Półmaraton Wielicki, czyli gdy wszystko idzie po Twojej myśli

Łatwo się pisze o biegach w których dużo się działo. Takich w których radość na trasie miesza się z bólem i smutkiem. Emocji jest mnóstwo, więc można opowiedzieć o walce ze sobą, odliczaniu kilometrów do końca i wreszcie pokazać, że było warto znieść to wszystko dla tego uczucia na mecie. Sprawa się komplikuje, gdy bieg okazuje się tym idealnym. Całość przebiega dokładnie tak, jak sobie zaplanowałeś. Kryzysów nie ma, a Ty robisz tylko to, co do Ciebie należy.



I taki był właśnie mój Półmaraton w Wieliczce. Na trasie nie działo się kompletnie nic, co sprawiłoby, że zaczęłabym wątpić w siebie. Nawet podbiegi i ogromna ulewa od około 12 kilometra nic nie zmieniła. Od startu do mety biegłam jak po sznureczku. 

Wystartowałam z założeniem zrobienia dobrego treningu, tak by średnia na mecie wynosiła 6 min/km. To miał być bieg, który pokaże ile już osiągnęłam, a także doda pewności siebie przed Półmaratonem Królewskim w październiku. Na tym biegu niczym nie ryzykowałam, więc uznałam, że będzie to świetna okazja by sprawdzić jak mój organizm reaguje na żel, a także przekonać się czy różowe buty sprawdzą się na dłuższym dystansie.

Taktyka na Półmaraton Wielicki była bardzo prosta. Jako, że trasa miała urozmaicony profil, to na pierwszych kilometrach pod górkę i na płaskim miałam trzymać 6:00, z górki nie schodzić poniżej 5:30, by się nie przypalić, a nadrobione sekundy zostawić na podbiegi przy końcu trasy. Po 10 kilometrze zjeść żel, a po 16-17 nie dać się kryzysowi. Tyle.

fot. A. Rogalińska

Przyznam szczerze, że półmaratonu po prostu nie mogłam się doczekać. Odliczałam dni do niedzieli, a im bliżej godziny zero, tym bardziej skakałam z radości. Czułam, że pójdzie mi dobrze, choć trochę obawiałam się końcówki biegu i tego, że sobotni PKO Bieg Charytatywny da o sobie znać na podbiegach. Mimo to, cały czas wierzyłam we własne możliwości, a stojąc na starcie po prostu wiedziałam, że sobie poradzę.

fot. Fabryka Pana Grafika

Jak już wspomniałam, bieg przebiegał dokładnie tak, jak sobie zaplanowałam. Biegłam przed siebie, „odhaczając” kolejne punkty na trasie. Uśmiechałam się do kibiców, przybijałam piątki, współczułam zmarzniętym wolontariuszom, uczyłam się pić wodę w biegu (wychodzi mi to już coraz lepiej), wyprzedzałam pojedyncze osoby, trochę żałowałam, że nie założyłam czapki z daszkiem, w międzyczasie wyciskałam koszulkę i spodenki z deszczu, poprawiałam pasek od pulsometru, wsłuchiwałam się w coraz bardziej chlupiące buty i czekałam na chwile słabości, których ostatecznie nie było.

Wynik na mecie nie był dla mnie zaskoczeniem. Pobiegłam zgodnie z planem i już z samego założenia było pewne, że poprawię swój rekord życiowy. Cieszyłam się, to oczywiste. Pamiętam wiosenny Półmaraton Marzanny, kiedy ostatkiem sił dotarłam na metę, a w ubiegłą niedzielę po prostu żałowałam, że 21 km 97,5 metra to 21 km 97,5 metra.


Postępy cieszą i zachęcają do dalszej pracy. Polubiłam ten dystans, a nowy rekord życiowy jest dla mnie tylko motywacją, by na Półmaratonie Królewskim dać z siebie 100%. Półmaraton Wielicki to tylko przedsmak. Teraz doskonale wiem, że stać mnie na więcej.

Udostępnij ten post

37 komentarzy :

  1. Dobra taktyka na miarę własnych możliwości, zimna głowa podczas biegu wyczekiwanie na moment kiedy można przyspieszyć. Ah trzeba to wszystko ogarnąć, żeby wyniki były jak najlepsze. Życiówki nie gratuluję, bo wiem, że stać Cię na więcej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba poznać swój organizm, aby to wszystko zrozumieć. Wydaje mi się, że jestem na dobrej drodze i idzie mi coraz lepiej ;)

      Usuń
  2. gratuluję. takie "idealne" wpisy o "idealnych" biegach też się fajnie czyta. i z uśmiechem.

