Parkrun Kraków #14

Słoneczko za oknem, lekki chłodny wietrzyk, nie za gorąco, czyli idealna pogoda na bieganie. Jest sobota - 9.00 rano, więc najwyższa pora na cotygodniowy parkrun.

 
Ostatnie udane treningi bardzo podładowały mi energię i dodały sił. Nie da się ukryć, że biega mi się teraz zdecydowanie lepiej niż jeszcze kilka tygodni wcześniej. Widzę to nie tylko po wynikach, ale także po moim samopoczuciu.

fot. Klaudia Lekston
Rezultat jaki osiągnęłam tego dnia był bardzo zbliżony do mojego rekordu życiowego na 5km - 25m:36s, czyli tylko 14s gorzej. Na metę wbiegłam jako 6 kobieta wśród 16 uczestniczek. Jestem zaskoczona tym, że nogi tak mnie niosą zwłaszcza, że przez ostatnie dni wcale ich nie oszczędzałam. 

Dlaczego? W czwartek przebiłam rekord na 10km, w piątek odbyło się małe szaleństwo na rolkach i uzyskałam kolejne piękne wyniki, ale więcej o tym napiszę już wkrótce w podsumowaniu miesiąca.

Jest forma, nastrój, zdrowie, więc jest dobrze. Duży wpływ na to ma też moja decyzja o rozbudowie kilometrażu. W maju przebiegłam ponad 150 kilometrów, co jeszcze nigdy w jednym miesiącu mi się nie udało.

fot. Klaudia Lekston

Parkrun to świetna okazja na sprawdzenie swoich możliwości, ale oprócz rywalizacji jest również czas na pogaduszki, wymianę doświadczeń przed i po biegu. Na zdjęciu powyżej jestem z Natalią (pozdrawiam Cię ciepło), która również zagląda na mojego bloga. Miło mi, że coraz więcej osób nie boi się do mnie podejść. Nie gryzę przecież :)

Udostępnij ten post

28 komentarzy :

  1. Cieszę się, że w końcu zebrałam się i parkrunuję - to świetny element treningów.
    Widzę, że już niewiele Ci brakuje do złamania tych 25 minut - Twoje dobre wyniki to kwestia luzu z jakim do wszystkiego podchodzisz! Brawo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama bardzo polubiłam taki sobotni trening :D
      Fakt, niewiele brakuje, ale nie chcę się spinać, jeszcze będzie czas na nowe, lepsze życiówki :)

      Usuń
  2. I znów udowadniasz że dzięki takiemu podejściu na luzie można osiągnąć więcej :) Pięknie Ci idzie to bieganko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Po prostu robię, to co lubię :D

      Usuń
  3. Potwierdzam, Ewelina nie gryzie :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Powodzenia i dalszych sukcesów!

    OdpowiedzUsuń
  5. Gratulacje, miło się śledzi Twoje postępy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się : )) Lubię o tym pisać, bo później mogę się do tego odnieść :D

      Usuń
  6. Ja jestem w fazie pracy nad takim czasem jaki osiągasz na 5tkę :) gratulacje

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetnie Ci idzie ! I znowu motywujący post dla mnie, aż chce się biec za Tobą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sylwia! Gdzie tam za mną.. ze mną! : ))

      Usuń
  8. kochana, jesteś taką motywacją że brak słów!!!!!!! <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Nakręcasz mnie na parkrun :D ale wstać nie mogę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I będę to robić cały czas, dopóki będę miała możliwość w nim uczestniczyć :D

      Usuń
  10. 150km??? osz ty!! BRAWO!! Ja zrobiłam prawie 60km i gęba zadowolona jak nie wiem co ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale każdy dopasowuje kilometraż do swoich możliwości, dlatego Twoje 60km jest dobrym wynikiem! : ))

      Usuń
  11. Parkrun jest swietny, w wakacje bede uczestniczyc jak bede miala wkoncu wolne weekendy :)))) zapraszam na konkurs dla Biegaczy :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, te soboty.. nie zawsze są wolne :)

      Usuń
  12. Ja ostatnio wzięłam psa i pobiegłam "w długą". :D Biegło nam się naprawdę dobrze.
    W czasie biegu pomyślałam właśnie o Tobie i się zastanawiałam, czy to przypadkiem nie za Twoją sprawą poszłam pobiegać. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jejku! Nawet nie wiesz jaką mi radość sprawiłaś! To meega, meega wspaniałe!! : )))

      Usuń
    2. Tylko nawet nie wiem ile przebiegłam, ale w sumie nie jest to ważne. Ważne, że dałam radę (i pies też). :)
      Kiedyś biegałam, więc i może w przyszłości wrócę. ;>

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz! To dla mnie dodatkowa motywacja ;)