Jak się zmotywować?

 

Chciałbyś, aby Twoje niedzielne aktywności fizyczne stały się codziennością? Wielu z nasz chce to zrobić, ale wciąż brakuje odpowiedniej motywacji, by sport wprowadzić na stałe do swojego planu dnia. Kiedyś przeczytałam, że aby coś weszło w nawyk należy powtórzyć to 21 razy z rzędu i gotowe. Trzy tygodnie - mało, nie mało, ale jak wcielić w życie nasz wspaniały plan, który do tej pory istnieje tylko w głowie?



Najlepiej:

1) Znaleźć powód 

Zastanów się po co to robisz. Ładny wygląd? Zdrowie? Wyniki? A może jeszcze coś innego. Cel jest podstawą. Może to być 30 minutowy bieg, pierwszy start, ukończenie półmaratonu/maratonu, dobrnięcie do końca ciężkiego treningu, poprawa wyniku, nowa figura, trick, cokolwiek. Ważne, aby był mierzalny, tak byś doskonale wiedział, kiedy "piłka wpadnie do bramki".

2) Wyznaczyć sobie nagrodę

Oczywiście główną nagrodą będzie dobre samopoczucie i piękne ciało, ale nie od razu. Ja lubię się nagradzać drobiazgami, które poprawią mi humor i popchną do działania. Mogą to być nowe buty, nowy strój sportowy, książka, biżuteria, lakier do paznokci czy ładna bielizna. Ciastko, słodycze, pizza, lody nie są dla mnie nagrodą i staram się takich nie wybierać.

3) Złożyć obietnicę

Można sobie, ale najlepiej publicznie - koleżance, koledze komukolwiek. Wtedy łatwiej jej dotrzymać i jest zdecydowanie większa szansa, że nam się uda. Dodatkowym plusem jest to, że najprawdopodobniej zyskamy kompana/wsparcie.

4) Myśleć pozytywnie 

Tutaj polecam myślenie w kategorii siły, zwinności i ogólnego wyglądu, a nie utraty wagi. Odpowiednie nastawienie i nastrajające wizualizacje bardzo pomagają. Zwykle, gdy nie mam ochoty na trening wybiegam myślami w przyszłość i widzę siebie na przykład na mecie z ogromnym uśmiechem na twarzy, medalem w ręku, nową życiówka... albo w trakcie biegu, gdy po drodze wyprzedzam jedną osobę za drugą, bo wciąż mam na to siłę. Coraz lepsza sylwetka to również ogromna motywacja i nie będę ukrywać, że ćwiczę tylko dla przyjemności. 

5) Zauważać swoje osiągnięcia 

Doceniaj się. Nie bądź dla siebie zbyt surowy. Nie poddawaj się po tygodniu, bo efekty przyjdą z czasem, ale przyjdą! Często nawet po tygodniu widać już te pierwsze. Początki są zawsze trudne. Porażki spotykają każdego, nie ważne jak często, istotne jest to, że się z nich podniesiesz. Nie myśl cały czas o tym ile masz jeszcze do zrobienia, a ile już zrobiłeś. Poświęć chwilę na to, by ocenić jak jest już dobrze.




Nie będę pisała o oglądaniu motywujących zdjęć czy filmów, bo na każdego działa coś innego. Widok pięknych wysportowanych kobiet prosto z pinteresta czy tumblr'a  nie koniecznie poprawia humor, a te powyższe punkty są po prostu uniwersalne.

/E.


Udostępnij ten post

23 komentarze :

  1. zgadzam się, uniwersalne i bardzo ważne! niby nic trudnego, a wiele osób o tym zapomina ;) "myśleć pozytywnie" - dla mnie chyba najważniejszy punkt :) bo co może dobrego wyniknąć z wiecznie negatywnego nastawienia?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Wielokrotnie powtarzam, że wszystko zależny od odpowiedniego nastawienia. Nie problem obudzić się rano i krzyknąć na głos "ale mi się nie chce", sukcesem jest wstać i powiedzieć "piękny będzie dziś dzień!" :)

      Usuń
    2. Mnie się zdarza wstać i mówić "ale mi się nie chce- gdyby mi się chciało tak jak mi się nie chce" i co robię? Robię dokładnie to czego nie chcę zrobić. Nie da się być pozytywnym cały czas, ale trzeba sobie powiedzieć "chcę być aktywną, więc spadaj leniu".

