Biegam w lesie

 

Podczas powrotów do rodzinnej miejscowości właściwie każdy trening wykonuję w lesie. Mam do niego tak blisko, że aż grzechem byłoby z tego nie skorzystać. Również w Krakowie, ale już tylko podczas długich niedzielnych wybiegań część trasy planuję po leśnych ścieżkach.


Running Girl, Forest

Dlaczego? Głównym powodem jest to, że biegając po twardym podłożu szybciej możemy nabawić się kontuzji, a wtedy całe nasze biegowe plany legną w gruzach. Co zatem robić? Przenieść się na miękkie podłoże, a najlepiej leśne ścieżki, które lubię najbardziej.


Las to praktycznie same zalety! Spójrzcie sami:


  • Biegając w lesie nie wdychasz spalin, a obecność drzew i odległość od ruchliwych ulic sprawia, że nasz organizm się lepiej dotlenia.
  • Las to teren urozmaicony. Nie brakuje w nim podbiegów i zbiegów, więc przy okazji możemy ćwiczyć (jakże istotną) siłę biegową.  Często jest to wymagający, ale bardzo przyjemny trening, zwłaszcza podczas długich wybiegań.
  • Bieganie po miękkim podłożu odciąża stawy. Po powrocie z długich leśnych wybiegań jeszcze nigdy nie bolały mnie kolana, ani kręgosłup, więc to chyba o czymś świadczy.
  • Zwłaszcza teraz, gdy temperatury w dzień są wysokie,  las jest świetnym schronieniem. Tutaj znajdziemy chłód i ulgę (a także pyszne owoce!).
  • Jesteśmy bliżej natury.  Możemy się poddać refleksji,  odpocząć psychicznie podziwiając otoczenie
     i wsłuchując się w odgłosy natury.

Running girl, Forest

Kocham biegać po lesie i wracam do niego, gdy tylko mam okazję.


Niezależnie od tego czy biegasz w gorący letni dzień, w czasie deszczu, czy w środku zimy to naprawdę warto wybrać się na przebieżkę do lasu. Leśne podłoże sprawia, że nasze mięśnie pracują inaczej, a wykonywane ruchy wydają się bardziej sprężyste.  Dodatkowo za każdym razem zapewniamy sobie piękną i spokojną scenerię.


Udostępnij ten post

32 komentarze :

  1. w Krakowie biegasz po Lasku Wolskim czy znasz jeszcze jakieś inne fajne miejsce?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lasek Wolski, a dokładniej okolice kopca Kościuszki :)

      Usuń
  2. Ja biegam po bieżni elektrycznej jak dla mnie najlepiej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem dobrze urozmaicać sobie aktywności :)

      Usuń
  3. No a ja lasów bardzo nie lubię :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, a dlaczego? Co Cię do nich zniechęca?

      Usuń
  4. Wielka szkoda, że nie lubisz tak lasku wolskiego! on taki piękny, ale faktycznie męczy jak cholera... ale właśnie tam można wyszlifować formę. Dlatego warto podczas długich wybiegań zahaczyć 1/2 lub 3/4 treningu właśnie o ten las :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj lubię, ale podczas długich woooolnych wybiegań :)

      Usuń
    2. Kurcze, ale musisz kiedyś spróbować drugiego zakresu w lesie! zobaczysz jaka jest z tego satysfakcja! :)

      Usuń
    3. satysfakcja, że się nie wywróciłam, czy nie zabiłam? :D

      Usuń
  5. Kiedyś biegałam tylko po lesie. Zrezygnowałam w momencie gdy miałam spotkanie z owczarkiem niemieckim, który mnie trochę poszarpał. Zaczęłam biegać tylko po asfalcie i przypłaciłam poważną kontuzją... Więc wróciłam do lasu, uzbrojona w gaz paraliżujący :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie sama myślałam o tym by zaopatrzyć się w końcu gaz dla własnego bezpieczeństwa, ale miałam tu na myśli bardziej ludzi niż psy. Z psami najczęściej radziłam sobie schylając się i udając, że rzucam kamieniem - na szczęście zawsze działało :)

      Usuń
    2. W sumie sama kupiłam ze względu na ludzi. Niestety miałam okazję wypróbować aczkolwiek na psie, bo już nie raz zostałam zaatakowana w szczególności gdy zabierałam swojego ze sobą. W każdym bądź razie przydatny jest :)

      Usuń
    3. Masz rację, pamiętam jak miałam swojego psa, to zawsze było ich pełno obok :)

      Usuń
  6. lubię Lasek Wolski i kilka razy udało mi się tam pobiegać mimo wykańczających podbiegów. :D u siebie w rodzinnej miejscowości nie mam w pobliżu niestety lasu, więc pozostają mi tylko kamieniste ścieżki i ostatecznie asfalt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krakowski las jest specyficzny, bo jest w nim dużo podbiegów i zbiegów. W moim bełchatowskim jest właściwie zupełnie płasko :D

      Usuń
  7. Świetna sprawa, aczkolwiek zwykle biegam wieczorami i wówczas zapuszczanie się do lasu mogłoby być ryzykowne, dlatego ograniczam się raczej do ścieżek przy ulicach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama wieczorem/w nocy do lasu bałabym się wybrać :)

      Usuń
  8. Ja też bardzo lubię biegać w lesie ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Tak dawno mnie tu nie było...
    Nie mogę się napatrzeć na Twoje sukcesy i ogromne postępy! Tyle życiówek, tyle pozytywnego nastawienia, że nadrobiłam w czytaniu całą swoją nieobecność.
    Znów będę tu częstym gościem, przyda mi się mnóstwo pozytywnej energii, która tu jest.
    Ściskam mocno!!!
    Olga (lullaby)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej! Jak milo, że wpadłaś do mnie! Tak nagle zniknęłaś, a ja od jakiegoś czasu zbierałam się z pisaniem maila do Ciebie. Cieszę się, że jesteś. Brakowało mi Cię ;)
      Buziaki! :*

      Usuń
  10. na codzień biegam po mieście, ale jak pojade na wies to wzdłóż rzeczki i lasu. W mieście mogę sie sprawdzić na np pko poznan maraton a na wsi poobcowac z naturą :) obei formy kocham i polecam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne :) Grunt to umieć urozmaicić sobie bieganie ;)

      Usuń
  11. Bieganie po lesie jest bardzo fajne, ale należy uważać, ponieważ banalnie prosto można nabawić się kontuzji!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zależy jakie są ścieżki, ale myślę, że wystarczy patrzeć pod nogi ;)

      Usuń
  12. Ja znajduję tylko jeden minus biegania po lesie - robaczydła ;-P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, jest ich całkiem sporo niestety, ale jakiś off czy bros i jesteśmy uratowani :D

      Usuń
  13. Musiałabym kiedyś wybrać las na trening biegowy. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie koniecznie na trening, wystarczy zwykłe truchtanie i powinno być fajnie :D

      Usuń
  14. Bieganie w lesie jest bardzo cool. Tyle że teraz w lasach są najstraszniejsze świnstwa na świecie - latające kleszcze (tak naprawdę "strzyżak sarni"). Koszmar, który zabiera całą radość z biegania w terenie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Póki co mam takie szczęście, że tego typu robale mnie nie lubią (i mam nadzieję, że tak pozostanie), dlatego gdy tylko mogę uciekam do lasu : ))

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz! To dla mnie dodatkowa motywacja ;)