I Gminna "ZaDyszka" o puchar Wójta Gminy Bełchatów

 

Kilka tygodni temu na fejsbukowym fanpage grupy biegowej Spartakus pojawiła się informacja o organizowanym biegu na 10km w pobliżu mojej rodzinnej miejscowości. Raczej nie miałam zamiaru brać w nim udziału, jednak w razie czego zapisałam sobie tę informację w kalendarzu. 


Mniej więcej tydzień przed startem uznałam, że właściwie to czemu nie i zgłosiłam się na Pierwszą Gminną ZaDyszkę. To był trzeci start (a drugi w tym roku), więc podeszłam do niego bardziej na luzie. Nie było już tak wielkiego stresu w nocy czy dzień przed, tylko ekscytacja i szczęście (no dobra, może godzinę przed startem dopadł mnie cykor).

Głównym celem imprezy (poza promocją biegania i zdrowego trybu życia) była zbiórka na cele charytatywne, a zebrana kwota w całości miała być przeznaczona na leczenie chorej na białaczkę mieszkanki gminy Bełchatów.


Jako, że start zaplanowany był dopiero na 13.00, więc pakiet startowy odebrałam kilka godzin wcześniej i tym samym na spokojnie przypięłam sobie numerek w domu. Na miejscu pojawiłam się 20 minut przed rozpoczęciem biegu i ten czas poświęciłam na rozgrzewkę.

Jak się okazało, trasa liczyła trzy pętle (jakieś 3,5km), więc do przebiegnięcia było około 10,5km. Jakoś szczególnie nie przepadam za takim kręceniem się w kółko, no ale taki bieg pewnie łatwiej zorganizować.


Na początku biegło mi się bardzo fajnie, ruszyłam za balonikiem 55 minut i nawet zastanawiałam się czy go nie wyprzedzić. Wydawało mi się, że wciąż biegnę za wolno, jednak gdy pani z endo podała mi czas 4:58m przyszło mi tylko do głowy standardowe "no nie.. znowu za szybko". Trochę zwolniłam 5:23, później 5:33 i już pierwsze okrążenie było za mną.

Gdy pomyślałam, że jeszcze dwa przede mną to nogi zrobiły się momentalnie jak z ołowiu. Kolejne okrążenie biegłam zwalniając już średnio o 10s na kilometr. W międzyczasie porzuciłam myśli o biciu rekordu, czerpałam radość z każdego metra, a także uświadomiłam sobie jak wielki popełniłam błąd (już po raz kolejny) przesadzając z treningami w tygodniu. Przecież nie jestem maszyną i organizm musi odpoczywać. Czy kiedyś wreszcie się tego nauczę?

Postanowiłam wrzucić na luz i spokojnym treningowym tempem, starając się nie przekraczać 6 min/km dotarłam na metę, gdzie czekał już na mnie tata z bratem. 


Udało mi się przebiec 10,5km w czasie 59m:33s. Wiem, że mogło być lepiej, ale mogło być tez zdecydowanie gorzej. Co więcej nie bolały mnie ani kolana, ani piszczele czy stopy. Protestowały tylko i wyłącznie zmęczone mięśnie. 

I Gminna ZaDyszka to kolejne cenne doświadczenie, okazja na wyciągnięcie wniosków i ogrooomny motywacyjny kop.

Jest jeszcze coś. Mega pozytywnego. Magiczna chwila tuż po biegu - dekoracja. Nawet gdy medal to tylko i wyłącznie pamiątka za udział. Chwila trwa kilka sekund, a jest nie do opisania. Banan na ustach, duma rozpiera, endorfiny szaleją i człowiek unosi się nad ziemią. Bajka.


No i sami powiedzcie, czy jest coś, co piękniej ozdobi biegową koszulkę i odsunie zmęczenie na dalszy plan? Według mnie nie.


A wracając jeszcze do organizacji samego biegu...

... było prawie idealnie. Trasa dobrze zabezpieczona, woda sprawnie podawana i to nawet w dwóch miejscach na pętli. Wręczanie medali i wydawanie posiłków bez kolejek. Do tego do wyboru 3 ciepłe dania, w tym jedno wegetariańskie. Gmina świetnie się spisała.

