Jestem biegaczką - fajne uczucie


Biegaczką być łatwo nie jest. Biegaczką, nie biegaczem. Kobiety mają często absurdalne pomysły, które z perspektywy czasu śmieszą i myślę, że cały właśnie w tym urok. Czy mężczyźni tak mają? Nie wiem, ale może się dowiem?*



Jak się ubrać, by jednocześnie ładnie wyglądać, a z drugiej strony również czuć się komfortowo. Czy jak założę różowe buty, to zielone skarpetki będą pasować? Związać włosy w kucyk, czy może zapleść warkocz? Zrobię kucyka, będzie wygodniej. Makijaż? Podkład odpada, ale rzęsy będą okej. Doda mi to pewności siebie i nie będę czuć się nieswojo. Tak wiem, to trening, jednak lubię czuć się dobrze. To też gwarancja, że prędzej wszystko pójdzie po mojej myśli.

Nie najlepiej się czuję. Tempo staje się coraz mniej komfortowe. Może zwolnię. Tak, zwolnię, a później najwyżej przyśpieszę, ewentualnie zrobię mniej kilometrów. Jednak nie, spróbuję jeszcze kilometr utrzymać to tempo i zobaczymy co dalej. Kilometr? Nie no, może jeszcze jeden się uda. No dobra, to już końcówka, przecież mam siłę. O! Zrobiłam cały trening według planu! Dałam radę. Dziwne, myślałam, że się nie uda.

Jestem zmęczona, mam ochotę na krótką przerwę. Kurcze, głupio zatrzymać się na trasie. Może pobiegnę tak, by minąć światła. Jak mi się poszczęści to trafię akurat, gdy zaświeci się czerwone, więc chwilkę sobie odpocznę. Podoba mi się ten plan.

Cracow

Oh nie! Znowu czerwone? Mam bieg ciągły, nie chcę stawać teraz na światłach! Poza tym, po co mam się zatrzymywać! Wyszłam pobiegać przecież. Ok, to zrobię jeszcze rundkę, może następnym razem trafię na zielone i nie będzie postoju. Udało się - zielone!

Pośpię dziś dłużej, a trening zrobię jak wstanę. O rany, jaka jestem głodna! To najpierw coś zjem, a bieganie troszkę później. Argh! Znowu za dużo zjadłam. Muszę poczekać. Obiad? Już? No dobrze. W takim razie pójdę pobiegać wieczorem. Wieczorem? Po ciemku? To może jednak jutro rano, różnica będzie niewielka. Na śniadanie zjem banana, więc będzie okej. Mam trochę wolnego czasu to się położę. Hola, hola! Nigdzie się nie kładę, idę na trening. Teraz.

Zapisać się na ten bieg czy nie zapisać. Może się zapiszę. Będę miała nowy medal. Biegasz dla medali? No jeszcze koszulka i darmowe jedzenie. Tyle? Oczywiście, że nie. Liczy się jeszcze atmosfera, ludzie i.. to czy mam blisko na start. Serio? Blisko na start? Tak, lubię wygodę. To biegniesz? Tak biegnę, a o której?

To bez sensu. Kolejny beznadziejny bieg. Wszystko idzie nie po mojej myśli. Jeszcze tydzień temu dałam radę bez problemu w tym tempie zrobić 10 kilometrów, a teraz ledwo piątkę wytrzymuję. Cofam się. Muszę odpocząć. To nie dla mnie. Może rolki? Pływanie? Rower? Ewelina, ogarnij się. Nie zawsze można zapierdzielać. Dni gorsze są normalne. To standard, a forma od tak nie znika. Uwierz w siebie, będzie dobrze, rozumiesz?


Wewnętrzne dialogi prowadzę ze sobą od samego początku biegowej przygody. Wielokrotnie rozmawiam ze sobą, motywuję się do działania albo przeklinałam w myślach. To tylko kilka anegdotek, które przyszły mi do głowy. Żyję bieganiem, to wiele dla mnie znaczy i jak widać, często jest bardzo zabawnie.

