20. Uliczny Bieg Bełchatowska Piętnastka - warto marzyć, warto walczyć!

running girl

To tutaj z radością, uśmiechem i pięknymi wspomnieniami wracam już 4 rok z rzędu. Uliczny Bieg Bełchatowska Piętnastka jest wyjątkowy, nie tylko ze względu na nietypowy dystans, ale i na to, że od tego biegu wszystko się zaczęło. Tutaj dostałam swój pierwszy medal i tutaj, debiutowałam w zawodach. Tegoroczna edycja była dla mnie szczególnie ważna i jak się później okazało niezwykle szczęśliwa.


Bełchatów jest moim miastem rodzinnym i nigdzie tak dobrze nie biega mi się jak tu. Z różnych względów musiałam odpuścić wszystkie inne bełchatowskie biegi w tym roku, dlatego na TEN czekałam szczególnie. Może i w Krakowie mam więcej biegowych znajomych, ale to tutaj mam rodzinę i to właśnie ona daje mi najwięcej sił.

running girl Bełchatów

Bełchatowska Piętnastka jest w bardzo fajnym terminie. W takim, gdy najważniejsze biegi każdy ma już właściwie za sobą. To start na koniec sezonu i tylko od biegacza zależy jak go potraktuje.

Ja już powoli przygotowuję się do nowego sezonu i nie był to mój start docelowy (chociażby dlatego, że jeszcze w piątek i sobotę walczyłam z zakwasami po sile biegowej), więc w sumie nie mogłam od siebie zbyt wiele wymagać. Spodobało mi się jednak to, że w Bełchatowskiej Piętnastce poza ogólną klasyfikacją i kategoriami wiekowymi prowadzona jest jeszcze jedna rywalizacja, skierowana  tylko do Bełchatowian. I choć kobiety traktowane są nieco gorzej niż mężczyźni (dla kobiet nagradzane są 3 miejsca, a dla mężczyzn 5) to i tak porównałam czasy zeszłorocznej trojki dziewczyn i choć wiedziałam, że to o niczym nie świadczy, pomyślałam, że fajnie byłoby spróbować się trochę wysilić.
 

Głównym moim celem było utrzymanie tempa 4:50 min/km przez cały dystans. Ciężko tutaj mówić o równym tempie, gdyż na trasie nie brakowało podbiegów i zbiegów to mimo wszystko jakieś tam założenie miałam. Stojąc na starcie trochę się bałam, bo jeszcze nigdy nie biegłam tak szybko 15 kilometrów, ale otuchy dodawał mi fakt, że jestem u siebie, tata i brat stoją na trasie, a mama w domu trzyma mocno kciuki.

Bełchatów biega 2016

Na trasie ponownie kilometry mijały bardzo szybko. Dwa pierwsze okrążenia przebiegłam na sporym luzie, uśmiechając się i zerkając co jakiś czas na zegarek. Gdy widziałam jakąś kobietę na horyzoncie starałam się ją dogonić i wyprzedzić. Gdy kończyłam drugie okrążenie Ci najlepsi wbiegali już na metę i nawet trochę im zazdrościłam.

Trzecie okrążenie było najtrudniejsze. Zmęczenie rosło, a ja wkraczałam w nieznane. Teraz miałam zrobić to, czego jeszcze nigdy nie robiłam, a trzecią piątkę jak na złość niestety rozpoczynał podbieg. Pojawiła się wtedy chwila zwątpienia i myśl o odpuszczeniu, jednak ostatecznie nie dałam się tak łatwo. Wzięłam głęboki wdech, chwyciłam za kubek wody i po chwili zegarek znów pokazywał mi to, co chciałam. 

