Półmaraton na rolkach - Mission Completed

Większość zaglądających tutaj osób wie, że poza bieganiem bardzo lubię spędzać czas na rolkach. W Krakowie zazwyczaj jeżdżę z moim chłopakiem na swoich wysłużonych (mają koło 14 lat!), choć niezastąpionych rolkach firmy Roces, a gdy wracam do siebie do Bełchatowa, pożyczam 8 kółek od siostry (które nie są już tak wygodne) i wtedy śmigam sama. 


Jednym z moich kwietniowych postanowień było przejechanie półmaratonu na rolkach. To, że jestem w stanie to zrobić, było pewne, ale nigdy nie przejechałam więcej niż 18 kilometrów jednorazowo, dlatego w tym miesiącu chciałam to zmienić i udało się... wczoraj!

Pogoda była fantastyczna. Lekki wiaterek, słoneczko, nie za gorąco, czułam się tak, jakby były wakacje. Nie byłam przekonana co do komfortu jazdy w siostry sprzęcie, ale zabezpieczyłam odpowiednio nogi przed otarciami, włączyłam endomondo i ruszyłam w drogę. 


Nie miałam rozplanowanej trasy, ale wiedziałam mniej więcej gdzie pojadę. W mojej rodzinnej miejscowości znajduje się świetna asfaltowa ścieżka prowadząca poza miasto, aż nad zbiorniki wodne i to właśnie tam się wczoraj wybrałam.

Jazda była bardzo przyjemna, tempo średnie 4:00-4:30 - standard. Byłoby pewnie lepiej, gdybym miała swoje rolki, ale i tak nieźle. Okolice właściwie znam na pamięć, bo przemierzałam je już wielokrotnie na rolkach, czy rowerze, dlatego nic mnie nie zaskoczyło.

Nad samym zbiornikiem wodnym zrobiłam sobie chwilkę przerwy by popodziwiać widoki. Żałuję teraz, że nie pojechałam z godzinkę, czy dwie później, bo załapałabym się wtedy na zachód słońca... 


Nie czułam jakiegoś dużego zmęczenia po powrocie do domu, a jedyne co zauważyłam, to podobnie jak po biegowym półmaratonie, zginanie nóg w kolanach sprawiało ból. Wtedy ucieszyłam się, że mieszkam na pierwszym piętrze, bo wyżej po schodach na pewno nie weszłabym (chociaż może w wyższym budynku byłaby winda).

To uczucie dyskomfortu trwało tylko chwilkę. Po zdjęciu rolek zaczęłam się rozciągać, rozluźniłam mięśnie i wszystko wróciło do normy.

Łącznie przejechałam 25 kilometrów, w tym półmaraton w 1g:24m:43s. Przy okazji padło też kilka nowych rekordów m.in. na 10km - 37m:11s, czy przejechane 15 km w godzinę.



Nie wiem co lubię robić bardziej - jeździć na rolkach, czy biegać, ale jedno jest pewne - obie czynności sprawiają mi ogromną radość.
 
Kolejny cel osiągnięty, kolejne spełnione marzenie, a co najlepsze - na tym nie koniec!

Udostępnij ten post

34 komentarze :

  1. :-)
    jak czytam o Twoich sportowych pasjach, to się uśmiecham :-) jakie to piękne - czerpać przyjemność z rzeczy dostępnych. Nie potrzebne złote góry i diamentowe piaski, żeby być szczęśliwym :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo tak powinno być i wreszcie nauczyłam się doceniać to co mam. Teraz jest mi zdecydowanie łatwiej cieszyć się z drobiazgów :)

      Usuń
  2. Gratulację! Świetnie Ci poszło na rolkach ! Szkoda że nie umiem jeździć na rolkach, ani łyżwach - te sporty mnie nie lubią :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze można się nauczyć, to na prawdę nic trudnego :)

      Usuń
  3. Co robić? to co kochasz, czyli biegać i jeździć :)
    masz zajebisty czas powiem ci. 25km w 1h 44? To ja rowerem wczoraj jechałam 13km w jakieś 50 min. Dobre masz tępo :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, wiem ;) No.. a jakąś tam kondycje mam, chociaż bywa, że i wolniej jeżdżę :D

