Bieg Trzech Kopców - dwa wdechy i do góry

Sentyment i dobre wspomnienia to główne powody dla których zdecydowałam się na udział w tegorocznej edycji Biegu Trzech Kopców. W zeszłym roku to właśnie ten start pomógł mi podnieść się z jesiennej biegowej chandry i później było już tylko lepiej.



Od samego początku traktowałam ten bieg rekreacyjnie. Co prawda miałam małe plany, ale nie priorytetowe. Jako, że nie był to dla mnie ważny strat, to dzień wcześniej nie oszczędzałam się i wybiegałam na parkrunie nową (raczej nieplanowaną) życiówkę na 5km. Niestety nie spodziewałam się, że skutki sobotnich szaleństw następnego dnia będą aż tak odczuwalne.

fot.maratonypolskie.pl

Trasa Biegu Trzech Kopców jest urozmaicona, wytyczona  między kopcami Krakusa, Kościuszki i Piłsudskiego. Nie bez powodu nazwany jest on biegiem górskim i potrafi niesamowicie zmęczyć. O tym co mnie czeka doskonale wiedziałam i bardzo, naprawdę bardzo chciałam ją całą przebiec. Myślę, że wszystko byłoby dobrze,  gdyby organizm po sobocie zdążył się zregenerować, a łydki nie bolałyby już od samego startu. Wytrzymałam do 9 kilometra i później miałam już wszystkiego dosyć. To był bardzo ciężki bieg. Nie wiem czy bardziej fizycznie, czy psychicznie, bo w obydwu przypadkach byłam już na granicy.


Z perspektywy czasu bieg wspominam dobrze, ale w niedzielę miałam już go powyżej uszu. Co prawda zeszłoroczny wynik poprawiłam o kilka minut, ale wymęczyłam się strasznie. Serio, dawno aż tak nie czekałam na metę. Na obecną chwilę biegów górskich mam dosyć i chyba muszę do nich jeszcze dojrzeć, a póki co... skupię się na innych rzeczach :)

A tak było rok temu >>KLIK<<

Udostępnij ten post

5 komentarzy :

  1. Grunt, że zaliczone i jeszcze poprawiony wynik ;-) cudnie ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niektórzy mają większe aspiracje niż tylko zaliczać biegi :-) fakt ale poprawiony wynik powinien chociaż troszkę cieszyć :)

      Usuń
  2. Gratuluję Ci wyśmienitego czasu w biegu w tak niełatwych warunkach :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Gratuluję, że ze swojej walki wyszłaś zwycięsko :). Dla mnie mega wyzwaniem było Biegnij Warszawo :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz! To dla mnie dodatkowa motywacja ;)