*post proszę czytać z przymrużeniem oka :)

Udostępnij ten post

38 komentarzy :

  1. Światła zawsze mają nie ten kolor :)
    W miesiącach chłodniejszych stoję przed szafą i rozmyślam, czy dany odcień różu pasuje to tego różu na butach i gumce do włosów, ale przy takich upałach jak teraz nie zastanawiam się jak wyglądam, byle było przewiewnie. Co do reszty monologów wewnętrznych, chyba są dość uniwersalne płciowo, faceci pewnie też tyle kminią, tylko się nie przyznają ;) Tacy zadaniowcy, skupieni na jednej czynności na maksa ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! Na gumkę do włosów też często zwracam uwagę, choć masz rację, teraz to priorytetem jest, by było przewiewnie.

      A co do facetów... podobnie myślę :D

      Usuń
  2. dokładnie tak :)

    "założyć buty ładne czy szybkie? na parkrunie robią zdjęcia, więc chyba ładne. ale czas ładny fajnie by było mieć. to jak? ładne buty czy ładny czas?" albo "taka jestem zmęczona, przeszłabym do marszu, zaraz przejdę jak tylko minę tych ludzi. po co mają widzieć jak idę. przebiegnę kawałek i jak ich minę, to przystanę".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oh, ja mam na tyle szczęście, że moje szybkie buty są też ładne, więc problem z głowy :D A co do marszu, to też tak kiedyś myślałam, ale teraz już raczej nie zatrzymuję się :)

      Usuń
  3. ojej, ale się uśmiałam! i jakbym widziała siebie!:) czasami te moje monologi wewnętrzne wychodzą na zewnątrz i potem mój mąż nie może się nadziwić: " Mówiłaś, że ci w sumie to słabo i nie możesz znaleźć spodenek. Idziesz jednak biegać?!":) weź tu zrozum kobietę i nie popadnij w dezorientację:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Ile jest sytuacji, że leżę na łózku nic mi się nie chce, źle się czuję.. a za parę minut jestem gotowa do wyjścia :D

      Usuń
  4. Czasem warto skupić się na głównym celu aby końcowy wynik był jak najlepszy. Skupić się na samym biegu, na taktyce a nie na takich mało ważnych rzeczach, które tylko rozpraszają uwagę :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj od razu rozpraszają uwagę.. często właśnie umilają sam trening. Zresztą - to dzieję się samo!

      Usuń
  5. Jakie to prawdziwe... ;) Z jedzeniem mam identycznie;D
    Skoro interesuje Cię co faceci myślą- mogę Ci przedstawić pokrótce myślenie jednego faceta.

    biegam codziennie.. cel na ten miesiąc to 150 km.. ale biegałem przecież wczoraj.. regeneracja to podstawa, nogi muszą odpocząć... jutro pójdę.. kurcze nie wyprałem spodenek.. co tam... nikt mi ich nie wącha jak biegnę.. biegnę.. pamiętaj wyprostowana podstawa.. pilnuj oddech...wzrok przed siebie.. koncentruj się na celu... nie obracaj się za tymi biegaczkami...dziś mocne tempo całe 10 km... a może wybieganie... spalam tłuszcz.. spokojne tempo to dla "spalania".. ej, wyprzedził mnie jakiś koleś... utrzymam się za nim... miało być kardio.. ale co tam... wytrzymuje to tempo.. jak ja uwielbiam zajączki..czuje się świetnie... kocham biegać.. kąpiel... zjem coś lekkiego.. pouczę się.. a może chwilkę regeneracja na kanapie...zzZZzz zzZZzzz ;)

    inny bieg... ok dziś kupiłem klej, najlepszy klej jaki mi polecił kumpel, krzyżyki 3mm i płytki.. mam nadzieje że ona wybierze w końcu kolor fugi.. co to za różnica czy brązowa czy jasno brązowa.. ważne że epoksydowa, mrozoodporna...jutro zaczynam kłaść płytki .. od 8 rano.. potem obiad... na obiad coś szybkiego i zdrowego i dużo tego.. fasolka szparagowa!.... jakby się zdecydowała to po obiedzie bym mógł fugować...ee pewnie nie zdecyduje się...wieczorem pobiegam... wybrała łososiową fugę.. cokolwiek to znaczy... nie biegam...fuguję...

    inny bieg.. idziesz na maxa.. nie zwalniaj... nie zwalniaj.. ból nie istnieje... nie zwalniaj.. nie zwalniaj.. zwalniasz.... nie zwalniaj...nareszcie koniec...

    pozdrawiam ;)
    EM

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hah! Świetne!

