A w maju pobiegnę w Cracovia Maraton...

Pakiet startowy na Cracovia Maraton dostałam już w sierpniu, ale ostateczną decyzję o tym, że biegnę podjęłam dopiero w listopadzie. Wygrana w konkursie była tak naprawdę dla mnie tylko zachętą.



Wiedziałam, że nie mogę po prostu wstać z łózka i przebiec maratonu. Potrzebuję do tego odpowiedniego przygotowania. Część z Was pewnie pamięta jak kilka miesięcy temu napisałam, że na maraton jest jeszcze za wcześnie (klik). To był czerwiec. Półmaraton wciąż był dla mnie wyzwaniem, a marzenie o złamaniu 2 godzin bardzo odległe.

Od tamtego czasu minęło już prawie pół roku i myślę, że wiele się zmieniło. Dojrzałam, biega mi się dużo lepiej i lżej. Kilkakrotnie poprawiłam swoje rekordy życiowe, przebiegłam półmaraton poniżej dwóch godzin i prawie złamałam 50 minut na 10 km. Teraz, gdy myślę o 20 kilometrach uśmiecham się. Bardzo lubię ten dystans.


Dlaczego maraton?
Nie dlatego, że inni przebiegli, więc ja też chcę. Nie dlatego, że to już czas, pora czy presja, bo tyle już biegam. Czekałam, bo nie chciałam by maraton był czymś, co skreślę z listy zadań do zrobienia i więcej już do tego nie wrócę. Decyzja o maratonie dojrzewała we mnie długo. Musiałam nabrać pewności siebie, oswoić się z dłuższymi dystansami i nauczyć godzić prawdziwe treningi z resztą swojego życia. Nie chcę też, by maraton oznaczał dla mnie jedynie pokonanie dystansu. Potrzebuję odpowiedniej motywacji, by zrobić to najlepiej jak potrafię. O czasie nie chcę jeszcze mówić, ale myślę, że poprzeczka ustawiona jest na odpowiedniej wysokości, a ja dzięki mądrym i konsekwentnym treningom osiągnę to, co sobie zaplanowałam.

Do maja jeszcze dużo czasu, choć i ten minie pewnie bardzo szybko. Przede mną 21 tygodni przygotowań. Plan jest gotowy, więc cotygodniowe długie niedzielne biegi będą dla mnie codziennością i wcale nie myślę o nich jako o złu koniecznym. Tak naprawdę to cieszę się i nie mogę doczekać pierwszych trzydziestu kilometrów. Chcę przebiec Cracovia Maraton, by znów przesunąć granicę i zrobić coś, czego jeszcze nigdy nie robiłam. Lubię wyzwania i maraton na pewno nim będzie, a przy odrobinie chęci i samozaparcia wierzę, że mu sprostam.


Trzymajcie kciuki!

Udostępnij ten post

16 komentarzy :

  1. będę trzymać za Ciebie kciuki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kochana dasz radę przebiec maraton, tyle już biegasz, że ze spokojem przebiegniesz. Koniecznie pochwal się na blogu wynikiem :P Widząc po twoich sukcesach biegasz bardzo dużo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do maja jeszcze dużo czasu, ale na pewno napiszę relację po :)

      Usuń
  3. Z 20 km do 42 to już pestka ;) Zwłaszcza jak ma się pół roku do maratonu. Tak naprawdę wystarczą 3 miesiące na przygotowanie się do maratonu, a jak masz pół roku, to powinnaś celować w 3:59 :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tym ile czasu wystarczy na osiągnięcie danego czasu, wydaje mi się, że zależy od organizmu i dyspozycji :) Jeżeli o mnie chodzi, to na pewno zrobię co w mojej mocy :)

      Usuń
  4. Fajnie, że podchodzisz do tego z głową :) teraz nic tylko trzymać za Ciebie kciuki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że to jedyne prawidłowe podejście do tego tematu :D

      Usuń
  5. Powodzenia :)

    Zdradzisz szczegóły dotyczące planu treningowego, według którego przygotowywałaś się do ostatniego półmaratonu albo wg którego będziesz przygotowywała się do maratonu? Jakie zakresy tętna biegałaś, jakie treningi dokładnie realizowałaś itp. Może podzielisz się dokładną rozpiską? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trening jest raczej indywidualną kwestią. Nie mam pojęcia na jakim jesteś etapie i jakie treningi działają na Ciebie najlepiej, dlatego ciężko mi coś doradzić. O tym jak przygotowywałam się do półmaratonu pisałam mniej więcej w tym poście http://www.keepdreamsclose.pl/2015/10/droga-do-marzen.html

      Jeśli masz więcej pytań, napisz maila postaram się pomóc :)

      Usuń
  6. A jednak :) Trzymam kciuki za przygotowania! A tak poza tym to sama myślę o tym maratonie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. trzymam mocno kciuki!:) właściwie można powiedzieć, że Twój maraton już właśnie teraz się zaczął, bo - tak przynajmniej sądzę - przygotowania są już częścią tego dystansu, tak jak każdego z resztą trochę dłuższego, którego pokonanie jest dla nas wyzwaniem :) Jak dałaś nam poznać swoją systematyczność i upór, to nie mam wątpliwości co do tego, że dasz radę! Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też właśnie myślę, że przygotowania do maratonu to jego nieodłączna część, która tworzy później całość. Czasu jeszcze sporo, więc jestem dobrej myśli, dziękuję! :)

      Usuń
  8. Z pewnością dasz radę! Jak nie Ty to kto? :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz! To dla mnie dodatkowa motywacja ;)