Na Świnicę z Hali Gąsienicowej

Dwa tygodnie temu przemierzyliśmy bardzo piękną trasę w Tatrach - z Kuźnic przez Halę Gąsienicową, aż na Świnicę. Jest na tyle malownicza i momentami po prostu zapierająca dech w piersiach, że postanowiłam się nią z Wami podzielić i zachęcić do jej przemierzenia.

Widok na Halę Gąsiennicową

Całość trasy wynosi prawie 21 kilometrów. Zaczynamy w Kuźnicach (1010 m n.p.m.), skąd przez Dolinę Jaworzynki udajemy się na Halę Gąsienicową.

Panorama na Halę Gąsiennicową

Tutaj zrobiliśmy sobie chwilkę postoju i dalej ruszyliśmy w stronę Zielonego Stawu, a później już stromym żlebem na Świnicką Przełęcz (2051 m n.p.m.). To podejście jest dosyć męczące, bo szlak pnie się mocno w górę, jednak poza tym nie powinno przysporzyć jakichś większych trudności.

Widok z Przełęczy Świnickiej

Kolejnym etapem naszej wędrówki było wejście na Świnicę (2301 m n.p.m). Tutaj nie brakowało łańcuchów, dużych ekspozycji i stromych podejść. Często mówi się, że to właśnie stąd tak naprawdę rozpoczyna się Orla Perć. Niestety szlak turystyczny pomiędzy Świnicą, a Zawratem jest od kilku lat zamknięty z powodu obrywu skalnego i zniszczenia dużego fragmentu szlaku. Chciałabym, aby kiedyś został ponownie otwarty...

Wspinaczka na Świnicę

Droga na szczyt mijała nam w bardzo szybkim tempie. Cały czas byliśmy skupieni na tym co mamy do zrobienia, łapiąc kolejne łańcuchy, podnosząc wysoko nogi i pokonując wysokie skały. "Wspinaczka" na szczyt przy dobrych warunkach wcale nie jest taka trudna jakby mogło się wydawać, poza jednym momentem, który może sprawiać trudność osobom niższym. 

Warto też wcześniej sprawdzić, czy nie mamy lęku przed ekspozycją i wysokości udając się na jakieś inne mniejsze szczyty (Nosal, Sarnia Skała, Szpiglasowy Wierch). 

Obierając sobie Świnicę jako cel trzeba uważać pod nogi, obserwować pogodę i nie lekceważyć umieszczonych na szlaku łańcuchów. Od siebie mogę polecić jeszcze rękawiczki, bo z nimi wchodzi się dużo łatwiej. Widok z góry jest naprawdę wart wcześniejszego wysiłku. Panorama na Tatry nie jest właściwie niczym ograniczona i po prostu zapiera dech w piersiach.

Szczyt Świnica

Ze szczytu schodzi się tym samym szlakiem na Świnicką Przełęcz. Dla mnie zejście jak się okazało było znacznie łatwiejsze niż podejście. 

Dalej udajemy się w stronę Kasprowego Wierchu (1987 m n.p.m.) grzbietem Tatr zaliczając wszystkie szczyty po drodze. Rozglądajcie się, bo widoki po drodze są  naprawdę piękne!

W stronę Czerwonych Wierchów

Z Kasprowego kierujemy się w stronę Czerwonych Wierchów, przez Goryczkowe Czuby, a na Przełęczy pod Kopą Kondracką schodzimy do schroniska na Hali Kondratowej. Stąd zostało już niewiele do Kuźnic, jednak zawsze warto sobie tutaj siąść i chwilkę odpocząć przed pozostałą częścią wędrówki. 


Trasa, którą Wam przestawiłam jest bardzo wygodna, bo mijamy po drodze trzy schroniska (Murowaniec, Kasprowy Wierch i w Hali Kondratowej). Możemy ją też dowolnie modyfikować i dopasować do swojej kondycji, warunków pogodowych, czy losowych sytuacji. Przykładowo po dotarciu na Świnicką Przełęcz można zrezygnować ze zdobywania Świnicy i udać się w kierunku Kasprowego Wierchu, a później zejść do Kuźnic, czy nawet zjechać kolejką.

panorama w Tatrach

Całość zajęła nam około 7,5 godziny dosyć żwawej marszo-biegowej wędrówki. Według mapy turystycznej na taką trasę trzeba liczyć niespełna 11 godzin. My zaczęliśmy po godzinie 5.00 rano z parkingu w Zakopanem i około 13.00 byliśmy już w aucie. Dzięki temu uniknęliśmy tłumów na szlakach, trafiliśmy na świetną pogodę, a na Świnicy byliśmy sami.

I co sądzicie o tej trasie? Przemierzaliście ją już kiedyś? A jeśli nie, to może też się na nią skusicie i dacie znać jak było? :) 

Mam taką nadzieję i koniecznie do zobaczenia na szlaku!

Udostępnij ten post

2 komentarze :

Dziękuję za każdy komentarz! To dla mnie dodatkowa motywacja ;)