Orla Perć, czyli marzenie każdego Tatromaniaka

Najpiękniejszy, ale jednocześnie najbardziej wymagający szlak jaki miałam okazję przejść w Tatrach nosi nazwę Orlej Perci. Marzyłam o nim od roku, aż wreszcie 2 tygodnie temu udało się to zrealizować!

Na szlaku w Tatrach Wysokich

O Orlej Perci słyszeli chyba wszyscy miłośnicy Tatr. Określają ją jako najtrudniejszy, najbardziej niebezpieczny szlak z łańcuchami, metalowymi ułatwieniami, dużymi ekspozycjami i licznymi przepaściami. Orla oznaczona jest czerwonym szlakiem i zaczyna się na Przełęczy Zawrat (2159 m n.p.m). Biegnie przez Mały Kozi Wierch, Kozią Przełęcz, Kozi Wierch (2291 m n.p.m), Granaty, Buczynowe Turnie i kończy na Krzyżnem (2112 m n.p.m). 

Orla Perć zachwyca widokami, które zapierają dech w piersiach. To zdecydowanie jeden z najpiękniejszych szlaków w Tatrach, ale mimo wszystko wymaga doświadczenia i obycia z górami.

To było moje marzenie odkąd tylko stanęłam na Zawracie i przeszłam maleńki fragment czerwonym szlakiem do Koziej Przełęczy. Zakochałam się w łańcuchach, drabinkach i skałach na tyle, że w tym roku razem z narzeczonym postanowiliśmy przejść całą Orlą Perć od Zawratu po Krzyżne

Czekaliśmy tylko na piękną pogodę i wolny weekend. Nasza trasa na Zawrat była dosyć prosta, choć wiele osób określa ją jako trudniejszą, bo łatwiej jest zacząć/wrócić z/do Doliny Pięciu Stawów. Ciężko mi to oceniać, bo my zdecydowaliśmy się na start i powrót w Kuźnicach, a nawet i w Zakopanem.



No to ruszamy!

Z parkingu w Zakopanem wyruszyliśmy po godzinie 5:00. Zmotywowani piękną pogodą, choć jeszcze trochę zaspani, ale mając w głowie to co nas czeka ruszyliśmy w stronę Doliny Gąsienicowej. Do schroniska dotarliśmy po niespełna 1,5 godzinnej wędrówce. Zjedliśmy energetyczne śniadanko i pomaszerowaliśmy dalej.

Tatry Polskie staw

Na Zawrat

Podążaliśmy w stronę Czarnego Stawu Gąsienicowego, by stamtąd pokierować się już prosto na Zawrat. Wejście z Doliny Gąsienicowej na Zawrat jest dosyć długie i nużące. Ciągła wspinaczka, a do pokonania blisko 500m w górę. Na szczęście nogi mieliśmy wypoczęte, a głowy pełne marzeń, więc właściwie bez postojów sprawnie weszliśmy na samą górę. Niestety im bliżej przełęczy tym więcej ludzi, którzy prawdopodobnie tak jak i my mieli w planach Orlą Perć. Na przełęczy Zawrat zameldowaliśmy się po godzinie 9:00, gdzie zrobiliśmy krótka przerwę na posiłek, po czym pełni energii i motywacji ruszyliśmy na największą przygodę w Tatrach jaka na nas do tej pory czekała

Tatry Wysokie na przełęczy

Widok z Przełęczy Zawrat


Na Kozi Wierch

Wspinaczka na Mały Kozi Wierch nie sprawiła nam większego problemu. Sprawnie pokonujemy pierwsze łańcuchy, metalowe wsparcia i większe kamienie. Podziwiamy otaczające widoki, ale w pewnym momencie trafiamy na wielki zator, który jak się okazało potrwał blisko 2 godziny. Cóż, nie tylko my wyczailiśmy wspaniałą pogodę jako idealne warunki na pokonanie Orlej Perci. Mimo wszystko przerwę wspominam całkiem dobrze, jako tę wypełnioną licznymi żartami, śmiechami i rozmowami z nowo poznanymi tatromaniakami, choć przyznaję z ulgą ruszyliśmy dalej. 

Szlak czerwony na Kozi Wierch

Dalej mijamy słynny kamień, który wbrew grawitacji trzyma się cały czas pionowo, sprawnie pokonujemy drabinkę na Koziej Przełęczy i idziemy stromą ścianą na Kozie Czuby. Rok temu w tym właśnie momencie zdecydowaliśmy się wrócić do Kuźnic ze względu na pogarszającą się pogodę, ale tym razem nie mieliśmy takiej potrzeby :) Po dotarciu na Kozi Wierch rzucamy okiem na otaczającą nas panoramę i ruszamy dalej, by choć troszkę nadrobić stracony czas. 

