Bieg po marzenia - II Cracovia Półmaraton Królewski

O złamaniu 2 godzin na dystansie 21 km 97,5 m marzyłam od dawna. To był mój cel numer jeden już od pierwszego półmaratonu. Wraz z upływem czasu stał się trochę bardziej odległy, bo nie byłam w stanie odpowiednio się przygotować. Dopiero w tym sezonie postawiłam wszystko na jedną kartę i albo teraz, albo... teraz.


Tauron Arena Kraków

O swoich przygotowaniach i założeniach pisałam w poprzednim wpisie. Wszystko było jasne, a cel precyzyjny. Czy wierzyłam, że to zrobię? Czy spodziewałam się tego co mnie czeka?

Przyznam, bałam się publikować ostatni post. Z prostej przyczyny - nie chciałam tłumaczyć się, gdyby czasem coś nie poszło. Jestem pewna, że wiele osób tak robi, by po wszystkim po prostu pochwalić się nowym lepszym/gorszym wynikiem i nie być rozliczanym z własnych założeń. Bardzo chciałam to zrobić, a jakikolwiek inny wynik powyżej 2 godzin byłby po prostu moją porażką. Dodając post na bloga postanowiłam zrobić sobie na przekór i trochę też innym, by pokazać, że warto wierzyć w siebie i wyznaczać sobie jasne cele. Mówiąc głośno o swoich założeniach też da się je osiągnąć (pokusiłabym się nawet o stwierdzenie, że jest to łatwiejsze, bo motywacja rośnie).

Na tydzień przed półmaratonem złapałam zapalenie ucha. Ból na szczęście nie był jeszcze na tyle silny, bym nie mogła normalnie funkcjonować. Mało tego, po powrocie z biegania w środę miałam skurcze w łydkach.  W międzyczasie pojawiły się też inne mniejsze lub większe, wymyślone, bądź nie schorzenia. Na szczęście w sobotę wszystko grało, a robiąc rozgrzewkę i później już stojąc na starcie, wiedziałam, że to jest TEN dzień. Ten dzień, gdy wreszcie złamię 2 godziny w półmaratonie.


Trasa 2. Cracovia Półmaratonu Królewskiego była bardzo przyjazna biegaczom.  Właściwie płaska, tylko z kilkoma niewielkimi podbiegami. Wiodła przez miejsca, które doskonale znam z codziennych treningów. Wiedziałam czego się mogę spodziewać, a mimo to przez ostatnie dni zarówno mapę jak i profil trasy dokładnie studiowałam układając sobie w głowie wszystko po kolei. Śmieję się teraz, że tyle czasu spędziłam na analizowaniu i wizualizacji, a w moim biegu nie było jakiejś większej filozofii. Po prostu: utrzymaj jak najdłużej tempo 5:35 bez względu na wiatr czy podbiegi, a po 15 km możesz przyśpieszyć. 

Najbardziej obawiałam się startu i tego, że przez tłum nie uda mi się utrzymać zamierzonego tempa. W sumie to nawet jakoś bardzo się nie pomyliłam, bo do mniej więcej 3 kilometra mijałam ludzi biegnąc po krawężniku/trawie. Później troszkę się wszystko rozciągnęło, ale na Rondzie Grzegórzeckim znowu zrobiło się ciasno i musiałam wyprzedzać tym razem niestety pod górkę. Na zbiegu na szczęście wszystko nadrobiłam.


Trasy na Bulwarach również się bałam, bo znowu wąsko, czyli korek, mijanie, a do tego jeszcze punkt z wodą. Uznałam, że nie będę sobie zaprzątać nim głowy i biegłam trawnikiem.  Na 6 kilometrze wybiegając na Aleje miałam wielką ochotę przyśpieszyć. Wiedziałam, że przede mną jeszcze 15 km, dlatego powtarzałam przez prawie dwa kilometry non stop „zwolnij, zwolnij, nie zepsuj tego, zostaw siły na później”. Tak też dobiegłam do Błoń.

Na Błoniach wykręciłam podczas przygotowań już wiele kółek, dlatego cały półmaraton podzieliłam na dwie części – trasa do Błoń i z Błoń do mety.  Gdy dobiegłam cieszyłam się, że tu jestem. To była chyba najprzyjemniejsza część 2. Cracovia Półmaratonu. Nawet, gdy znalazłam się w odległości 5 minut marszem od domu, nie pomyślałam o powrocie (biegnąc w marcu Marzannę ledwo się powstrzymałam, by nie skończyć półmaratonu przed metą).


Pomiędzy 10-11 kilometrem zjadłam żel, a później już tylko Rynek, Smok Wawelski, ponownie Bulwary i..  21 kilometr. Nie pomyślałabym, że trasa od 12 do 21 kilometra minie mi aż tak szybko. Zegarek cały czas pokazywał to co sobie założyłam. Nie musiałam nawet jakoś specjalnie przyśpieszać, by utrzymać tempo. Momentami dziwiłam się, że tak łatwo mi to przychodzi. Było dobrze. Nic nie dodaje motywacji tak jak to, że wszystko idzie po Twojej myśli. Cieszyłam się, bo czułam się po prostu świetnie. Jedynie pod stopami palił się już ogień, ale na szczęście był do zniesienia.

