometrów. Poprawiłam swoje wszystkie rekordy życiowe, dostałam pierwsze biegowe pucharki i kilka razy stawałam na podium. Bieganie zaczęło przynosić mi jeszcze więcej radości, coraz lepsze wyniki dodawały motywacji, a to wszystko utwierdziło mnie w przekonaniu, że jest to coś bez czego obecnie nie potrafię sobie wyobrazić codzienności.

2016 rok to wspaniałe wspomnienia, do których na pewno będę często wracać:


biegi zelów

  • Kwietniowy Parkrun Kraków i niespodziewane pokonanie granicy 22 min na 5 km dało mi ogromnego kopa do dalszego działania

maraton krakow 2016

medal warsaw marathon

Bełchatów biegi radość

2016 rok przyniósł mi mnóstwo wspomnień zarówno tych dobrych, jak i złych. Były chwile o których obecnie nie chcę pamiętać, ale także i takie do których z radością będę wracać. W ciągu tych 12 miesięcy upadałam i podnosiłam się wielokrotnie, ale ani razu się nie poddałam. Za każdym razem walczyłam o swoje marzenia i nie pozwoliłam ich zdeptać. Każdego dnia budowałam siebie, by być coraz wyżej i dalej. W tym roku również patrzę z uśmiechem na to, co przyniesie mi kolejny rok i wierzę, że dobrych rzeczy w 2017 roku nie zabraknie.

autumn portrait girl

PS. Zaglądajcie na INSTAGRAMA i SNAPCHATA (keepdreamsclose), tam jestem zdecydowanie częściej!
Czytaj dalej

Podsumowanie miesiąca. Listopad 2016

Tak bardzo się cieszę, że ten miesiąc już za mną. Pomimo tego, że było w nim naprawdę kilka miłych wydarzeń to chyba od samego początku czekałam już na grudzień. Listopad po prostu był i tylko pojedyncze małe sukcesy sprawiły, że mogę go dobrze wspominać.


blonde girl portrait

W tym miesiącu biegałam już dużo więcej. Wszystko było uporządkowane i bez chaosu. Kilkudniowe zakwasy po sile biegowej stały się normą, a wieczorne rozciąganie i sesje jogi miłą końcówką wieczoru. Miesiąc skończyłam z 198 wybieganymi kilometrami i satysfakcją, że plan z kilkoma wyjątkami zrealizowałam.

10 kilometrowy Bieg Niepodległości w Kielcach był dobrym oderwaniem od codziennych treningów i mocnym wysiłkiem nie tylko fizycznym. Zajęcie dosyć wysokiego miejsca wśród kobiet pokazało mi, że biegam już na całkiem fajnym poziomie, a to z kolei przełożyło się na wzrost mojej motywacji ;)

Park Staszica Kielce 2016
fot. Dsz-Foto

Tydzień później miało miejsce wydarzenie na które czekam z niecierpliwością właściwie cały rok. Bełchatowska Piętnastka jest moim ulubionym biegiem i choć głównie z sentymentu tutaj startuję, to za każdym razem biega mi się coraz lepiej. W tym roku dałam z siebie wszystko, a przy tym udało mi się osiągnąć fajny wynik i nawet stanąć na podium.


To właśnie te dwa biegi sprawiły, że listopad mile wspominam. Późnojesienna aura nie sprzyjała motywacji i za właściwie każdym razem musiałam się mocno wysilić, aby wyjść na trening.

Biegów, po których wracałam do domu z uśmiechem na twarzy nie brakowało, ale były i tez takie o których nawet nie chce pamiętać. Na szczęście wiem, że to normalne. Deszczowa, ponura i zimna jesień chyba już taka jest.


Co w grudniu?

Czekam na śnieg. Na trzeszczące pod butami podłoże, spadające na nos płatki białego puchu i kilka dni wolnego. Oprócz Krakowskiego Biegu Sylwestrowego raczej nic szczególnego nie planuję. Ten miesiąc to czas na budowanie bazy pod wiosenne starty i skupienie się na treningach uzupełniających.

PS. Jestem również na SNAPCHATCIE (keepdreamsclose), INSTAGRAMIE i FACEBOOKU!
Czytaj dalej

20. Uliczny Bieg Bełchatowska Piętnastka - warto marzyć, warto walczyć!

running girl

To tutaj z radością, uśmiechem i pięknymi wspomnieniami wracam już 4 rok z rzędu. Uliczny Bieg Bełchatowska Piętnastka jest wyjątkowy, nie tylko ze względu na nietypowy dystans, ale i na to, że od tego biegu wszystko się zaczęło. Tutaj dostałam swój pierwszy medal i tutaj, debiutowałam w zawodach. Tegoroczna edycja była dla mnie szczególnie ważna i jak się później okazało niezwykle szczęśliwa.


