Kiedy pierwszy maraton?

Biegam już ponad dwa lata. Piątki, dyszki, piętnastki i półmaratony. Gdy ktoś pyta mnie o maraton odpowiadam, że wszystko w swoim czasie. Dlaczego tak zwlekam?



Maraton? 42 kilometry 195 metrów czyli dla mnie abstrakcja. Biegam średnio 45 km tygodniowo i pewnie czuję się tylko na dystansie 5 i 10 kilometrów. Przy 15tu jest jeszcze w porządku, ale półmaraton wciąż stanowi dla mnie wyzwanie.

No właśnie. Skoro 21 km to wyzwanie, to jak mam przebiec 42? Przebiec, nie przejść.  Odkąd na wiosnę, od startu do mety przebiegłam Półmaraton Marzanny postanowiłam, że już nigdy na trasie się nie zatrzymam. To był mój trzeci półmaraton i dopiero wtedy poczułam się półmaratonką. Chcę by z maratonem było identycznie. Dopóki wiem, że nie jestem w stanie przebiec więcej niż 21 kilometrów nie zrobię tego. Będę maratonką, gdy PRZEBIEGNĘ maraton, bo maratończyk to osoba która 42195 metrów pokonuje biegiem.

Kolejna sprawa to czas. Może i bym przetruchtała maraton na 5h 30min, ale to mnie zupełnie nie satysfakcjonuje. Ten dystans nie jest dla mnie aż tak wielkim marzeniem, by za wszelką cenę go ukończyć. Postanowiłam, że póki nie osiągnę na połówce czasu poniżej dwóch godzin o królewskim dystansie mogę zapomnieć.


Oczywiście kibicuje wszystkim, którzy zdecydowali się na maraton, by w ten sposób spełnić marzenie. Nie mam zamiaru nikogo krytykować, ale takie jest po prostu moje podejście. Jeżeli o mnie chodzi, to zanim zdecyduję się na maraton, zastanowię się jeszcze z 2 razy, czy to aby na pewno dobra decyzja. Stojąc na starcie, nie chcę bać się debiutu.

Czytaj dalej