Ostatni kilometr to już formalność. Tam czekało mnóstwo kibiców zagrzewających do walki, dlatego udało mi się jeszcze na koniec trochę przyśpieszyć. Znajomi z różnych stron krzyczeli "Ewelina, dalej, dalej do mety już blisko", więc po prostu frunęłam. Tak jak 21 kilometrów minęło w oka mgnieniu, to ostatnie 100 metrów do mety ciągnęło się w nieskończoność. Meta owszem robiła wrażenie, ale po wbiegnięciu na halę czułam się trochę ogłuszona. Zatrzymałam się, spojrzałam na zegarek i... miałam łzy w oczach. Zrobiłam to.



Naprawdę to zrobiłam. Przebiegłam półmaraton poniżej dwóch godzin z prawie 3 minutowym zapasem. Z jednej strony wiedziałam, że się uda, a z drugiej ciężko mi było w to wszystko uwierzyć mając w pamięci wiosenny półmaraton z czasem o około 15 minut gorszym. Odetchnęłam. Wreszcie miałam to za sobą i co najlepsze zapracowałam na to. Nie boję się tego powiedzieć, bo to nie przypadek, nie szczęście, czy talent, tylko serce jakie włożyłam w przygotowania.


To był piękny dzień. Marzenia się spełniają.

Udostępnij ten post

27 komentarzy :

  1. wzruszyłam się :) wielkie gratulacje. jesteś świetna!

    OdpowiedzUsuń
  2. GRATULACJE!!!!
    Zapraszam do siebie na trening wzmacniający nogi dla biegaczy;-)):
    Ćwiczę swoją grupę na zajęciach z funkcjonalnego!
    miejskifitness.blogspot.com
    Może za jakiś czas zobaczymy się na którymś z warszawskich biegów! Ostatnio coraz bardziej kusi mnie bieganie wszelkiego typu biegi przełajowe np"City Trail". Buduję własną grupę biegaczy w Aplauzie. Zobaczymy czy uda nam się zgrać w drużynę;-))
    Trzymam za Ciebie kciuki! Pobijaj swoje rekordy i bądź z Siebie dumna!!<3
    Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Anja :) Gdybyś prowadziła zajęcia w Krakowie na pewno bym się wybrała :)
      Powodzenia i trzymam kciuki za drużynę!

      Usuń
  3. Brawo ! Brawo! Brawo! w pełni zasłużony i ciężko wypracowany wynik ;-) mega duma ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę serca w to włożyłam :) Dziękuję :*

      Usuń
  4. Mam tak samo. Wynik mnie cieszy bo zapracowałam na niego. Kiedyś to chyba było po prostu moje szczęście. A co do różnych bóli to ja Przed startem juz sobie wmawiałam ze coś mnie boli :-D Na mecie tez miałam łzy i nawet zapomniałam ze chodzić nie mogę :D
    Gratulacje raz jeszcze!! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wmawiać to jedno, gorzej jeżeli to się dzieje naprawdę :D Ja za metą dopiero poczułam jak bardzo odparzyły mnie stopy i ile odcisków się zrobiło... ale warto było :)
      Dziękuję i wzajemnie!

      Usuń
  5. Noo, mówiłam, że nie mogło się nie udać :) Nawet się na fotkę z Tobą załapałam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale równiutkim tempem biegłaś, niesamowite, żadnych zrywów, żadnych gorszych momentów. Ja od 18km przeklinałam się w duchu, za głupi pomysł wystartowania w tym półmaratonie, z tak marną formą jaką mam obecnie, a ostatnie 500 metrów dłużyło mi się jak nigdy dotąd. Dobrze, że wiedziałam jak niesamowicie ma wyglądać meta, to tylko to, żeby tam wbiec trzymało mnie jeszcze na nogach. Gratuluję. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dopiero od niedawna nauczyłam się trzymać równe tempo. To naprawdę wiele ułatwia i co najważniejsze bieg jest bardzo ekonomiczny :) A jadłaś coś na trasie? Często kryzysy właśnie pojawiają się przez brak energii. Na wiosnę biegnąc półmaraton korzystałam tylko z wody i.. ostatnie 2-3 km to była droga przez mękę :D

      Usuń
  7. Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Bardzo się starałam, by od startu do mety biec równo. Chyba się udało :)

      Usuń
  8. Myślałam ostatnio o tym Twoim półmaratonie i byłam ciekawa jak Ci poszło :) Gratulacje! Spełniłaś swoje marzenie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O taak.. To było jedno z największych jakie sobie wymarzyłam :)

      Usuń
  9. Bardzo wzruszający post. Gratuluję Kochana! ;) ;*

    OdpowiedzUsuń
  10. Aaaa gratulacje :) świetnie, ze poszło Ci tak dobrze !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi na tym zależało i.. zrobiłam to : )))

      Usuń
  11. Wielkie gratulacje! Czas poniżej 2h w polmaratonie to mój cel na rok 2016 :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję : )) Życzę powodzenia, bo wszystko jest do zrobienia! :D

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz! To dla mnie dodatkowa motywacja ;)