Bieg Niepodległości w Kielcach - tak piękny!

Zawsze kiedy tylko mogę bardzo chętnie wracam do Kielc. Spędzone tam lata studenckie wywołują we mnie dużo pozytywnych emocji i wspomnień. W tym roku już po raz trzeci postanowiłam wziąć udział w Kieleckim Biegu Niepodległości. 


medal z biegu niepodległości

Ten bieg jest dla mnie wyjątkowy. Raz, że upamiętnia odzyskanie niepodległości przez Polskę, a dwa, że po prostu miło mi się kojarzy. Plusów uczestnictwa w tym biegu jest mnóstwo i myślę, że każdy z zawodników dostrzega swoje własne. Dla mnie to przede wszystkim świetna organizacja, ciekawa, urozmaicona podbiegami i zbiegami trasa, a przy tym wszystkim darmowy pakiet startowy

Trochę celowo nie robiłam podsumowania października. Głównie ze względu na to, że po prostu sobie biegałam, a trochę też dlatego, że właściwie nic szczególnego się nie działo. Jednak w listopadzie jakoś tak z dnia na dzień było coraz lepiej... 

numerek z biegu niepodległości dziewczyna

Zapisując się na Bieg Niepodległości w Kielcach moim marzeniem było średnie tempo 4:50 i każdy kilometr poniżej 5 min/km. Wszystko ze względu na urozmaiconą podbiegami trasę i brak świadomości o swoich obecnych możliwościach. Gdy na 2 godziny przed startem dostałam informację od trenera o strategii startowej kompletnie nie mogłam uwierzyć, że jestem w stanie to zrobić. 

„Pierwsze 5 km nie szybciej niż 4:35, bliżej 4:40, a później zobaczysz.” 

Złapałam się za głowę – 4:35 min/km! Nie wiem czy dam radę przebiec w tym tempie 5 km, a co dopiero dyszkę! Ale w sumie nie miałam nic do stracenia, a że do odważnych świat należy... :) 

Gdy po rozgrzewce udałam się na start rozbrzmiał Mazurek Dąbrowskiego. Hymn Polski działa na mnie wyjątkowo. Wywołuje tyle emocji, że nie sposób nie poczuć się dumnym obywatelem naszego kraju. Uwielbiam biegi rozpoczynające się właśnie w ten sposób. Pogoda tego dnia może i nie była idealna, ale przy 6 stopniach, odpowiednim ubiorze i dobrym podejściu nie miałam na co narzekać. 

mapa biegu w Kielcach

Ruszyliśmy. Pierwszy kilometr luźno. Delikatnie przyśpieszam do odpowiedniego tempa. Mimo podłoża z kostki brukowej biegnie mi się lekko, dobrze. Wyprzedzam kilku biegaczy, wybiegam z Rynku i zegarek pokazuje 4:38. Później spokojnie ulicą Jana Pawła II, delikatnie pod górkę. Na rondzie mijam pływalnię Delfin do której chętnie uczęszczałam za czasów studenckich i Wojewódzki Dom Kultury, gdzie miałam zajęcia z wf-u. Drugi kilometr 4:37 - idealnie. Trzeci 4:35 - czuję się świetnie i już wtedy miałam dobre przeczucia. 

Cały czas była lekkość w nogach i choć bardzo chciałam przyśpieszyć, musiałam się oszczędzać (i trzymać założeń), ze względu na dłuuugi podbieg w okolicach 4 kilometra.

Jak już wspomniałam wcześniej bardzo chciałam, aby każdy kilometr był poniżej 5 min/km, a to na tym podbiegu było dla mnie małym wyzwaniem. Początek mało odczuwalny, ale im bliżej połowy 4 km coraz większe nachylenie i coraz cięższy oddech. Z nogi na nogę, cały czas trzymając rytm - udało się - 4:56 min/km!  Później jeszcze jakieś 100 m siłą woli pod górkę i reszta w dół. Wystarczy tylko puścić luźno nogi, złapać oddech i przyśpieszać, aż do 8 km. To właśnie najlepsza nagroda za  ten wysiłek i mój ulubiony odcinek trasy!

Szczerze? Nawet nie wiem kiedy minęły mi te kilometry. Na ostatnim mocniejszym podbiegu dopiero zorientowałam się, że do mety zostały tylko dwa. 

Końcówka to już krążenie po alejkach i niespodzianka! Zupełnie zapomniałam, że bieg nie kończy się tak jak kiedyś na ul. Zamkowej, ale w miejscu startu czyli Parku Staszica, który trzeba jeszcze trochę okrążyć. I choć mimo tego, że do mety pozostało tylko 500 m to mając ją w zasięgu wzroku nieco straciłam motywację. Zdecydowanie wolałam ten podbieg na ostatnich 100 m niż dobijajacą pętelkę po parku. 

statuetka z biegu niepodległości w Kielcach
Ale! Wynik jaki osiągnęłam na mecie Biegu Niepodległości w Kielcach - 46:49 okazał się bardzo szczęśliwy! Wbiegłam jako 8 kobieta na 222 i do tego 2 w swojej kategorii wiekowej, a co więcej to był mój najszybszy bieg w 2019 roku na 10 km

Niestety na swoją dekorację nie zdążyłam, ale piękną statuetkę za drugie miejsce udało się odebrać. Jeszcze tu wrócę i to na pewno nie raz!
Czytaj dalej