Podsumowanie miesiąca i plany na luty 2015


Nie ma się nad czym rozwodzić. Początek roku zaczął się dla mnie kontuzją. Przeciążyłam pasmo biodrowo-piszczelowe co wykluczyło ciężkie treningi. Wszystko na szczęście skończyło się w tym samym miesiącu i mimo, że jest już dobrze, to ćwiczenia wykonuję z dużą ostrożnością, a szczególną uwagę zwracam na sygnały wysyłane przez organizm.


Jak minął styczeń?


- jeden bieg parkrun (ostatniego dnia miesiąca)
- 67 przebiegniętych kilometrów (najmniej od.. września 2013!)
- 18 km przejechanych na rolkach (gdy tylko warunki pozwalały - jeździłam)
- 2 wyjazdy na snowboard (sport uplasował się na tej samej pozycji "lubienia" co rolki i bieganie)
- basen - zrobiłam sobie test coopera i jak na półroczną przerwę wyszło nieźle
- ponad 28 aktywnych godzin (16h to deska)



Wszystkie moje treningi wyglądały tak, że gdy zaczynało mnie coś nawet delikatnie boleć, to wracałam do domu. Kontuzję leczyłam każdego dnia wykonując ćwiczenia rozciągające, rolowanie i mrożenie lodem. Pomogło. Ciężko stwierdzić co było przyczyną, ale lekceważenie bólu na samym początku na pewno nie było dobrą decyzją.


Plany na luty 2015?


W poprzednim miesiącu z racji tego, że nie mogłam biegać poświęcałam więcej czasu na ćwiczenia. Wzmocniłam nieco mięśnie, jednak cały czas jest nad czym pracować. Teraz chcę 2 razy w tygodniu skupić się na ćwiczeniach uzupełniających, a jako rozciąganie po treningu dołączyć 15-20 minutową jogę.

Z odżywianiem jest dobrze. Zaczęłam jeść regularnie, nie zaniedbuję posiłków, zaczynam dzień szklanką wody z cytryną, prawie nie sięgam po słodkości i coraz więcej eksperymentuję w kuchni. Niech tak zostanie.

Powoli wracam do biegowych treningów. Mimo, że wciąż z ostrożności boję się większego tempa to sądzę, że do końca miesiąca powinno być już dobrze. I co jeszcze? Pracuję nad techniką, poprawna na pewno w dużym stopniu zapobiegnie kolejnym/niepotrzebnym kontuzjom.




/E.

Udostępnij ten post

27 komentarzy :

  1. Wspaniały miesiąc za Tobą! A ile jeszcze lepszych przed Tobą. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten był zdecydowanie wspaniały pod względem snowboardu :D

      Usuń
  2. piękne rezultaty :) Gratki

    OdpowiedzUsuń
  3. W życiu nie zdecydowałabym się na bieganie zimą na dworze, więc gratuluję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj no co Ty! Wbrew pozorom jest bardzo fajnie!

      Usuń
  4. Ech te wredne kontuzje...16h na snowboard to fantastyczny wynik ;-) Ja już zacieram ręce i czekam na wiosnę i rower;-P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, czasem mnie te z dopadną.. :) A ja.. na rolki! :D

      Usuń
  5. Hej,
    tez mam problemy z pasem biodrowo-piszczelowym.
    Moglabys wskazać jakie ćwiczenia wykonywalas? Jak dokładnie z tym lodem?
    Mój fizjoterapeuta polecil mi jedynie rolowanie, ale czuje, ze to nie wystarcza...
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najczęściej po ciepłej kąpieli robiłam kilka ćwiczeń rozciągających. Przykłady takich ćwiczeń znajdziesz np. w grafikach na google wpisując "pasmo biodrowo piszczelowe rozciąganie".

      M.in. na tych skupiałam się codziennie:
      1) http://tinyurl.com/q9e3d2j
      2) http://tinyurl.com/on39exd
      3) http://tinyurl.com/mfbzgkg
      4) http://tinyurl.com/or3g835

      Po nich rolowałam nogę na butelce od pepsi 2l, a później masowałam lodem, aż zmarzła mi na tyle noga, że miałam dosyć :D

      Usuń
  6. ech, z tymi kontuzjami paskudna sprawa. ja zawsze staram się chuchać na zimne i odpuszczam sobie, jak zaczyna mnie coś podejrzanie kłuć - sprawdza się o tyle, że od tych trzech lat jak biegam nic jeszcze się nie stało:)
    Picie wody z rana to wspaniały nawyk, póki co nie mogę go u siebie wdrożyć i pierwsze co robię rano to parzę obowiązkową kawę. Mam nadzieję, że uda mi się od Ciebie wziąć przykład!
    Powodzenia w lutym, oby nie odnowiła się kontuzja, to najważniejsze!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, teraz jestem dużo ostrożniejsza i gdy mnie coś boli to zwalniam, albo przerywam. Nie potrzebna mi kontynuacja kontuzji.

      Jeżeli chodzi o wyrobienie sobie nawyku picia wody z rana, to zawsze przygotowuję sobie szklankę z cytryną wieczorem, więc po wstaniu od razu wypijam :)

      Usuń
    2. tak zrobię! dzisiaj naszykuję sobie szklankę, wodę i cytrynę, jutro zanim zagotuje się woda na kawę łyknę najpierw tę wodę:)

      Usuń
    3. Super! :D U mnie przygotowanie wczesniej wody się sprawdza ;D

      Usuń
  7. Mam nadzieję, że kontuzja nie powróci. Intensywny miesiąc i tak miałaś! :) Na bieganie przyjdzie czas. :)
    A u mnie przyszły tydzień będzie dobry pod względem jazdy na nartach i mam nadzieje, że na desce też pojeżdżę. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie aż taki intensywny, ale coś tam starałam się robić, gdy tylko mogłam :)
      Mnie jak na razie do nart nie ciągnie, jestem zafascynowana jazdą na desce :D Baw się dobrze!

      Usuń
  8. Jak na miesiąc z kontuzją to miałaś naprawdę aktywny styczeń :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. coś tam działałam, ale na niskich obrotach :)

      Usuń
  9. Fantasycznie! U mnie zaledwie 58 km, ale ograniczam bieganie do minimum. U mnie deska w planach na luty! Już się nie mogę doczekać! Może nie jeżdżę jak zaawansowany parapeciarz, ale uczę się, ucze! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się cały czas uczę, a najlepsze jest to.. że z wyjazdu na wyjazd jest coraz lepiej! :D

      Usuń
  10. Słaby miesiąc u Ciebie byłby całkiem niezłym u mnie :D ja mam w planach dwa wypady na dechę w przyszłym tygodniu i potem na początku marca 5cio dniowy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie baw się dobrze! Ja jeszcze kilka razy pewnie pojeżdżę w tym sezonie :D

      Usuń
  11. Kontuzje mają w sobie jeden pozytyw - hartują charakter, w myśl zasady co Cię nie zabije to Cię wzmocni. Powodzenia w realizacji planów na luty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, tak właśnie jest z kontuzjami :) Dzięki!

      Usuń
  12. Kontuzje są najlepsze, kiedy znikają :D
    Troszkę spóźniona, ale niezmiennie uważam, że luty będzie super!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz racje, po nich człowiek czuje się silniejszy! Ah cieszę się, że mam to już za sobą, choć i tak cały czas jestem ostrożna :)

      Usuń
  13. U mnie na jazdę na rolki nie było warunków, a 67 km to nie jest zły wynik :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście w Krakowie pogoda dopisała, więc mogłam trochę pojeździć :)

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz! To dla mnie dodatkowa motywacja ;)