Bełchatów jest moim miastem rodzinnym i nigdzie tak dobrze nie biega mi się jak tu. Z różnych względów musiałam odpuścić wszystkie inne bełchatowskie biegi w tym roku, dlatego na TEN czekałam szczególnie. Może i w Krakowie mam więcej biegowych znajomych, ale to tutaj mam rodzinę i to właśnie ona daje mi najwięcej sił.

running girl Bełchatów

Bełchatowska Piętnastka jest w bardzo fajnym terminie. W takim, gdy najważniejsze biegi każdy ma już właściwie za sobą. To start na koniec sezonu i tylko od biegacza zależy jak go potraktuje.

Ja już powoli przygotowuję się do nowego sezonu i nie był to mój start docelowy (chociażby dlatego, że jeszcze w piątek i sobotę walczyłam z zakwasami po sile biegowej), więc w sumie nie mogłam od siebie zbyt wiele wymagać. Spodobało mi się jednak to, że w Bełchatowskiej Piętnastce poza ogólną klasyfikacją i kategoriami wiekowymi prowadzona jest jeszcze jedna rywalizacja, skierowana  tylko do Bełchatowian. I choć kobiety traktowane są nieco gorzej niż mężczyźni (dla kobiet nagradzane są 3 miejsca, a dla mężczyzn 5) to i tak porównałam czasy zeszłorocznej trojki dziewczyn i choć wiedziałam, że to o niczym nie świadczy, pomyślałam, że fajnie byłoby spróbować się trochę wysilić.
 

Głównym moim celem było utrzymanie tempa 4:50 min/km przez cały dystans. Ciężko tutaj mówić o równym tempie, gdyż na trasie nie brakowało podbiegów i zbiegów to mimo wszystko jakieś tam założenie miałam. Stojąc na starcie trochę się bałam, bo jeszcze nigdy nie biegłam tak szybko 15 kilometrów, ale otuchy dodawał mi fakt, że jestem u siebie, tata i brat stoją na trasie, a mama w domu trzyma mocno kciuki.

Bełchatów biega 2016

Na trasie ponownie kilometry mijały bardzo szybko. Dwa pierwsze okrążenia przebiegłam na sporym luzie, uśmiechając się i zerkając co jakiś czas na zegarek. Gdy widziałam jakąś kobietę na horyzoncie starałam się ją dogonić i wyprzedzić. Gdy kończyłam drugie okrążenie Ci najlepsi wbiegali już na metę i nawet trochę im zazdrościłam.

Trzecie okrążenie było najtrudniejsze. Zmęczenie rosło, a ja wkraczałam w nieznane. Teraz miałam zrobić to, czego jeszcze nigdy nie robiłam, a trzecią piątkę jak na złość niestety rozpoczynał podbieg. Pojawiła się wtedy chwila zwątpienia i myśl o odpuszczeniu, jednak ostatecznie nie dałam się tak łatwo. Wzięłam głęboki wdech, chwyciłam za kubek wody i po chwili zegarek znów pokazywał mi to, co chciałam. 

Na zbiegu odpoczęłam, minęłam dziewczynę z żółtym numerkiem (żółte numerki miały osoby z Bełchatowa) i postanowiłam, że choćby nie wiem co, nie dam się już wyprzedzić. Ostatni kilometr ciągnął się w nieskończoność, a mnie powoli brakowało już tchu. Na szczęście kibice i myśl o tym, że zaraz będzie po wszystkim pozwoliła mi jeszcze przyśpieszyć.

decoration running

Na metę wpadłam zmęczona. Tego dnia dałam z siebie chyba wszystko. Czas jaki udało mi się osiągnąć był dla mnie wspaniały, bieg jakby idealny, a moja radość po tym wszystkim po prostu ogromna.

belchatowska pietnastka 2016 time

Na tym mogłabym skończyć opowieść o mojej już czwartej edycji Bełchatowskiej Piętnastki, bo i tak byłabym zadowolona, ale tego dnia wydarzyło coś jeszcze.

Jak się później okazało, metę przekroczyłam jako trzecia kobieta z Bełchatowa. Nie mogłam uwierzyć, że u siebie, na tak dużym biegu (ponad 1000  uczestników), gdzie 4 lata temu debiutowałam i ledwo zdołałam ukończyć 15 km, dziś stanę na podium jako trzecia z bełchatowianek. To była tak piękna wiadomość i niesamowita niespodzianka, że uśmiech do końca dnia nie schodził mi już z ust.

the best from Bełchatów

Warto wierzyć, warto marzyć i warto walczyć!

Czytaj dalej

IX Bieg Niepodległości w Kielcach - tam chce się wracać!

Są takie biegi do których wraca się dzięki miłym wspomnieniom. Do takich, gdzie wszystko zagrało i ciężko dopatrzeć się minusów. Tak określiłabym IX Bieg Niepodległości w Kielcach, gdzie byłam rok temu, w ostatnią niedzielę i na pewno chętnie znów tam pojadę.