    OdpowiedzUsuń
  3. Gratuluję wyniku, dla mnie to była najcięższa połówka. Trasa wymagająca i ta ulewa, buty jeszcze suszę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byłam dobrze przygotowana i bardzo go chciałam przebiec. Nastawienie też robi swoje ;)

      Usuń
  4. No to łamanie 2 będzie! Brawo i do boju! :-D

    OdpowiedzUsuń
  5. Odpowiedzi
    1. Wystarczy odpowiednio się wcześniej przygotować ;)

      Usuń
  6. Gratuluję! A na drugim zdjęciu wyglądasz jakbyś pozowała do niego :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :D Haha, to było przed lub po tym jak wycierałam sobie czoło frotką :D

      Usuń
    2. Nie no to tyko pozazdrościć, że tak ładnie wyszłaś! :))

      Usuń
    3. Nie nie, bo mówię serio! :D

      Usuń
  7. Poszło Ci pięknie ;-) jak wspomniałaś jak po sznureczku ;-) ogromne gratulacje!!!! ;-)

    OdpowiedzUsuń
  8. GRATULACJE :) zawsze czytając Twoje posty mam ochotę zabrać się porządnie za bieganie, a potem kończy się jak zawsze..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe :D Cieszę się, że choć troszkę wywieram na Ciebie wpływ, ale pamiętaj, że i tak wszystko zależy od Ciebie. Wystarczy chcieć :)

      Usuń
  9. Serdecznie gratuluję Kochana! Cieszę się, że dałaś radę i wszystko poszło zgodnie z planem. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj dziękuję Ci Aniu ;) Również się cieszę, że było jak było ;)

      Usuń
  10. Gratuluję! Póki co półmaraton jest jeszcze poza moim zasięgiem, ale za rok....

    OdpowiedzUsuń
  11. Bieg w którym wszystko idzie po Twojej myśli - hmm, już nie pamiętam jakie to uczucie ;)
    Bardzo dobry wynik, gratuluję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno prędzej czy później zdarzy Ci się taki ;) Trzymam kciuki!

      Usuń
  12. Gratki! Napiszesz coś o "zegarku" bardzo mnie nim zainteresowałaś! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu o nim pisałam: http://www.keepdreamsclose.pl/2015/07/zegarek-z-gps-biegacz.html

      Usuń
  13. trafilam na Twojego bloga kilkanascie minut temu, przejrzalam kilka postow- wow! coz za uczciwosc! pokazujesz swoje wyniki (zwykle blogero-biegacze nie sa transparentni, soczyscie opisuja swoje " miazdzace sukcesy", bez liczb) i absolutnie eeekhm nie przesadzasz! wszystkiego dobrego biegowego! pieknie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi to czytać ;) Od początku bloga traktuję trochę jak pamiętnik. Staram się na nim dzielić głównie sukcesami i tym jak do nich dążę. Chcę pokazywać, że ciężką pracą można osiągnąć wiele, a marzenia się spełniają ;)

      Usuń
  14. Byłam na wielickim, skonczyłam swój pierwszy półmaraton z czasem 2:00:04 i już szukam kolejnych planów żeby w przyszłym roku zejść do 1:50:00. Gratulacje ;))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetny wynik, ja o podobny będę walczyć na Półmaratonie Królewskim ;) Trzymam kciuki za realizację planów!

      Usuń
  15. Nic tylko pogratulować! :-) Motywujesz, motywujesz i to chyba najważniejsze :) Dzięki :-)

    OdpowiedzUsuń
  16. To zadziwiające, że z tygodnia na tydzień nasze odczucia mogą być inne :). Gratuluję takiego osiągnięcia. Bardzo mnie to cieszy.

    Mam pytanie, bo widzę, że masz zegarek do biegania więc może mi troszkę pomożesz albo podpowiesz ;). Mianowicie chciałabym kupić taki do biegania i fajnie jakby też wliczał inne aktywności np. fitness, niestety tych modeli jest tyle, że mam mętlik w głowie. Może możesz mi pomóc?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda. Często mam tak, że jeden tydzień wszystkie biegi idą mi wspaniale, a w następnym każdy jest beznadziejny. Oczywiście to nie reguła, ale zdarza się ;)

      Co do zegarka to ciężko mi doradzić. Garmin 220 to mój pierwszy i jedynym zegarek z GPS jaki posiadam. Jest typowo do biegania, bo takiego właśnie szukałam. Czy są inne wliczające aktywności nie mam pojęcia, przykro mi. Jeżeli chodzi o ten co mam, to bardzo polecam i jestem zadowolona ;)

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz! To dla mnie dodatkowa motywacja ;)