To musiało się udać - II Myślenicki Bieg Uliczny

Wielki test formy po zimie? Hasło przewodnie biegu brzmiało zachęcająco i decydując się na niego w styczniu, tak właśnie chciałam zrobić - sprawdzić, co udało mi się wypracować przez zimę.



W podsumowaniu ubiegłego miesiąca wspominałam o nowych rekordach i swoich osiągnięciach. Na jednym z biegów ITMBWieczorem przebiegłam po raz pierwszy 10 km poniżej 50 minut jednak ze sporą rezerwą, pokonując właściwie całą trasę w samotności. To był trening, dlatego czekałam na bieg, gdzie będzie elektroniczny pomiar czasu, pobiegnę w większym tłumie ludzi, motywacja będzie zdecydowanie większa, a na mecie za swój włożony trud otrzymam pamiątkowy medal. Zapisując się w styczniu na Myślenice plan miałam jeden - złamać w końcu 50 minut, ale wraz z mijającymi tygodniami, widocznym wzrostem formy moje ambicje rosły...

Na II Myślenicki Bieg Uliczny pojechałam wraz ze swoim klubem wczesnym rankiem. Pogoda w dniu startu zupełnie nie zachęcała do wyjścia na zewnątrz, nie wspominając już nawet o jakimkolwiek ruchu. Było pochmurno, deszczowo i zimno, ale na szczęście udało mi się przezwyciężyć złe nastawienie, spokojnie przygotować do biegu, zrobić odpowiednią rozgrzewkę i z uśmiechem na twarzy czekać na start.

fot.  Ryszard "Richie" Kułaga

Tłum ruszył. Beata z balonikiem na 45 minut, którą udało mi się spotkać tuż przed startem zaczęła się szybko oddalać, a ja trzymając się własnych założeń biegłam, swoim tempem. To nie było łatwe 10 km. Pierwsza połowa minęła mi dosyć szybko. Biegłam równo i ogólnie było w porządku, ale kolejne 5... myślałam, że się nigdy nie skończy. Trasa była dosyć nudna, przez co bardzo się dłużyła. Jedynie nawrotki pozwalały choć przez chwilę zawiesić wzrok na mijanych osobach.


W tym miejscu chciałabym podziękować za wszystkie słowa dopingu na trasie skierowane w moją stronę i jednocześnie przeprosić za brak uśmiechu czy jakiegokolwiek gestu zwrotnego. Skupiłam się na biegu, nie zwracałam za bardzo uwagi na to co się dzieje wokół. Pod koniec zaczęła mnie też boleć stopa, musiałam trochę inaczej ją stawiać i bardzo chciałam być już na miejscu. Wiejący wiatr, dym z okolicznych kominów i padający deszcz wcale mi nie pomagał, przez co chwilami zwalniałam, by później lekko przyśpieszyć i tak do samego końca. Metę przekroczyłam uzyskując jak do tej pory najlepszy swój wynik na 10 kilometrów - 46:26, co było jeszcze całkiem niedawno dla mnie czymś nie do pomyślenia, a teraz? Wiem, że da się jeszcze szybciej. Oczywiście z rezultatu bardzo się cieszę, choć troszkę żałuję, że trasa nie miała atestu.


Organizacyjnie było sporo niedociągnięć. Zaczynając od małej szatni, niewielkiej ilości toalet, a kończąc na ciągnącym się w nieskończoność wręczaniu wyróżnień i skromnych nagrodach dla zwycięzców. Mimo tego, bieg wspominam dobrze, bo po raz kolejny utwierdziłam się w przekonaniu, że odpowiednie treningi potrafią zdziałać cuda, a wiara w to, że się uda to faktycznie połowa sukcesu. Jak się okazało Wielki test formy po zimie zdałam pozytywnie, co pozwala mi optymistycznie patrzeć na przyszłość.

Udostępnij ten post

18 komentarzy :

  1. gratulacje! robisz ogromne postępy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję Aniu :) coś zatrybiło i jest tylko lepiej, co bardzo mnie cieszy :)

      Usuń
  2. No u mnie bieg wyglądał troszkę inaczej. Pseudo nagrody organizatora lekko zdenerwowały mnie :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Gratuluje! Najważniejsze, że forma po zimie jest! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Masz bardzo ładne nogi! ;) Gratuluje wyniku :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem pod wrażeniem jakie szybkie robisz postępy, gratulacje! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Tobie też idzie bardzo ładnie!
      Ah i przyznam szczerze, że sama się łapię na tym, że nie mogę w to wszystko uwierzyć :)

      Usuń
  6. Cóż mogę napisać. Nie jestem ani trochę zaskoczony. Gratuluję i trzymam kciuki za kolejne rekordy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie troszkę wynik zaskoczył, bo mimo, że wiedziałam, że jestem w stanie taki wykręcić to uwierzyłam tak naprawdę dopiero na mecie :D Dziękuję Fido! :)

      Usuń
  7. Jesteś kobieto błyskawicą! Gratuluję! :*

    OdpowiedzUsuń
  8. Gratulacje :-) widać efekty treningów. Piękny czas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Efekty widać, co jeszcze bardziej motywuje :) Dziękuję! :)

      Usuń
  9. O jaaaa... :D Ale pocisnęłaś! Gratulacje!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz! To dla mnie dodatkowa motywacja ;)