Park Staszica Kielce
fot. Dsz-Foto

Bardzo lubię biegi upamiętniające jakieś wydarzenie. Wtedy atmosfera jest zupełnie inna, bo poza aspektem sportowym (który dla wielu jest bardzo ważny) jest jeszcze ten duchowy, gdy całości dopełniają piękne pieśni i stroje patriotyczne. Identycznie było i w tym przypadku. Zanim wszyscy ruszyliśmy przed siebie, w zadumie i skupieniu odśpiewaliśmy Mazurka Dąbrowskiego. To są właśnie te chwile, gdy mam ciarki na ciele i jestem dumna z tego, że jestem Polką.

Kielce Bieg 2016
fot. Tomasz Tkaczyk

Trasę biegu znałam doskonale. Rok temu przemierzałam ją w identycznych okolicznościach. Jest bardzo urozmaicona, a duża ilość zakrętów, mocnych podbiegów i szybkich zbiegów sprawia, że czas mija niespodziewanie i mimo rosnącego zmęczenia chciałoby się jeszcze. 

To własnie tutaj odpoczywałam w tempie poniżej 4:30, a wbiegając pod górkę łapałam każdy oddech. Naprawdę nie wiem, kiedy minęło to 10 kilometrów. To jeden z niewielu biegów, gdy nie czekam na metę, bo ona sama pojawia się na horyzoncie.

Kielce Bieg Niepodległości 2016
fot. Patryk Ptak

Biegło mi się bardzo dobrze. Bez kryzysów, z radością i satysfakcja pojawiłam się na mecie ponad 4 minuty szybciej niż rok temu, kończąc swój bieg jako 14 kobieta. To był naprawdę fajny bieg, zarówno organizacyjnie jak i w moim wykonaniu. Jestem przekonana, że jeśli tylko nic nie stanie na przeszkodzie to za rok znów się tam pojawię. 

Bieg Niepodległości Kielce 2016

W tym roku na IX Biegu Niepodległości w Kielcach było wszystko. Organizatorzy do serca wzięli sobie wszelkie uwagi i nawet do darmowego pakietu startowego dorzucili upominek w postaci patriotycznej chusty z orzełkiem. Warto było tam pobiec, warto było ponownie wrócić do Kielc.

Czytaj dalej

Podsumowanie miesiąca. Październik 2016

Ponownie czuję tę ekscytację co kiedyś. Mam cel, mam plan i znów odkreślam dni w swoim kalendarzu. Przeliczam tygodniowe i miesięczne kilometry, kontroluję tempo, tętno i myślę o tym, gdzie będę za parę miesięcy.


autumn girl
Po maratonie zawsze mam taki nijaki okres i sporo czasu zajmuje mi powrót do normalnych treningów. Raz, że chce odpocząć, a dwa, że zanim wybiorę sobie kolejny cel musi minąć trochę czasu, ale to wcale nie znaczy, że nic nie robię. Biegam, ale mniej i spokojniej. W sumie przez cały miesiąc udało mi się wybiegać 185 kilometrów.

W październiku sporo było też biegów w których brałam udział. Nie przywiązywałam do nich szczególnej wagi, bo tak naprawdę najważniejszy miałam już za sobą. Największą motywacją była Krakowska Triada Biegowa, o czym jeszcze napiszę, ale to właśnie dzięki niej pobiegłam w Biegu Trzech Kopców (który chyba wreszcie polubiłam), a dwa tygodnie później w 3. PZU Półmaratonie Królewskim. O ile ten pierwszy nie miał dla mnie większego znaczenia, tak w tym drugim chciałam choć trochę powalczyć o wynik i mimo wielu popełnionych błędów w trakcie biegu, udało się urwać co nieco z wiosennej życiówki.

running girl kraków błonia
W ostatnim tygodniu zdecydowałam się jeszcze na start w Sieradzu. Bardzo chciałam pobiec coś szybciej, a na treningu ciężko o motywację do tego, więc ten bieg wydawał się idealny. Zajęłam dosyć wysokie miejsce wśród kobiet, sprawdziłam swoją obecną formę i spędziłam niedzielę dokładnie tak jak lubię. Tego właśnie potrzebowałam.

fot. R. Kułaga

Pod koniec października powstał też nowy plan treningowy. Ponownie zaczęłam ćwiczyć, rozciągać się i powoli wracam do większego kilometrażu. Lubię ten stan, gdy wiem po co biegam, po co to wszystko robię i że wystarcza tylko rzut okiem na kalendarz, aby po prostu wyjść na trening.

Plany na listopad?

Na pewno pobiegnę w Bełchatowskiej Piętnastce. To bieg w którym w 2013 roku debiutowałam. Moje pierwsze 15 km, mój pierwszy medal, pierwszy start i pierwsza meta. Dzięki niemu pokochałam biegi uliczne i to właśnie tam wracam już czwarty raz z ogromną ochotą. Czy coś więcej? O tym pewnie dowiemy się w trakcie :)

PS. Pamiętajcie, że jestem również na SNAPCHATCIE (keepdreamsclose), INSTAGRAMIE i FACEBOOKU!
Czytaj dalej