Podsumowanie miesiąca. Plany na marzec 2016

Luty. Miesiąc, który był dla mnie totalnym zaskoczeniem. Nogi biegały same, tlen się nie kończył, oczy przecierałam ze zdumienia i na koniec, mimo zmęczenia skakałam z radości.


Mój luty skrócie:
- 185 wybieganych kilometrów
- nowy (motywujący) rekord na 5km
- pierwsze 10km  w całości poniżej 5min/km
- pływanie i gimnastyka
- ponad 23 godziny poświęcone na aktywność fizyczną


Tych 29 dni pokazało mi przede wszystkim, że nie należy się bać. Bać, że coś się nie uda, że braknie siły, albo jest jeszcze za wcześnie. W lutym kilkakrotnie pożegnałam się ze swoją strefą komfortu, dzięki czemu poszłam dużo, dużo dalej. 

Dobrze pamiętam, jak jeszcze w listopadzie cieszyłam się ze swojej pierwszej piątki, kiedy to każdy kilometr był poniżej tempa 5:00. Tego dnia radość nie miała końca i nawet do głowy mi nie przyszło, że już 3 miesiące później przebiegnę tak 10 km. W lutym miałam też swój szczęśliwy tydzień. Praktycznie każdy trening (nawet na basenie) kończył się nieoficjalnym rekordem. W ten sposób, w ciągu kilku dni endomondo gratulowało mi co najmniej 6 razy. 

Największym sukcesem minionego miesiąca jest dla mnie zbliżenie się do 22 minut na 5 km. Ten bieg, pokazał mi, że ja również mogę biegać szybko, a wszystko to przede wszystkim wiara we własne możliwości i odpowiedni trening. 

W lutym, tak jak sobie założyłam przebiegłam w całości swoje pierwsze 30 kilometrów. To było bardzo ważne doświadczenie w mojej drodze do maratonu.


Co w marcu?
W moim kalendarzu pojawią się pierwsze starty. Trochę je sobie dozuję, bo nie chcę przesytu i znudzenia. Mam małe plany wobec nich, ale i tak ostatecznie schodzą one na dalszy plan, kiedy w głowie mam jedno główne marzenie do zrealizowania.

Instagram @keepdreamsclose

Udostępnij ten post

24 komentarze :

  1. Piszesz, że w marcu w Twoim kalendarzu pojawią się pierwsze starty. To znaczy, że te niesamowite wyniki na 5 i 10 km wykręciłaś na treningach?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To był treningowe biegi. Do ani jednego się nie przygotowywałam, nie byłam też wypoczęta (tak jak to robię przed startem), nie planowałam rekordów, tylko wszystko wyszło w trakcie. O ile jeszcze sobotni parkrun (5km) mogę potraktować jako start, to 10km w ramach cyklu ITMBWieczorem było typowym WB2 :)

      Usuń
    2. Czyli jak dojdzie odpowiednie przygotowanie, adrenalina to w marcu szykują sie nowe spektakularne rekordy. Trzymam kciuki.

      Usuń
  2. Zazdroszczę Ci tego miesiąca ;D

    OdpowiedzUsuń
  3. bardzo to motywujące co napisałaś w podsumowaniu:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Brawo! Też mam już 30 km za sobą i to mnie wzmocniło:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda? Taka "pewność" w pewnym sensie, że da się to zrobić :)

      Usuń
  5. Gratuluję i trzymam kciuki za następny miesiąc :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Matko kochana, jaki zapełniony luty! :o
    Gratuluję tych pięknych życiówek. :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki był plan i chyba całkiem fajni mi wyszedł :) Dziękuję!

      Usuń
  7. Super post. :-) Świetnie wykorzystany luty i super plany na marzec. :-) Bardzo mocno Ci kibicuję. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło! Dam z siebie wszystko, dziękuję :)

      Usuń
  8. Jak zawsze idziesz jak burza! :) Powodzenia w marcu!

    OdpowiedzUsuń
  9. Jeśli bieganie jest staje się sposobem na życie i sprawia radość, wtedy każdą wolną chwilę poświęca się na treninig.
    Tak trzymać i życzę kolejnych kilometrów!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz! To dla mnie dodatkowa motywacja ;)