Brakowało mi tylko tabliczek z poszczególnymi kilometrami na całej trasie. Jedynie pierwsze okrążenie miało oznaczenia i gdyby nie endo to ciężko byłoby mi skontrolować swój czas. 

Szkoda też, że kibiców było tak mało. Właściwie tylko w miejscu, gdzie kończyła się pętla zgromadzeni byli ludzie i tam zagrzewali każdego do walki. Według mnie to bardzo istotny element takich imprez. Dzięki temu ciężko jest się poddać i zwyczajne „dalej, dalej!” potrafi dodać skrzydeł. Zdaję sobie sprawę, że to dosyć mała impreza i nie mogę za dużo wymagać, ale miło by było :)


Tak się jeszcze zastanawiam, gdzie tkwi problem, że na takich imprezach biega mi się dużo gorzej, niż podczas treningów. Przecież chyba powinno być trochę inaczej. Zbyt duża presja? Czy jak..

Ah i jeszcze na koniec chciałam podziękować za gratulacje tuż po biegu. Te osobiste, telefoniczne i oczywiście  internetowe. Jesteście wspaniali! ;) 

Udostępnij ten post

38 komentarzy :

  1. Serdeczne gratulacje! Wynik to kwestia drugorzędna (przynajmniej dla mnie :)) Liczy się udział i dobra zabawa :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. gratuluję :)
    ja mam ten sam problem, że za szybko zaczynam. a że w ogóle nie jestem posiadaczem telefonu, na którym mogłoby działać endomondo to w ogóle nijak nie mam jak się kontrolować. za szybko zaczynam i później cały bieg jestem zmęczona. i nijak nie potrafię nad tym zapanować i jakoś tego ogarnąć.

    dla mnie najlepszym momentem poza dobiegnięciem do mety jest taki czas mniej więcej w środku biegu, kiedy jestem rozgrzana, ale jeszcze nie zmęczona i kiedy czerpię ogromną przyjemność z biegu i przy okazji po kolei wyprzedzam ludzi przed sobą bo czuję, że mam siłę. niestety jak za szybko zacznę nie jest mi dane doświadczyć tego cudownego momentu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim przypadku bardzo pomocny może okazać się zegarek i jeśli trasa jest oznakowana (np. na parkrun) to bez problemu skontrolujesz czas :)

      Haa.. też uwielbiam wyprzedzać, choć nie zawsze mam na to siłę :P

      Usuń
  3. Po pierwsze - uważam, że nazwa biegu jest świetna;-P Po drugie - medal najlepsza nagroda ever (nie licząc własnej zadowolonej mordy;-P). Co do biegania w zawodach, możne ruszasz, za szybko? Ja już zauważyłam, że zamiast ruszać swoim tempem, daję się "ponieść tłumowi" i potem muszę zwalniać i uspokajać serducho. Zresztą jakoś zawodów nie biorę zbyt serio, bo co to za start, gdy w większości przypadków trzeba z 5-10min maszerować zanim przekroczy się linię startu - bo takie tłumy;-P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To, ze ruszam za szybko to doskonale wiem. Nawet na treningach mimo, że staram się pierwszy km pobiec wolniej, to i tak najczęściej jest on tym najszybszym, ale cały czas nad tym pracuję :)

      Starty traktuję jako potwierdzenie moich wyników, bo z GPS i endo to różnie jest :D

      Usuń
  4. Mam podobne odczucia co do zapętlonych biegów. Kilka okrążeń po tej samej trasie potrafi znudzić :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Do twarzy Ci z medalem! Gratuluję naprawdę dobrego biegu! złamałaś 1h !( co dla wielu stanowi nie lada wyzwanie), no i jakby nie było to Twój pierwszy bieg na 10km (no chyba że się mylę i coś mi grubo umknęło) , tak że życiówka jest!:)
    co do tego, że biega ci się gorzej na zorganizowanych imprezach - czy nie jest przypadkiem tak, że porównujesz wyniki do najlepszych biegów treningowych? bo właściwie te najlepsze zdarzają się zazwyczaj w dni, kiedy "samo się biegnie" i takich dni raczej nie jest się w stanie jakoś specjalnie ustawić (przynajmniej ja tak mam), a jak jest bieg zorganizowany, to nie przestawisz go na taki dzień, w którym wręcz ma się skrzydła u ramion i trzeba biec niezależnie od tego jak jest:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to dopiero komplement! Chyba najlepszy jaki biegacz może usłyszeć! :D

