I Bełchatowski Bieg Nocny - kolejny krok do przodu

Biegi organizowane w Bełchatowie zawsze biorę pod uwagę i gdy tylko jest możliwość to biegnę. Podobnie było z I Bełchatowskim Biegiem Nocnym. W chwili, gdy zobaczyłam informację o biegu już wiedziałam, że tam będę.


running trophy Bełchatów

Bieg w Bełchatowie miał nietypowy, bo 6 km dystans. Trzy okrążenia po asfalcie i fragment po chodniku. Trasa była szybka, z delikatnym podbiegiem i zbiegiem na każdym kółku.

Bardzo lubię biegać w Bełchatowie między innymi za to, że nie muszę czekać w biurze zawodów godzinę czy dwie przed startem (choć wiem, że niektórzy to lubią), stresować się i zerkać co 5 minut na zegarek. Pojawiam się zwykle 30 minut wcześniej, już w stroju startowym rozgrzewam się, a ciepłą bluzę tuż przed biegiem oddaję rodzicom.

Tym razem było identycznie. Przetruchtałam sobie spokojnie 2 kilometry po trasie, zrobiłam rozgrzewkę, kilka przebieżek, zawołałam rodziców i poszliśmy na start.

Według założeń pierwsze 3 kilometry miałam pobiec po 4:40, a gdy będzie okej przyśpieszyć do 4:30. Nie miałam pojęcia na ile mnie stać. Dawno nie biegałam szybko po asfalcie, ale czułam, że to dobry dzień.


Start był punktualnie o 21.00. Ruszyłam spokojnie, tłum pognał do przodu, a ja starałam się trzymać tempo i nie dać się ponieść.

Pierwszy kilometr w 4:36. Trochę za szybko, ale początki zwykle takie są. Drugi z górki i delikatnie pod wiatr - 4:32. Powtarzałam sobie w myślach, że muszę zwolnić, bo jeszcze sporo przede mną. Trzeci kilometr znów delikatnie pod górkę i 4:37 - idealnie.

Czułam się bardzo dobrze. Przede mną był zbieg, ujrzałam dziewczynę i przyśpieszyłam. Zaczęłam ją gonić, minęłam, a gdy kończyłam drugie okrążenie zegarek pokazał mi 4:21! Bałam się, że to błąd, dlatego delikatnie zwolniłam. Zostały mi 2 kilometry do mety.

Biegło się świetnie. Nogi lekkie, oddech znośny, więc gdy minęłam 5 kilometr nie kontrolowałam już tempa, biegłam przed siebie i... okazało się, że przekroczyłam metę jako 6 - ta kobieta!

6 kobieta - Bełchatów bieg nocny

Szybko złapałam oddech, odebrałam medal, wzięłam kubeczek wody, patrzyłam jak wbiegają inne osoby i żałowałam, że to już koniec - naprawdę! Nogi same niosły od startu do mety, a z każdym okrążeniem tylko się rozpędzałam. Rodzice na trasie, znajomi, kibice... Było pięknie!

podium kobiety -bieg nocny bełchatów

Kocham bełchatowskie biegi. Kocham moje trasy, moje lasy, moje pola, ulice i ścieżki. W domu jest zawsze najlepiej i co do tego nie mam najmniejszych wątpliwości.

Bełchatowski Bieg Nocny

fot. MCK Bełchatów

Udostępnij ten post

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy komentarz! To dla mnie dodatkowa motywacja ;)