      Często właśnie podczas biegania myślę o tym, co zrobię gdy wrócę. Dużo też planuję, rozwiązuję problemy, wpadam na fajne pomysły. Nawet posty w głowie układam!

      Usuń
    2. To jest właśnie magia biegania. Fantastyczne jest to, ile w Twoim życiu bieganie spełnia funkcji. Planowanie, rozwiązywanie problemów, generowanie pomysłów, zdrowie, kondycja, redukcja stresu, funkcja społeczna, jest częścią Ciebie przez którą odsłaniasz w pewnym stopniu siebie na blogu, oraz pewnie wiele innych funkcji. Mało tego dla innych może mieć także inne zastosowania, bo np. mnie wycisza, jest moją autonomią, wolę biegać sam ;)

      EM

      Usuń
    3. Oczywiście. Ten sport ma wiele funkcji i myślę, że trudno wymienić wszystkie :)

      Usuń
  6. takie wewnętrzne rozmowy są najlepsze. :D a problemy z czerwonym światłem to u mnie standard. :P

    OdpowiedzUsuń
  7. Uśmiałam się, to takie prawdziwe jak kobiety do tego wszystkiego podchodzą. ;) Świetny post, właśnie z przymrużeniem oka, takie smaczki są potrzebne w blogosferze ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Rewelacja :) Jakbym czytała swoje myśli :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O proszę, okazuje się, że to dosyć uniwersalne:D

      Usuń
  9. Rozpraszają, bo to buty brudne, to sznurówki nie takie, a potem mówisz, że biegło się źle :p potem zapominasz o właściwym celu :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To, że buty brudne to naprawdę źle wpływa na bieganie! Sprawdzone ;)

      Usuń
  10. Prowadzę ze sobą podobne rozmowy :D Ja znowu mam szczęście do przejazdów kolejowych i tego, że gdy chce przebiec to zazwyczaj zamykają mi szlabany przed nosem :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdy biegam to raczej nie mijam przejazdów kolejowych, ale pamiętam jak pracowałam w innym miejscu to w drodze do pracy często musiałam czekać, aż przejedzie pociąg i przez to się spóźniałam :(

      Usuń
    2. Taka złośliwość rzeczy martwych :D Mi jak zamykają to Pani dróżniczka czasami pokazuje że jeszcze mogę przelecieć a jak nie to na około wiaduktem i schodami, a wrrr :D

      Usuń
    3. Przyznam się, że czasem przebiegałam... ale to już trochę niebezpieczne :D

      Usuń
  11. No to mam problem! Bo zwykle, jak biegnę, to wyłączam wewnętrzne rozmowy totalnie, chyba że jest bardzo źle i muszę na siebie krzyczeć (stąd bardzo złe rzeczy, które się dzieją, jeśli ktoś przy okazji zrobi mi zdjęcie). Ale przed bieganiem mam całkiem podobnie, jak to, co napisałaś :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poważnie? Kurcze, ja to zawsze o wszystkim rozmyślam :D

      Usuń
  12. Mam podobnie! A myślałam, że tylko ja miewam takie akcje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz, czyli jednak to jest normalne :D

      Usuń
  13. Co za dialogi. Fajnie się czytało! Może jeszcze książkę wydasz? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj nie przesadzajmy Aniu :D Ale miło mi to czytać :)

      Usuń
  14. Dobrze, że zrobiłaś jeszcze jedną rundkę, a nie na chama biegłaś na czerwonym :) A znam takie osoby :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raczej nie przebiegam na czerwonym, no chyba, że w małych miejscowościach, albo gdy nic nie jedzie :)

      Usuń
  15. Również jestem zdania:) Nie poddawać się,ponieważ czasami nie wszystko wychodzi :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Bieganie to dla mnie świetny moment za rozmowę z samą sobą ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Haha świetnie to ujęłaś :D Bardzo fajnie napisane :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz! To dla mnie dodatkowa motywacja ;)