Na zbiegu odpoczęłam, minęłam dziewczynę z żółtym numerkiem (żółte numerki miały osoby z Bełchatowa) i postanowiłam, że choćby nie wiem co, nie dam się już wyprzedzić. Ostatni kilometr ciągnął się w nieskończoność, a mnie powoli brakowało już tchu. Na szczęście kibice i myśl o tym, że zaraz będzie po wszystkim pozwoliła mi jeszcze przyśpieszyć.

decoration running

Na metę wpadłam zmęczona. Tego dnia dałam z siebie chyba wszystko. Czas jaki udało mi się osiągnąć był dla mnie wspaniały, bieg jakby idealny, a moja radość po tym wszystkim po prostu ogromna.

belchatowska pietnastka 2016 time

Na tym mogłabym skończyć opowieść o mojej już czwartej edycji Bełchatowskiej Piętnastki, bo i tak byłabym zadowolona, ale tego dnia wydarzyło coś jeszcze.

Jak się później okazało, metę przekroczyłam jako trzecia kobieta z Bełchatowa. Nie mogłam uwierzyć, że u siebie, na tak dużym biegu (ponad 1000  uczestników), gdzie 4 lata temu debiutowałam i ledwo zdołałam ukończyć 15 km, dziś stanę na podium jako trzecia z bełchatowianek. To była tak piękna wiadomość i niesamowita niespodzianka, że uśmiech do końca dnia nie schodził mi już z ust.

the best from Bełchatów

Warto wierzyć, warto marzyć i warto walczyć!

Czytaj dalej

IX Bieg Niepodległości w Kielcach - tam chce się wracać!

Są takie biegi do których wraca się dzięki miłym wspomnieniom. Do takich, gdzie wszystko zagrało i ciężko dopatrzeć się minusów. Tak określiłabym IX Bieg Niepodległości w Kielcach, gdzie byłam rok temu, w ostatnią niedzielę i na pewno chętnie znów tam pojadę.


Park Staszica Kielce
fot. Dsz-Foto

Bardzo lubię biegi upamiętniające jakieś wydarzenie. Wtedy atmosfera jest zupełnie inna, bo poza aspektem sportowym (który dla wielu jest bardzo ważny) jest jeszcze ten duchowy, gdy całości dopełniają piękne pieśni i stroje patriotyczne. Identycznie było i w tym przypadku. Zanim wszyscy ruszyliśmy przed siebie, w zadumie i skupieniu odśpiewaliśmy Mazurka Dąbrowskiego. To są właśnie te chwile, gdy mam ciarki na ciele i jestem dumna z tego, że jestem Polką.

Kielce Bieg 2016
fot. Tomasz Tkaczyk

Trasę biegu znałam doskonale. Rok temu przemierzałam ją w identycznych okolicznościach. Jest bardzo urozmaicona, a duża ilość zakrętów, mocnych podbiegów i szybkich zbiegów sprawia, że czas mija niespodziewanie i mimo rosnącego zmęczenia chciałoby się jeszcze. 

To własnie tutaj odpoczywałam w tempie poniżej 4:30, a wbiegając pod górkę łapałam każdy oddech. Naprawdę nie wiem, kiedy minęło to 10 kilometrów. To jeden z niewielu biegów, gdy nie czekam na metę, bo ona sama pojawia się na horyzoncie.

Kielce Bieg Niepodległości 2016
fot. Patryk Ptak

Biegło mi się bardzo dobrze. Bez kryzysów, z radością i satysfakcja pojawiłam się na mecie ponad 4 minuty szybciej niż rok temu, kończąc swój bieg jako 14 kobieta. To był naprawdę fajny bieg, zarówno organizacyjnie jak i w moim wykonaniu. Jestem przekonana, że jeśli tylko nic nie stanie na przeszkodzie to za rok znów się tam pojawię. 

Bieg Niepodległości Kielce 2016

W tym roku na IX Biegu Niepodległości w Kielcach było wszystko. Organizatorzy do serca wzięli sobie wszelkie uwagi i nawet do darmowego pakietu startowego dorzucili upominek w postaci patriotycznej chusty z orzełkiem. Warto było tam pobiec, warto było ponownie wrócić do Kielc.

Czytaj dalej