Moje 10 km w Sieradzu

Sieradz Bieganie

Niewielka opłata, atest trasy, szybko kończące się pakiety startowe i Artur Kozłowski jako jeden z uczestników, a to wszystko oddalone tylko niecałą godzinę drogi od Bełchatowa sprawiło, że nie zastanawiałam się długo i szybko zaplanowałam sobie niedzielę w Sieradzu.


Początek listopada połączony z dłuższym weekendem wiedziałam, że spędzę w rodzinnej miejscowości. Chciałam, aby był biegowy, bo lubię takie dni wolne i zwykle czekam na nie z jeszcze większą niecierpliwością. Postanowiłam rozejrzeć się po okolicznych biegach i w ten sposób trafiłam na 56. Biegi Ulicami Sieradza. Idealnie.

Dotarliśmy z tatą na miejsce dużo wcześniej. Bez problemu odebrałam pakiet startowy, pokręciliśmy się po biurze zawodów i okolicy w oczekiwaniu na start. Nie czułam stresu, ani ekscytacji. Dawno nie biegłam dyszki na zawodach, a bardzo chciałam sprawdzić ile mam jeszcze w sobie szybkości po maratonie. Wszystko traktowałam bardziej jako trening stąd pewnie takie samopoczucie.

Opóźniony start o 15 minut wywołał spore poruszenie i niezadowolenie wśród biegaczy. Sama bardzo tego nie lubię i uważam, że to jedna z żelaznych zasad, których organizator musi się trzymać, zwłaszcza, gdy na zewnątrz jest dosyć zimno.

Na szczęście, gdy już ruszyliśmy zapomniałam o wszystkim i skupiłam się na samym biegu. Profil trasy był bardzo urozmaicony, wiec nie miałam szczególnych założeń co do trzymania tempa. Z górki szybciej, pod górkę wolniej i tak do 4 kilometra, a później po największym podbiegu zobaczymy co się będzie działo.

mapa biegu Sieradz

Profil trasy - Sieradz

Oczywiście podbieg tak jak sądziłam dał o sobie znać i to całkiem mocno, stąd też drugie okrążenie pobiegłam już trochę wolniej niż pierwsze. Spora liczba zakrętów sprawiała, że czas szybko mijał i choć trasa była trudna, a wiejący wiatr nie pomagał, biegło mi się naprawdę fajnie. Na metę dobiegłam jako 8 kobieta i 4 w swojej kategorii wiekowej. Sic!

Biegi Ulicami Sieradza 2016

Gdy zobaczyłam wyniki trochę było mi przykro, ale wiedziałam, że to był dobry trening nie tylko fizyczny, ale i psychiczny. Po dekoracji udało mi się nawet zrobić pamiątkowe zdjęcie z olimpijczykiem i zwycięzcą tegorocznej edycji Orlen Warsaw Maraton Arturem Kozłowskim. Od samego początku śmieję się, że to był właśnie główny powód, by tutaj pobiec ;)

zwycięzca Orlen Warsaw Maraton 2016

Bieg organizacyjnie miał bardzo dużo niedociągnięć, jednak bardzo niska opłata startowa (30 zł), atest trasy, bogaty pakiet (koszulka, czapka, medal) i ciepły posiłek po biegu stawia 56. Biegi Ulicami Sieradza w nieco innym świetle. Sami organizatorzy obiecują za rok poprawę, więc jest nadzieja.

Udostępnij ten post

2 komentarze :

  1. brawo! czwarte miejsce jest trochę smutne, ale tak na logikę lepsze niż 5,6,7 czy każde późniejsze ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz! To dla mnie dodatkowa motywacja ;)