Bełchatowska Piętnastka - w domu najlepiej

To był bieg na który czekałam od dawna. Wielokrotnie już powtarzałam, że to właśnie w domu biega mi się najlepiej. Właściwie każdy bieg wspominam dobrze i za każdym razem chcę tu wrócić za rok. Tym razem było szczególnie, bo wynikiem zaskoczyłam nie tylko siebie, ale też innych.


running medal

19. Uliczny Bieg "Bełchatowska Piętnastka" to był prawdopodobnie już mój ostatni start w tym roku. Zapisałam się na niego nie myśląc zupełnie o wyniku jaki osiągnę. Po prostu chciałam tam być. Przebiec 15 kilometrów, odwiedzić znajome miejsca i poczuć tę atmosferę. To właśnie od tego biegu wszystko się zaczęło. To tutaj, przekraczając linię mety 2 lata temu dostałam swój pierwszy medal. Ten medal wciąż ma dla mnie ogromne znaczenie. Tamtego dnia po raz pierwszy wzięłam udział w biegu, pokonałam swój wtedy najdłuższy dystans i zapragnęłam więcej.

Na ten dzień nie miałam szczególnych założeń.  Bardzo chciałam choć delikatnie poprawić swój wynik z zeszłego roku, ale dobrze wiedząc, że ostatnio biega mi się coraz lepiej i że tym razem nic nie ryzykuję postanowiłam sprawdzić na ile tak naprawdę mnie stać.


Na starcie ustawiłam się z Olą, którą wreszcie miałam okazję poznać. Tak się zagadałyśmy, że wystrzał ze startera dosłownie mnie zaskoczył. Z tego wszystkiego nie zwróciłam nawet uwagi na to, że linia startu jest troszkę przesunięta do tyłu i zegarek włączyłam dopiero parę sekund później. Na szczęście w niczym mi to nie przeszkodziło, szybko pożegnałam się z Olą, wyprzedziłam kilka osób, znalazłam komfortowe dla siebie tempo i później już tylko biegłam przed siebie.


W chwili gdy pierwszy, drugi i trzeci kilometr pokonałam w tempie 5:08/km troszkę się przestraszyłam. To nieco szybsze tempo niż biegłam ostatnio w Kielcach 10 km, ale nie chciałam już zwalniać.  Było dobrze. Było bardzo, bardzo dobrze.  Pierwsza piątka minęła szybciutko, z drugą było bardzo podobnie, a zaczynając trzecią wiedziałam, że robię coś niesamowitego. To był kolejny bieg, kiedy każdy kilometr to satysfakcja i ogromna radość. Owszem wraz z dystansem zmęczenie rosło, ale nie do tego stopnia bym musiała walczyć ze sobą. Tempo, które kiedyś stanowiło dla mnie problem, tamtego dnia było przyjemnością.


Cieszyłam się. Byłam u siebie, nie czułam presji, nie walczyłam o wynik. Robiłam tylko to, co kocham. Było jeszcze coś, co dodawało mi sił na każdym okrążeniu. Coś wyjątkowego, o czym każdy biegacz/sportowiec marzy. Bieg miał trzy pętle po 5 kilometrów, a ja każdą piątkę podzieliłam na dwie części – okolice pierwszego kilometra i połowa trzeciego. Dlaczego? To właśnie w tych miejscach czekał na mnie tata z bratem. Naprawdę, jeszcze nigdzie indziej, na żadnym biegu nie czułam czegoś takiego. Każde wypowiedziane przez nich słowo było na wagę złota. Nie myślałam wtedy o zmęczeniu. Cieszyłam się, że jestem tutaj, a oni razem ze mną. Że będą na mecie, że będą ze mnie dumni. Wsparcie bliskich jest niesamowicie ważne. To właśnie za to kocham biegać u siebie.


Bieg ukończyłam z pięknym jak dla mnie wynikiem. Czas z zeszłego roku poprawiłam o ponad 15 minut. Co więcej, wiele kilometrów pokonałam poniżej 5min/km. A na sam koniec nawet Garmin mnie pochwalił, bo według niego prawie złamałam 50 minut na 10 kilometrów. Ten bieg zapamiętam na długo. To był piękny dzień i już dziś, odliczam dni do przyszłej edycji Bełchatowskiej Piętnastki.


Udostępnij ten post

14 komentarzy :

  1. wielkie gratulacje! błyskawica! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję Aniu :) jestem naprawdę zadowolona z tego biegu :)

      Usuń
  2. Brawo! 👏 nic tylko gratulować :-D z jakim tętnem to pobiegłaś?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Nie brałam pulsometru, gdy biegnę na wynik, czy dla przyjemności rezygnuję z niego, bo czuję się trochę niekomfortowo :D

      Usuń
  3. dziewczyna burza ;-) bo lecisz jak burza ;-) to piękny rok jest dla Ciebie ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardziej sezon, bo to w sumie na jesień tak wszystko ładnie się ułożyło :)

      Usuń
  4. Gratuluję, strasznie mnie cieszą takie rzeczy. Fajny wynik i prześliczne zdjęcia ;). Masz też ładny zegarek biegowy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, naprawdę bardzo miło mi to czytać :) A co do zegarka to sam wygląd był jedną z ważniejszych rzeczy przy wyborze :D

      Usuń
  5. Wspaniale :) gratuluję :) biegi są niesamowite, a Twój uśmiech mówi wszystko w tej kwestii :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jesteś po prostu niesamowita! :) Od jakiegoś czasu poczytuję sobie Twojego bloga i jestem pod ogromnym wrażeniem postępów, jakie zrobiłaś - podziwiam Twoją konsekwencję, zapracowałaś sobie na takie wyniki. I nie zatrzymuj się :) Trzymam kciuki za realizację kolejnych biegowych marzeń :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Przyznam szczerze, że sama jestem pod wrażeniem tego co się dzieje, a to się faktycznie dzieje! :) Miło mi, że tu zaglądasz :*

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz! To dla mnie dodatkowa motywacja ;)