II Bieg Maleński - w upale też można się dobrze bawić

 

Niedzielne aktywne popołudnia powoli stają się tradycją. Tak się złożyło, że to już kolejny weekend, gdy gdzieś startuję. II Bieg Maleński to spontan, bo tak naprawdę, o tym, że pobiegnę zdecydowałam dzień przed. 



Czerwiec traktuję nieco luźniej, a ewentualne starty to bardziej zabawa i urozmaicenie treningów niż próby pobijania rekordów. Do mojego docelowego półmaratonu jeszcze sporo czasu, więc myślę, że to ostatni moment, gdy zamiast długich wybiegań mogę robić szybsze dziesiątki. Później nie będzie już tak kolorowo.

Bieg odbywał się w Maleni, małej wiosce nieopodal mojego rodzinnego Bełchatowa. Termometr tego dnia wskazywał prawie 30 stopni, a start (o zgrozo!) zaplanowany był na godzinę12:15, czyli w samo południe. Doskonale wiedziałam, że temperatura będzie wysoka, więc dzień wcześniej zadbałam o to, by organizm był odpowiednio nawodniony. Wypiłam ponad 2 litry wody i dzięki temu miałam psychiczną pewność, że sobie poradzę. Prawda jest taka, że jeszcze nie startowałam w taką pogodę i nie wiedziałam jak zachowa się mój organizm, dlatego postanowiłam ponownie zaufać technice i pobiec na tętno.


Pierwsze 2 km to sama przyjemność. Zaczęłam szybko, ale nie za szybko. Najpierw kilometr w słońcu, później trochę lasu, cienia i lekkiego wiaterku. Było bardzo gorąco, ale starałam się o tym nie myśleć tylko biec przed siebie. Ustalałam w głowie punkty kontrolne, wybierałam zawodników, których za jakiś czas wyprzedzę, przybijałam piątki znajomym na agrafce, wylewałam na siebie wodę i uśmiechałam do mijanych ludzi. Koło 7 kilometra miałam lekki kryzys, ale szybko się z nim uporałam. Biegłam w miarę równo, nie szarpałam tempem i dzięki temu z radością dotarłam na metę jako trzecia kobieta w swojej kategorii wiekowej.

Nawadnianie dzień przed, zraszacze i duża ilość punktów z wodą pomogły mi dotrzeć na metę w zaplanowanym czasie. Jestem zadowolona z wyniku, który uzyskałam w taką pogodę.  To wszystko tylko świadczy o tym, że może być coraz lepiej.




II Bieg Maleński to bardzo kameralna, ale mająca swój urok impreza. Oprócz reklamówki z owocami, którą otrzymaliśmy przy odbiorze pakietu startowego na mecie można było do woli jeść truskawki, banany, ciasta i ciasteczka przygotowane przez organizatorów. Dobrego humoru i towarzystwa nie brakowało, więc czułam się trochę jak na festynie rodzinnym czy u cioci na grillu. Bajka!

/E.

*Edit: Zapomniałam o czasie - 10km - 57min :)

Udostępnij ten post

30 komentarzy :

  1. Takie biegi są fajne! Chociaż startowanie co tydzień zamiast trenowania to jest zły pomysł! :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są. Mają swój urok i trochę różnią się od tych organizowanych na dużą skalę :)

      Tak wyszło, że w czerwcu sporo startów, ale w lipcu i sierpniu skupię się już na pewno na trenowaniu :D

      Usuń
    2. W sierpniu to chyba masz już jeden zaplanowany bieg :D

      Usuń
    3. Eee... Bieg w Bochni jest 2 sierpnia!!!

      Usuń
  2. Pewnie sporo masz już odznaczeń za udział w tych maratonach :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aga jeszcze nie maratony :) Medali jest sporo, ale nie dużo, bo raczej starannie dobieram biegi :)

      Usuń
    2. Właśnie! Mała lekcja edukacji... Maraton to bieg na dystansie 42,195 km :D

      Usuń
  3. Super;-) 10km w takim upale to jest wyczyn. Ja biegłam w sobotę o 10.00 też koło 30stopni, po asfalcie...patelnia ;-P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak było, na szczęście organizatorzy nie oszczędzali na punktach z wodą i kurtynach wodnych :D

      Usuń
  4. No no szalejesz! Gratuluję pudła :-)

    P.S. przeczytałam początkowo tytuł "bieg małżeński" i na fotkach szukałam Twojego męża ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pudło, pudłem, niestety bez nagród :) A z tym mężem hoho.. jeszcze nie ten czas :D

      Usuń
    2. Ale satysfakcja ogromna :-)

      A fakt, z mężem nie ma się co spieszyć ;-)

      Usuń
  5. Gratuluję wyniku i taktyki ;). Upał był niemiłosierny, więc jestem pełna podziwu dla tego wyczynu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama się zdziwiłam, bo pamiętam jak w zeszłym roku poszłam biegać w taki upał i po 3-4km wróciłam do domu :D

      Usuń
  6. Mi się nie chce biegać bez upałów, a co dopiero w taką pogodę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie każdy musi lubić bieganie, jest tyle różnych dyscyplin, które można robić z przyjemnością :))

      Usuń
  7. Szalona! :D Gratuluję Kochana :) Pewnie już możesz pływać w tych wszystkich medalach, tyle ich masz :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przed chwilką policzyłam i mam ich.. 13. Wydaje mi się, że jak na ponad lata biegania jest okej :) Biegi wybieram raczej rozważnie, choć i zdarzają się spontany :D

      Usuń
  8. Chciałabym wziąć udział w takim wydarzeniu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno w Twoich okolicach są organizowane :)

      Usuń
  9. Miała okazję kilka razy biegać w upale i są to ciężkie przeżycia, ale jak się o tym nie myśli nie jest tak źle :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, gdy się nie myśli o tym jest łatwiej :D

      Usuń
  10. "Truskawki, banany, ciastka" ale fajnie :) Gratuluję Ci wyniku bo wiem jakie to nie lada wyzwanie bieganie w upał :) Serdecznie pozdrawiam i owocnych przygotowań do półmaratonu życzę :) P.S. Ja także już niedługo będę się przygotowywać do mojej drugiej w życiu połówki (Półmaraton Bydgoski październik 2015)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! W takim razie trzymam kciuki za przygotowania do półmaratonu :) Sama swoje zaczęłam nieco wcześniej niż zwykle, własnie po to, by mieć pewność, że zdążę :D

      Usuń
  11. Bieganie jest super, zazdroszczę determinacji !

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz! To dla mnie dodatkowa motywacja ;)