Najlepsza dycha w życiu - Bieg Oshee 10km

Od samego początku nie wiedziałam jak mam traktować Bieg Oshee na 10 km. W głowie cały czas miałam to, że najważniejszy start wiosenny jest tydzień później. Jednak szybka trasa i dobra dyspozycja była bardzo kusząca. Dzień przed, po konsultacjach z trenerem dostałam zielone światełko na szybkie bieganie, więc mogłam trochę powalczyć.


Medal Orlen Warsaw Marathon


Do wszystkiego podeszłam na wielkim luzie. Nie odczuwałam najmniejszego stresu. Nie miałam też szczególnego parcia na wynik, ale że dostałam pozwolenie na szybszy bieg to chciałam to wykorzystać jeśli tylko nogi poniosą i samopoczucie dopisze.

Naładowana pozytywną energia po całym weekendzie spędzonym z moja wspaniałą drużyną ASICS FrontRunner Polska w świetnym nastroju i uśmiechem na twarzy stanęłam na starcie Biegu Oshee.

drużyna ASCIS
fot. Radosław Piasecki
Bez problemu dotarłam do swojej strefy startowej, ustawiłam się w połowie pomiędzy balonikami na 45 i 50 minut, specjalnie po to, by nie musieć nikogo wyprzedzać i skupić się jedynie na trzymaniu odpowiedniego tempa, ale po przekroczeniu linii startowej przeżyłam szok.

Średnie tempo biegu na ten wynik wynosi 4:30-5:00, ja planowałam zacząć po 4:45-4:50, a tłum biegł sobie spokojnie 5:20. Wyobraźcie sobie moje moje zdenerwowanie, krzyki innych biegaczy i ciągłe wyprzedzanie, przepychanie się i wołanie "lewa wolna" przez pierwsze co najmniej 500 m. Kompletnie nie potrafię zrozumieć czym kierują się osoby ustawiające się w nie swoich strefach startowych. Przeliczenie sił na zamiary nie kosztuje wiele, znalezienie SWOJEJ strefy również, a to zdecydowanie ułatwi życie innym biegaczom.

Na szczęście po kilometrze zrobiło się już w miarę luźno. Nie musiałam się przepychać i rwać tempa, tylko realizować swoje założenia, które były bardzo proste: w miarę spokojna pierwsza połowa, a druga mocniejsza.


bieg oshee 5km

Gdy połowę biegu miałam za sobą, z każdym kilometrem starałam się urywać parę sekund. Cały czas czułam spory luz. Rozpędzałam się, mijałam biegaczy i ciężko mi było uwierzyć w to co się dzieje. 

Miałam dużo siły, nie bolały mnie nogi, a oddech był naprawdę znośny. Po prostu leciałam, zwiększając tempo, aż do samej mety. Czułam się świetnie i gdyby nie odcisk na podeszwie dający mocno o sobie znać od 8 kilometra nie odczułabym najmniejszego dyskomfortu. 

Oshee 10km
Na ostatnim kilometrze mocno przyspieszyłam. Zegarek pokazał 4:11, a ja się uśmiechnęłam. To było niesamowite. Metę przekroczyłam z czasem 45:44 poprawiając zeszłoroczny wynik z Biegu w Zelowie o blisko 40 sekund na TAKIM luzie!

Meta 10km Orlen Warsaw Maraton

To był mój zdecydowanie najlepiej rozegrany bieg na 10 km w życiu. Nie było zwątpień, kryzysów, tylko moc, aż do samego końca. Co prawda mimo nowego rekordu życiowego czuję, że to nie był bieg na 100%, ale przyjdzie na to jeszcze pora przecież mój najważniejszy wiosenny start już w tę niedziele!

10km Bieg Oshee

Czytaj dalej