      Usuń
  4. Zadziwiasz mnie coraz bardziej,ale oczywiście pozytywnie:) Moje rolki stoją i czekają,więc czas się z nimi polubić:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. setterko koniecznie! ja się ze swoimi prawie nie rozstaję (o ile pogoda dopisuje) :D

      Usuń
  5. Ja mam wrotki :D i nie zawaham się ich użyć :-) może nie półmaraton ale jakieś kilka metrów :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przydałaby się taka osoba jak Ty dla towarzystwa :D Kiedy zawitasz w Londynie? :P

      Usuń
    2. Oj wydaje mi się, że nie prędko.. ale jak tylko będę to na pewno się z Tobą skontaktuję! :D

      Usuń
  6. kurcze, czemu ja nie potrafię jeździć na rolkach! :D próbowałam uczyć się już dwukrotnie, ale po kilku godzinach przez kilka dni zawsze rezygnowałam - mam jakąś "fobię", że jak przyspieszę to po kilku metrach się wywrócę i zabiję haha :P najważniejsze to robić to, co sprawia nam przyjemność :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Początki zawsze są trudne, trzeba dużo cierpliwości i na pewno się nauczysz ;)

      Jak wspominam swoje pierwsze przejażdżki, to bardzo często wracałam do domu poobijana (zresztą teraz też się to zdarza, gdy trochę przesadzę ;P)

      Usuń
  7. woah brawo! :DD

    zapraszam serdecznie www.usasarah.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Wow ;-) Gratulację rolkowa półmaratonko;-)

    Kurcze a jak Twoja pupa i nogi po takiej jeździe? Chyba to najbardziej boli?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci szczerze, że nic mnie nie bolało :D

      Usuń
  9. Mieć takie tempo w bieganiu... Ach rozmarzyłam się ;D
    Szukam sobie jakiejś alternatywy dla biegania, żeby mi całkiem nie obrzydło i póki co wymyśliłam tylko rower. Żałuję, że nie mogę jeździć na rolkach bo to świetna forma ruchu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haa! To samo pomyślałam.. ale uświadomiłam sobie, że to nie osiągalne dla mnie :D

      Rower jest niezły, jest jeszcze joga, pływanie... a czemu nie możesz na rolkach jeździć? :<

      Usuń
    2. Moje stawy biodrowe odmawiają współpracy :(
      kiedyś dużo jeździłam, wystarczyło żeby nie padało a ja już śmigałam po ulicy.
      chyba reaktywuję rower bo potrzeba mi innego niż bieganie kontaktu z naturą ;)

      Usuń
    3. Ooo.. to zapalona rolkalka z Ciebie. Ja ostatnio nie mogę się dogadać z pogodą i za każdym razem jak chcę wyjść pojeździć to ulice mokre.. ;<

      Rower fajna rzecz, chociaż dla mnie to raczej tylko środek transportu ; )

      Usuń
  10. Ja właśnie zaczełąm moja przygodę z rolkami. Dają wycisk moim pośladkom! :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Próbowałam się nauczyć na rolkach jazdy ale w ogóle mi to nie wychodzi:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. trzeba cierpliwości ;) początki zawsze są trudne, ale później satysfakcja ogromna! ;)

      Usuń
  12. super, fajna sprawa z tymi rolkami! to jakie kolejne wyzwanie?;p

    OdpowiedzUsuń
  13. A mnie boli kostka i z rolek nici. ;(
    Zazdroszczę i gratuluję!
    Ja w wakacje jeździłam z chłopakiem po 20km, ale wtedy już byliśmy padnięci nieźle. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak przestanie to wtedy pojeździsz ;)
      No po tylu kilometrach zmęczenie jest, ale bez porównania do biegu :D

      Usuń
  14. Rolki to dla mnie wyzwanie, musze sie wybrac koniecznie. Jezdzilam chyba z 10 lat temu ;-P Niezly wyczyn , szacuneczek:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na początku jest ciężko, ale wszystko do wyuczenia :) Także trzymam kciuki za Twoje postępy! :D

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz! To dla mnie dodatkowa motywacja ;)