      Tak, bo był mój pierwszy oficjalny start na 10km, ale ten dystans przebiegłam już wcześniej wielokrotnie. No i fakt, porównuję wszystko do tych najlepszych wyników, kiedy to nogi same mnie niosły. Może to błąd,bo przecież nie na każdym treningu daję z siebie wszystko i często biegam po prostu wolniej.. Masz rację, dzięki! :)

      Usuń
  6. A co to jest zły czas? Dyszka poniżej godzinki ? No coś Ty! Gratuluję wyniku i radości z biegania :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zły nie jest, ale zawsze mógł być lepszy :D Dzięki!

      Usuń
  7. Odpowiedzi
    1. Też jesteś w stanie taki osiągnąć, wystarczy biegać ; ))

      Usuń
    2. Biegam, ale jakoś rekordów nie biję :D No chyba że 3km w 16:40 się liczy :P

      Usuń
    3. Bo więcej ćwiczysz i mniej się skupiasz na bieganiu, a u mnie to raczej priorytet :)

      Usuń
  8. Gratuluję! ;)
    Nie wynik się liczy, a sam start i meta! :)
    Jak zawsze jestem z Ciebie dumna! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, doskonale wiem : )) Dziękuję Aniu! : ))

      Usuń
  9. Łaaa, jestem pełna podziwu : ) Fajnie, że jednak zdecydowałaś się wziąć udział! Widać, że to było dobra decyzja! Gratuluję! Z przyjemnością będę śledzić Twoje dalsze zmagania : ) dodaję do obserwowanych!

    pozdrawiam serdecznie ; )

    OdpowiedzUsuń
  10. haha ty jestest szalona ;))) jakby byly biegi codziennie to chyba bys we wszystkich uczestniczyla :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Gratuluję i podziwiam :) super :D będę trzymam kciuki przy kolejnych startach, a Ty nie myśl o presji tylko biegaj i będzie dobrze :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, trzeba podejść do tego na luzie :D

      Usuń
  12. Ta Gmina w ogóle ma dobrą opinię, fajnie że taki bieg zorganizowano i z takim celem charytatywnym. Ty jak zawsze dałaś radę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlaczego ma dobrą? : ) Oby jak najwięcej biegów w okolicy było ;D

      Usuń
  13. trzeba odpoczywać kobieto :D ja marzę o wzięciu udziału w jakimś biegu, na pewno w końcu się odważę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no trzeba trzeba, ale czasem, aż mnie nosi, więc co zrobić.. : )
      koniecznie zapisz się na jakiś mały bieg, albo chociaż parkrun - zobaczysz spodoba Ci się ;)

      Usuń
  14. Zawsze moja uwage zwracaja biegi które sa nie tylko impreza spotowa, ale równiez maja charytatywny wymiar :) Gratuluje o podziwiam ze bierzesz udzial w tak wielu imprezach sportowych! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W wielu? To dopiero mój trzeci zorganizowany bieg, trochę na parkrun chodzę jeszcze i w przejazdach wezmę udział. Tak naprawdę to mało, bo biegów jest mnóstwo i co chwila czytam jak znajomi w nich uczestniczyli : )

      Usuń
  15. Wiem, że w sumie nie miałaś tych startów dużo w tym sezonie, ale chyba trzeba samą siebie przekonać, że nie wszystko trzeba a nawet nie powinno się cisnąć na 100%, czy lecieć w trupa jak mówią niektórzy ;) Biegaj na takich startach treningowo, rekreacyjnie. Wiadomo, że adrenalina niesie do przodu, ale czasami warto się jej nie poddawać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogłabym startować więcej, ale to jeszcze może poczekać do momentu aż osiągnę lepszą formę, wypracuję stałe tempo i nie będę musiała się zatrzymywać w trakcie :)

      Usuń
  16. to jest mój ulubiony dystans - 10km :) najukochańszy:)

    OdpowiedzUsuń
  17. gratuluję :) podziwiam Cię za każdym razem, kiedy czytam o Twoich kolejnych podbojach :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz! To dla mnie dodatkowa motywacja ;)