Rower 20 km i bieg 6,5 km

     Ostatnie 3 dni zleciały mi w oszałamiającym tempie, a wszystko za sprawą weekendowej pracy. Trochę przełożyło się to na  treningi, ale i tak nie wyszłam na tym najgorzej.

     W piątek tuż przed praca wybrałam się na przejażdżkę rowerem. Miała trwać około 2 godzin, niestety zebrałam się zbyt późno i był czas tylko na godzinę jazdy. Pogoda tego dnia była na prawdę piękna, ale to już chyba ostatnie tak słoneczne dni...


      W połowie drogi zrobiłam sobie króciutki przystanek (na kilka fotek), łyk wody i ruszyłam dalej. Wcale się nie śpieszyłam, słuchałam muzyki i podziwiałam widoki (cały czas kręcąc pedałami!).
 

Trening zakończyłam z wynikiem 20 km w czasie 1 godziny i 7 minut, co w pełni mnie zadowala.

     Sobotę miałam planowo wolną, natomiast niedziela to czas na długi bieg. Jednak po trzech dniach pracy non na nogach, moje stopy marzyły tylko o odpoczynku. Nie miałam wyjścia, bieg przełożyłam na poniedziałkowy poranek.


     Trasę zaplanowałam już kilka dni wcześniej zatem nie pozostało mi dziś nic innego jak ją pokonać. Miałam lekkie obawy, bo ostatni tak długi dystans biegłam prawie miesiąc temu, ale koniec końców nie było źle.

     Początek był dosyć trudny. Po pierwszych 5 minutach chciałam się już zatrzymać i wrócić do domu. Na szczęście miałam wystarczająco dużo motywacji i silnej woli w sobie aby biec dalej. Z kilometra na kilometr było coraz lepiej. Zrobiłam sobie trzy kilku minutowe przerwy na marsz i 6,5 km pokonałam w ciągu 47 minut. Taki sam czas osiągnęłam miesiąc temu, czyli jak na 2 tygodnie niebiegania nie jest źle.

zmęczona, ale szczęśliwa! :D


A moje plany na najbliższy tydzień?


    Długi (niedzielny) bieg mam już za sobą, a siły w nogach nie brakuje, więc wieczorem pora jeszcze na rower (interwały - 6x1 minuta w maksymalnym tempie). Na wtorek zaplanowałam 22 minutowy bieg, a w środę dowolny trening uzupełniający. Czwartek interwały na bieżni, piątek rower (długa jazda), sobota wolne i w niedzielę bieg na 7 km.

I LIKE IT!

Udostępnij ten post

36 komentarzy :

  1. Dla mnie celem jest 5km poniżej 30minut, przedwczoraj miałam 34minuty, więc 4min muszę gdzieś zgubić :-) a najgorsze, że na trasie mam ciągle pod górkę, może jakbym znalazła zbocze po którym bym się sturlała byłoby mniej:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. coraz lepiej Ci idzie! mi raz się udało przebiec 5 km w 30 minut, ale nigdy więcej nie próbowałam :D

      Usuń
  2. no,no elegancko :) grunt to trzymać się swoich zamierzeń i nie odpuszczać. też muszę sobie rozpisać plany na najbliższe dni...a ostatnio właśnie rower i bieganie to u mnie podstawa:)

    OdpowiedzUsuń
  3. no jak to jest, że szalenie szybko ten czas leci...świetne wyniki ;-))

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie próżnujesz! No nie mogę się na Ciebie napatrzeć, taki z Ciebie jest szczupaczek :)
    dobrze, że się nie poddałaś z bieganiem. u mnie było tak samo, po pierwszych dwóch km miałam łzy rozpaczy w oczach i pragnęłam paść trupem. czasem tak ciężko jest przełamać tę psychiczną barierę i pokazać sobie, że przecież ma się jeszcze mnóstwo sił by biec dalej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. szczupaczek hihihi :D

      ważne, że potrafimy pokonać tą barierę, bo z każdym kilometrem jest coraz lepiej ;)

      Usuń
    2. Kochana! Tutaj masz charytatywny bieg w Krakowie :)
      http://www.dystans.krakow.pl/

      Usuń
    3. Dzięki za info i za stronkę! W przyszłości na pewno mi się przyda, bo widzę, że dużo tu wydarzeń. W tym biegu niestety nie mogę wziąć udziału, bo w Krk będę dopiero od października, ale kolejne.. już mogą być moje :D

      Usuń
  5. hahahha ja w 30 minut przebiegam 3 kilosy z kawałkami, a tak jak patrzę teraz wyniki z Mistrzostw Świata w Moskwie i głos komentatora: "2:47/km ? przeciętne tempo". Ja na ten czas to bym prędzej płuca wypluła.

    Świetnie ci poszło, po takiej przerwie i problemami z palcem :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wyniki z mistrzostw świata to już w ogóle inna bajka.. :D

      Usuń
  6. Trzymam kciuki za te 10 km :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki, ale jeszcze trochę czasu minie... :D

      Usuń
  7. wmow sobie, ze je uwielbiasz! ja zawsze tak robie :)
    gdzie pracujesz? ja kurde szukam pracy ale w tej dziurze to ja nie wiem czy kiedys znajde... ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niestety to nic nie da ;D

      pracuję jako hostessa w weekendy od czasu do czasu ;)

      Usuń
  8. trening czyni mistrza na pewno Ci się uda ja dzisiaj 6km 30,5 minuty w sobotę 10 km 51 minut;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. brawo! chciałabym się pochwalić takimi wynikami :D

      Usuń
    2. rok temu nie przebiegłabym kilometra więc treningi dają moc;)

      Usuń
  9. Piękne plany i wyniki, oby wszystko się udało:-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Na pewno dasz radę i jeszcze nie raz będziesz miała takie wyniki jak koleżanka na górze:) jak tęsknie za swoim rowerem który został w domu

    OdpowiedzUsuń
  11. Też dążę do 10 km, chociaż w sumie nie bardzo... za mało biegam :/ Muszę wrócić do tego :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Też ostatnio coraz częściej biegam i jeżdżę na rowerze, trzeba korzystać ze sprzyjającej pogody :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Fajny blog bardzo mi się miło czyta :)

    http://szyszkaaa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. Och to uczucie po biegu ;). Wspaniałe przeżycie ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. mamy takie same buty do biegania ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. masz rację to chyba już ostatnie ze słonecznych dni ... niestety ... mam jednak nadzieję że sierpień pod koniec nas zaskoczy i będzie jeszcze ładnie tak na koniec wakacji :)

    uwielbiam jeździć na rowerze i kocham biegać :) Dobre masz wyniki :)

    OdpowiedzUsuń
  17. jak aktywnie, az milo czytac :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz! To dla mnie dodatkowa motywacja ;)