Na Granaty

Tutaj początkowo trasa biegnie czarnym szlakiem, gdzie mijamy po drodze mnóstwo osób zmierzających w kierunku Koziego Wierchu, ale po chwili już czerwonym ruszamy w stronę Orlej Perci. Po kilkunastu minutach pokonując po drodze strome skały docieramy do przejścia Kominkiem pod Czarnym Mniszkiem, później trawersem Czarnych Ścian, aż w końcu docieramy do Zadniego Granatu, skąd szybciutko ruszamy na Pośredni Granat sprawnie pokonując Skrajną Sieczkową Przełęcz. Na Skrajny Granat zmierzamy dosyć łatwym szlakiem, gdzie robimy sobie kolejną dłuższą przerwę na posiłek. 

Tatry Wysokie

Tatry Wysokie szlak czerwony

Na Krzyżne

Odcinek ze Skrajnego Granatu na Krzyżne dłużył mi się strasznie. Może nie był to jakiś trudny fragment, choć sypiące się pod nogami skały wcale nie ułatwiały przejścia, a narastające zmęczenie robiło swoje. Z jeszcze większą czujnością niż wcześniej pokonujemy łańcuchy, skały, wspinamy do góry lub schodzimy w dół momentami mocno się gimnastykując. 

Drabinka - Orla Perć

O godzinie 15:30 szczęśliwi, choć już trochę zmęczeni docieramy na końcowy punkt Orlej Perci – Krzyżne! Tutaj odpoczywamy dłuższą chwilę napawając się pięknymi widokami i ciesząc wspólnym sukcesem.

Orla Perć

Spacerkiem do Kuźnic

Z przełęczy czekała na nas jeszcze tylko kilku godzinna wędrówka Dolinką do Murowańca. Po zjedzeniu wszystkiego co mieliśmy w plecakach ruszyliśmy do Schroniska PTTK, gdzie po mniej więcej 2 godzinach zjedliśmy zasłużony obiad. Doładowani energią spokojnie maszerujemy przez Boczan do Kuźnic. O godzinie 20:00 meldujemy się na parkingu w Zakopanem, gdzie po dokładnie 15 godzinach wsiadamy ponownie do auta. 

Kolejne marzenie spełnione!


Przejście Orlej Perci
Do ogólnego czasu trzeba doliczyć jeszcze przerwy na odpoczynek, posiłki, zatory... :)

Orla Perć była dla mnie ukoronowaniem wszystkich Tatrzańskich wędrówek. Jak się okazało - nie taki diabeł straszny jak go malują, jednak warto w tym miejscu wspomnieć jako przestrogę dla wszystkich entuzjastów – nie jest to szlak dla początkujących, osób mających lęk wysokości, problemy z dużą ekspozycją czy słabą kondycją. 

Zanim wybierzecie się na Orlą Perć warto sprawdzić swoich sił na przykład na Świnicy, Zawracie czy Kościelcu. Jeśli ekspozycja nie robi na was wrażenia, nie macie leku wysokości, lubicie kilkunastogodzinne wędrówki, a chodzenie po skałach i łańcuchach sprawia Wam frajdę to czekajcie tylko na idealna pogodę i śmiało ruszajcie na szlak. Nie pożałujecie! :) 

Tatry Wysokie łańcuchy

/E.

Udostępnij ten post

6 komentarzy :

  1. No mega! Zazdroszczę!

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratuluję, niestety takie szalone wyrypy to nie na moje słabe nerwy (lęk przed ekspozycją), ale za to zdobywam inne, bardziej przystępne szlaki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No pewnie :) W górach jest tyle pięknych szlaków, że każdy znajdzie coś dla siebie :)

      Usuń
  3. piękne widoki, gratuluję przejścia szlaku :) ja jednak bym się na taki nie porywała, zdecydowanie wolę łagodniejsze, prostsze szlaki dla początkujących, kondycja nie ta ;) mój najbliższy wypad to będzie Murzasichle - noclegi i wyżywienie mam już zapewnione, większość tras zaznaczonych na mapie, teraz tylko trzeba odliczać do wyjazdu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też bym odliczała! Kocham wyjazdy w góry i zawsze czekam na nie z niecierpliwością! :)

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz! To dla mnie dodatkowa motywacja ;)