      Usuń
    3. Mnie też się zdarza i to często, ale staram się jakoś wpłynąć na podświadomość :) powiem więcej- nawet się udaje :)

      Usuń
  2. u mnie nr 3 nie zawsze działa. czasami jak komuś obiecam, czy w ogóle wspomnę, że czegoś dokonam przytłacza mnie presja i sabotuję swoje plany, bo łatwiej jest zawalić od razu niż walczyć i zastanawiać się, czy się uda ;) głupie, wiem ale tak mam czasami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z jednej strony tak, ale z drugiej.. ja mam wrażenie, że jak o czymś powiem publicznie to mam większą motywację by to zrobić, bo sobie łatwiej jest odmówić :) drugi plus to właśnie wsparcie, jeśli powierzysz swój cel odpowiedniej osobie - na pewno będzie Cię wspierać :)

      Usuń
  3. Robię kiedy chcę i mam ochotę, nie zmuszam się, nie jestem sportowcem by cisnąć codziennie, robię to dla przyjemności i dlatego wciąż to robie. To najlepsza dla mnie motywacja. Teraz smarkam i kicham ale za parę dni znowu wezmę ketla i pomacham :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I o to w tym chodzi :) Ale na początku wygląda to trochę inaczej. Sama bardzo zmieniłam podejście do sportu, a jeszcze całkiem niedawno dzień bez aktywności był po prostu dniem straconym :)

      Pamiętaj też, że są osoby, które niby chcą zacząć, a okazuje się, że wcale nie.. bo brak im motywacji, chęci czy czegoś. Dla nich też po części ten post :)

      Usuń
  4. Wyznaczyć sobie cel i się do niego zmotywować. Z tym pierwszym wychodzi dobrze, z tym drugim trzeba walczyć :D Ale grunt to wytrwałość. Dla mnie w tym momencie najważniejszym jest podreperowanie własnej kondycji, która jest w okropnym stanie. Lenistwo ma swoje efekty. Myślę, że punkt z publiczną obietnicą jest ważny, ale łatwo go opacznie zrozumieć. Czasem ludzie mylą poszukiwanie wsparcia w ćwiczeniach z chwaleniem się jak zamierzają ćwiczyć.

    Dla mnie największą motywacją jest chyba to, że wiem, że jestem w stanie... Tylko trzeba się zebrać w sobie i wziąć do roboty !

    Pozdrawiam ;)

    [letzbefit.blogspot.com]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda, wytrwałość jest bardzo istotna. Poddać jest się łatwo, ale wytrwać w postanowieniu.. niekoniecznie. Chociaż jak to mówią - dla chcącego nic trudnego :)

      A lenistwo dopada każdego i nie widzę w tym nic złego o ile nie jest ono przesadą :D

      Usuń
  5. Święta racja ;) chociaż fakt faktem, czasami przychodzi taki dzień, że człowiekowi z łóżka się nie chce wyjść. Fajnie wtedy mieć kogoś kto da nam kopa w tyłek, wsparcie przy treningach to naprawdę fajna sprawa. Ja zawsze byłam samotnym fighterem, ale teraz coraz bardziej zaczynam w tym temacie współpracować ze swoim chłopakiem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Między innymi też po to założyłam bloga, by mieć wsparcie : )

      Usuń
  6. O tak takie wpisy to ja lubię ;-)

    Najważniejsze chcieć a potem być konsekwentnym ;-) Ciężko osobom początkującym czy tym które ileś razy już zaczynały, a nigdy nie wytrwały do końca wytłumaczyć, że trzeba po porostu znaleźć w sobie to coś, tą małą cząstkę, która będzie na tak i będzie się jarała aktywnością ;-) Żeby ją znaleźć trzeba tez próbować nowych rzeczy, nie jara cię bieganie, spróbuj roweru, albo pływania, albo zumby, czy czegokolwiek innego, próbuj bo tam gdzieś jest ta twoja pasja i czeka na odkrycie ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście :) Chociaż ja do biegania podchodziłam kilkakrotnie i dopiero za którymś razem, gdy określiłam jasno swój cel zaczęłam robić to regularnie. Z ćwiczeniami było identycznie - kiedyś trwało to max tydzień i się zwyczajnie kończyło. Ustalenie do czego dążę pozwoliło mi wytrwać.

      Usuń
  7. Gdy nasze po co się znajdzie i pójdzie w parze z motywacją to bieganie wyda dobre owoce :)

    Cieszmy się z naszych osiągnięć - choćby dla innych z boku wydawały się znikome i niewidoczne :)

    Podczas każdego dnia, każdego treningu wchodźmy na nasz prywatny Mount Everest :)

    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podoba mi się ostatnie zdanie! Na pewno je zapamiętam na długo : )))

      Usuń
  8. Ja lubię siebie rozpieszczać i nagrody na mnie najbardziej działają ;) Czasami są to drobiazgi, ale motywuje mnie to do działania ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, jest się rozpieszczać, ale rozsądnie! :)

      Usuń
  9. Lenia da się wygonić, ważne jest chcieć. A chcieć to móc. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Super motywacja, może poczytasz moją? http://agatasport.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz! To dla mnie dodatkowa motywacja ;)