Parkrun Kraków #10

W ubiegłą sobotę już po raz dziesiąty wzięłam udział w krakowskim biegu parkrun. Wciąż pamiętam swój pierwszy bieg, ten stres, wątpliwości, ale też radość i ekscytację, bo tak naprawdę to był mój pierwszy poważniejszy start.

 


Pisząc to, zastanawiam się kiedy ten czas zleciał, bo gdy cofnęłam się do tego posta i przeczytałam relację, poczułam się tak, jakby to było dosłownie kilka tygodni temu. Jedyne co się zmieniło to to, że biega mi się zdecydowanie łatwiej (i szybciej), oraz to, że gdy pojawiam się na linii startu widzę znajome twarze.

fot. P.Kowalski

Na ostatnim biegu parkrun ładnie poniosły mnie nogi i udało mi się uzyskać całkiem fajny wynik. Pomimo tego, że cały ostatni kilometr walczyłam ze sobą, by się nie zatrzymać, a po przekroczeniu mety z trudem łapałam oddech (tak to jest jak się nie umie biegać jednym tempem) to jestem zadowolona i następnym razem postaram się o nową życiówkę.


(kliknij na obrazek, aby powiększyć)

W #47 parkrun Kraków wystartowało 90 biegaczy, ja dobiegłam jako 63 osoba, 6 kobieta na 20 biorących udział i jako 4 w swojej kategorii wiekowej z wynikiem 25:44

A pomyśleć, że jeszcze pół roku temu bałam się, że nie przebiegnę pięciu kilometrów... :)

Udostępnij ten post

14 komentarzy :

  1. Fajnie! Dziesięć parkrunów to już całkiem sporo, możesz się czuć już stałym bywalcem :)

    OdpowiedzUsuń
  2. trening czyni mistrza, masz go :)

    ps. skomplementuje Cię, jakkolwiek to zabrzmi ale masz...słodkie ząbki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha :D Nie wiem jak to interpretować, ale dziękuję! :)

      Usuń
  3. też za pierwszym razem się bałam, że nie przebiegnę. no i nie przebiegłam bez zatrzymywania. chociaż myślę, że to bardziej była kwestia słabości psychicznej niż fizycznej. a w sobotę pobijam swój osobisty rekord na 5km. a przynajmniej poprzedni rekord parkrunowy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. sama kilka pierwszych parkrunów nie przebiegłam, ale teraz już daję radę i za punkt honoru stawiam dobiegnięcie :)
      a takie sobotnie spotkania to świetna okazja na sprawdzenie własnych możliwości (i tak też robię) :D

      Usuń
  4. Pięknie ,gratki:) A ja moje marszobiegi musiałam przełożyć bo ostatnio kolano coś za bardzo dokucza...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może niedostatecznie się rozgrzewasz? Odpoczynek zawsze się przyda i wracaj szybko do zdrowia! :)

      Usuń
    2. Właśnie sama nie wiem,ale może to być też przeciążenie jak i nieprawidłowa technika w niektórych sprawach.

      Postaram się:*

      Usuń
    3. Zidentyfikowanie przyczyny jest bardzo ważne setterko :))

      Usuń
  5. tak mnie nakręcasz tymi swoimi relacjami z parkrunów, że już się zapisałam na takowy i chyba 2 sobotę zrobię debiut, chodź nadal bardziej maszeruję niż biegam;-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. może jak ja, zostaniesz z parkrunem na zawsze.. :D

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz! To dla mnie dodatkowa motywacja ;)