Parkrun Kraków #2

    Sobotni, mglisty poranek to naprawdę idealna pora na trening. Jeśli tylko dysponuję wolnym czasem, wstaję nieco wcześniej niż zwykle i biegnę na krakowski parkrun.

fot. Szymon Jakubiec
        To był już mój drugi udział w takim biegu i coraz bardziej mi się podoba. Tyle ludzi w jednym miejscu, rywalizacja, emocje i co najlepsze - pomiar czasu, woda na mecie i wszystko za darmo! : )

    Tym razem nie padł rekord, ale i tak wynik całkiem niezły. Dobiegłam na metę jako 74, a brało udział aż 98 osób. Zwycięzca uzyskał czas 16:55, a najlepsza kobieta 22:12. Czyli trochę mi jeszcze brakuje. :D
  
(kliknij, aby powiększyć)

   Niestety przez całe 5 kilometrów zmagałam się z uczuciem ciężkich nóg.. nie wiem, czy to efekt piątkowego treningu, czy po prostu gorszego dnia. Zaraz po powrocie do domu przemyślałam sprawę i doszłam do wniosku, że najwyższa pora na trening siły biegowej i podbiegi. To powinno pomóc. Teraz tylko wyznaczę sobie kolejny cel, układam nowy plan treningowy i działam!  :D

Udostępnij ten post

21 komentarzy :

  1. Dla mnie 5K poniżej pół godziny to dobry wynik - szczerze nienawidzę tego dystansu.
    Dobrze, że się zdecydowałaś na wprowadzenie siły do treningów, zapewniam, że już po dwóch, trzech tygodniach będziesz widziała znaczącą różnicę. Możesz też oprócz takich stricte siłowych jednostek treningowych dorzucić po każdym bieganiu ok. 150 m pokonanych wykrokami. Nogi palą jak diabli, ale warto - gwarantuję więcej siły i energii na mocny finisz :) (testowałam na sobie - działa!)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ten dystans nawet lubię, bo jest taki w sam raz. Czasem wydaje się nieco za krótki, ale do miejsca zbiórki mam jakieś 1,5km więc zawsze to biegnę : )

      Dzięki za rady z wykrokami, postaram się już w tym tygodniu wprowadzić siłowe treningi do swojego planu, skoro mówisz, że różnica jest duża to tym bardziej mnie motywuje :D

      Usuń
  2. Byłaś 15. kobietą! Bardzo ładnie :)
    No i po raz kolejny pełen podziw, że biegasz mimo takiej pogody... U mnie dzisiaj lał deszcz, a teraz pada śnieg :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Śnieg? łał! w Krakowie tylko deszcz jak na razie :D a co do biegania, to pogoda póki co mnie nie zniechęca i oby jak najdłużej.. : )))

      Usuń
  3. Hmmm, może i ja się wybiorę na taki parkrun w Wawie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. koniecznie! raz spróbujesz i będziesz chciała więcej! :D

      Usuń
    2. Wybierz się :) Jest super :) Może się spotkamy :)

      Usuń
  4. zachęciłaś mnie i zastanawiam się czy na wiosnę nie wziąć udziału w parkrunie wrocławskim:):)gratuluję Ci i życzę Ci dalszych sukcesów!!też już układam nowy plan treningowy bo poprzedni bardzo mi się przydał:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. polecam się wybrać na taki bieg, bo to nie wyścig i każdy biega dla siebie, a co więcej atmosfera (a przynajmniej w Krakowie) jest świetna : ))

      Usuń
  5. Chyba się nie przekonam do biegania w taką pogodę, choć może kiedyś. A Ciebie podziwiam! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mi jest o tyle łatwiej, że biegam od dawna i po prostu źle się czuję nie biegając ;D

      Usuń
  6. Do you love NY? ;P
    Podziw i szacun- oglądam Twoje wyczyny na endomondo i zachwycam się :-)
    Ostatnio ćwiczę na bieżni i bardziej mogę kontrolować swoje postępy, ale nigdy nie zrezygnuję z biegania na zewnątrz :-)
    Gratuluję samozaparcia i samodyscypliny!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. love może nie, ale chciałabym kiedyś zobaczyć to miasto :D

      Twoje treningi też śledzę i również podziwiam, to bardzo motywuje, gdy zaglądam na endomoondo i patrzę, że inni też ćwiczą :D z bieżnią nie próbowałam, jakoś nie mogę się jeszcze przekonać, ale pewnie z czasem spróbuję : )

      Usuń
    2. Zgadza się, niby zwykła aplikacja- a motywują ludzie, którzy z niej korzystają :-)

      Usuń
  7. Świetnie :) Gratuluję wytrwałości :)

    OdpowiedzUsuń
  8. ale się świetnie prezentujesz na tym zdjęciu;-)) biegaczka pierwsza klasa;-))

    OdpowiedzUsuń
  9. sobotni poranek jest idealny na trening :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz! To dla mnie dodatkowa motywacja ;)