Droga do marzeń

Stało się.  Jestem już właściwie na finiszu pięciomiesięcznego planu treningowego przygotowującego do półmaratonu.  Czas zleciał niesamowicie szybko, jednak nie na tyle, bym nie zdążyła się odpowiednio przygotować.



Cel już na początku maja ustanowiłam sobie jasny. Chcę zrobić to, czego nie udało mi się za pierwszym razem - złamać dwie godziny w półmaratonie.  Z perspektywy czasu i doświadczenia jakie zdobyłam, wiem, że startując w Marzannie w 2013 roku po prostu nie byłam na taki wynik gotowa. Na szczęście teraz jest zupełnie inaczej.

Przygotowania specjalnie zaczęłam na tyle wcześnie, aby  jeszcze przed wakacjami wdrążyć się w plan treningowy i skrupulatnie go wykonywać.  Wcześniej też, zaplanowałam swój sezon startowy tak, aby wszystko od samego początku dopięte było na ostatni guzik.

Plan najpierw ułożyłam sama, a później skonsultowałam go z Mateuszem, który cały czas czuwał nad wszystkim. Moje zostały soboty i niedziele, a wtorki i czwartki już według zaleceń. Mimo tego, że plan treningowy został spisany, to zdarzały się sytuacje, że na bieżąco po konsultacjach wprowadzaliśmy zamiany. Wszystko zależało od obecnego stanu zdrowia/samopoczucia czy sytuacji.

W czwartki najczęściej robiłam drugi zakres, we wtorki i soboty pierwszy z elementami siły biegowej, a w niedzielę wybieganie (minimum 15km). Dodatkowo, co 3 tygodnie we wtorek zamiast OWB1 biegałam interwały/rytmy. Poniedziałki i środy były do mojej dyspozycji. Wtedy zwykle jeździłam na rolkach i/lub ćwiczyłam jogę. Piątek natomiast w większości przypadków był dniem wolnym.

Plan treningowy był na tyle elastyczny i dopasowany do moich możliwości, że nawet po ponad tygodniowej przerwie spowodowanej chorobą udało mi się podnieść i wrócić na właściwe tory. Warto też wspomnieć, że przez cały ten okres wcale nie było tak kolorowo, zwłaszcza na początku, gdy organizm nie był przyzwyczajony do cięższych treningów, a ja nie widząc efektów (na które było zwyczajnie za wcześnie) byłam zrezygnowana. Na szczęście miałam w sobie trochę determinacji, dzięki czemu dalej realizowałam plan i czekałam na „lepsze jutro”, które nadeszło w odpowiednim czasie.


Podczas planu treningowego poprawiłam swoje wszystkie wyniki. Niektóre z nich tylko treningach, ale na tyle często, że nie jest to tylko przypadek czy błąd GPS. Wskoczyłam na wyższy poziom i myślę, że sobie na to zapracowałam. Poprawiłam technikę, nauczyłam się trzymać równe stałe tempo przez cały dystans, a prędkość, która kiedyś wydawała się nie do wytrzymania przez ponad 8km, teraz staje się coraz bardziej przyjazna.

Sobotni Półmaraton Królewski będzie dla mnie wisienką na torcie za te 5 miesięcy przygotowań. Jestem pełna nadziei, że wszystko pójdzie po mojej myśli i nic nie stanie na drodze do spełnienia marzeń. Najważniejszą pracę już wykonałam, teraz zostaje mi „tylko” ten cel zrealizować. Trzymajcie kciuki!


Udostępnij ten post

24 komentarze :

  1. Kurcze... no to ścigamy się! :D Sruuu i lecimy po marzenia :D Brb Brb :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ścigamy się sami ze sobą, Ciebie JESZCZE nie dogonię :D

      Usuń
    2. Mam nadzieję, że NIGDY :D Tzn. trenuj, żeby szybciej biegać, ale ja nie mogę się obijać... bo też chce śmigać! :D

      Usuń
  2. Będę trzymać kciuki! :) Chociaż z doświadczenia wiem, że najlepiej wychodzi, kiedy się nie nastawia na życiówkę ;) Gdy po raz pierwszy udało mi się złamać 2 godziny, to byłam bardzo zdziwiona widząc "1" z przodu na zegarze. Po prostu dobrze mi się biegło :) PS. Mam nadzieję, że kiedyś dotrę na Półmaraton Królewski ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi zdecydowanie lepiej się biegnie gdy mam cel, bo wtedy wiem na ile mogę sobie pozwolić i kiedy ewentualnie przyśpieszyć. Skupiam się na celu, a bez tego nie mam już też takiej motywacji, bo po prostu biegnę, a gdy mi źle zwalniam. Owszem, życiówki niespodziewane też się zdarzały, ale tłumaczę to sobie tak, że stać mnie jeszcze na więcej :)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Dzięki Aniu, mam nadzieję, że nic nie stanie na przeszkodzie :)

      Usuń
  4. Trzymam kciuki, będę myślami na każdym z 21kilometrów ;-) Jest moc!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Po takich sumiennych przygotowaniach nie może się nie udać :). Trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby, oby :) Dzięki i wzajemnie powodzenia! :)

      Usuń
  6. I żadnych izotoników po drodze! :)
    Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak! Wiem, że mi nie służą, nie powtórzę tego błędu po raz kolejny :D

      Usuń
  7. Dasz radę i na pewno zaskoczysz nas świetnym czasem! Będę trzymać kciuki :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Na początku nie doczytałem i pomyślałem, że planujesz złamać dwie godziny w... maratonie :)
    Ja na półmaratonie łamałem 2h z planami Książkiewicza, których układ był bardzo podobny do Twoich. Nie zapomnij o BNP - to bardzo ważny element w przygotowaniach półmaratońskich.
    Na pewno się uda :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Fakt, że przez tyle czasu się przygotowywałaś, trenowałaś i trzymałaś planu jest bardzo motywujący oraz podnoszący na duchu!
    Powodzenia w sobotę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dodaje też pewności siebie :) Dziękuję!

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz! To dla mnie dodatkowa motywacja ;)