Wyjdź na zewnątrz i zrób to


Co jest najczęstszą przeszkodą w wyjściu na pierwszy trening? Strach? Brak czasu? Leń? Czy jeszcze coś, co nie pozwala Ci ruszyć się z domu?


Zastanawiałam się ostatnio co mnie zmotywowało, co się stało, że rozpoczęła się moja biegowa przygoda, która trwa już prawie dwa lata. Przyczyny mogły być różne, ale wszystko w gruncie rzeczy sprowadzało się do chęci zmiany swojego stylu życia i znalezienia czegoś, do czego mogę dążyć bez względu na wszystko.

Zaczęło się od jednego prostego celu – bieg na 10 km, a reszta potoczyła się już sama, niemal jak lawina poruszająca przy okazji inne dziedziny życia.




Często słyszę:

„Chciałabym biegać, ale nie wiem jak zacząć”
„Za bardzo się męczę” 
„Tak wiem, ale najgorzej jest wyjść” 
„ Ok, od poniedziałku, żeby był równy tydzień” 

Znacie te zdania? Myślę, że od tego czy zaczniemy zależy przede wszystkim to, czy faktycznie chcemy, czy tylko nam się wydaje, że tak jest. Dodatkowo, początkujące osoby planują najczęściej tylko jeden (maksymalnie dwa) treningi tygodniowo, a jak wiadomo - im dłuższą przerwę się zrobi, tym trudniej do danej czynności później wrócić.

Wszyscy mamy dobę trwającą tyle samo i każdy z nas ma swoje obowiązki. Wiem, że bywają tygodnie wypełnione po brzegi i trening wtedy schodzi na dalszy plan, ale są również i takie miesiące, które mijają właściwie na niczym i nim się obejrzymy od ostatniej aktywności minęło już tyle czasu, że znowu trzeba zaczynać od nowa.

Ja również byłam w tym miejscu. Moje pierwsze "treningi" trwały maksymalnie tydzień, a później wracałam do tego co było kiedyś, aż pewnego dnia tak się zmotywowałąm, że nie odpuściłam. Efekt? Kompletnie to pokochałam.




Co jest kluczem do sukcesu? 

Na mnie podziałał odpowiedni plan i na tyle silna wola, by wyjść 3 razy w tygodniu za drzwi. Tak naprawdę nie ma znaczenia jak długo będziesz na zewnątrz, jak daleko pobiegniesz i jak bardzo się zmęczysz. Liczy się to, że wyszedłeś, a tego nigdy nie pożałujesz.

Boisz się, że ktoś Cię zobaczy? 

Aktualnie sport jest na tyle popularny, że raczej nikt nie zwróci na Ciebie uwagi. Wyjątkiem są małe miejscowości, ale czy faktycznie jest się czym przejmować? To dla nas korzyść, a inni.. powinni tylko brać przykład.

Brak czasu? 

Przyznaj się, ile godzin spędzasz przed komputerem, ile czasu robisz tak naprawdę nic narzekając na nudę? Mnóstwo, a możesz to spożytkować na aktywność fizyczną, która momentalnie poprawi samopoczucie. Jestem pewna, że bez problemu wciśniesz ją w swój napięty grafik.


Pamiętajcie o tym, że aby wyrobić w sobie nawyk, daną czynność należy powtórzyć kilkakrotnie. Takie działanie po czasie przynosi pierwsze efekty, a te z kolei są najlepszą motywacją do dalszego działania.

Dla mnie bieganie jest teraz czynnością naturalną, bez której nie wyobrażam sobie tygodnia. Kto by pomyślał? Ale prawda jest taka, że aby coś osiągnąć… po prostu trzeba chcieć.

A jak to było u Was? Co Was zmotywowało do regularnej aktywności fizycznej? A co było największą przeszkodą?

/E.

Udostępnij ten post

36 komentarzy :

  1. A ja nawet nie wiem co zmotywowało mnie do aktywności, od paru lat interesowałam się tym tematem, ąz w końcu się udało :) A teraz niestety tylko siłownia mi została, bo biegać nie mogę za bardzo :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz.. u mnie było ciężko wpaść w ten rytm, ale się z czasem udało :)

      Usuń
    2. U mnie to dobre kilka lat trwało, teraz już 3,5 miesiąca regularności i nie chcę przestawać :D Oby nam szlo jak najlepiej Kochana!

      Usuń
  2. Parę dni temu minęły dwa lata od momentu kiedy ze złamanej nogi zdjąłem gips. Miesiąc później wyszedłem na pierwszy trening. Po miesiącu pierwsze zawody na 10 km, po roku pierwszy maraton. I z perspektywy czasu wiem, że złamanie nogi to najlepsze co mogło mi się przydarzyć. Bez tego nigdy nie zacząłbym swojej przygody z bieganiem.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O proszę, ciekawa historia :) Często właśnie takie nietypowe momenty w życiu coś zmieniają :)

      Usuń
  3. Hmm, do biegania zmusiałam ;-) się sama, bo zapisałam się na bieg zorganizowany na 5 km i byłam przekonana, że bez problemu dam radę. Postanowiłam jednak potrenować przed. No i ... jak się domyślacie była masakra po 2 km, ale że pakiet był wykupiony, cisnęłam dalej. Po przebiegnięciu tej piątki zapragnęłam dziesiątki, później półmaratonu. Wciągnęłam się, polubiłam i bieganie weszło mi w krew.
    A jeśli chodzi o treningi na siłowni - początkowo chciałam poprawić figurę, a później uzależniłam się od ćwiczeń. Teraz nie potrafię żyć bez siłowni i chcę być silniejsza :-) Z bieganiem było łatwiej, bo miałam już >10 letnie doświadczenie ze sportem (siłownia), ale to co mnie najbardziej zniechęcało do ćwiczeń na siłowni, gdy zaczynałam, to rutyna - w kółko ćwiczyłam to samo. Dopiero po jakimś czasie nauczyłam się tak różnicować treningi, że żaden nie jest nudny, monotonny i nieciekawy :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam jak zaczynałam ćwiczyć, to zawsze ziewałam, serio! To było dla mnie najgorsze. Nie ważne co robiłam to ziewałam i odechciewało mi się szybko. Może treningi były monotonne, albo zbyt wolne.. no nie wiem. Na szczęście teraz już tak nie jest :D

      Usuń
  4. Jak już z bieganiem "wpadłam" to było dobrze, pogoda i leniuszek mi wszystko pokrzyżowali, ale znów wracam do łask biegów. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pogoda ku temu sprzyja, więc na pewno znowu będzie dobrze :D

      Usuń
  5. Ja zaczynałam klasycznie- chciałam schudnąć :) A przeszkodą faktycznie było to, że bałam się negatywnych komentarzy/ dziwnych spojrzeń osób mijanych na ulicy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sporo osób tak zaczynało, dla mnie również to był jeden z powodów :)

      Usuń
  6. Ja nadal walczę ze sobą, aby zacząć regularnie biegać. A przynajmniej nieregularnie ;P co chwila pojawia mi się w głowie taka myśl, że mam ochotę pobiegać, ale zazwyczaj pojawia się milion innych myśli, które skutecznie zrucają bieganie na dalszy plan. Muszę w końcu posłuchać samej siebie i jak taka myśl się pojawi to po prostu założyć buty i wyjść :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale Ty ćwiczysz regularnie, to masz wybaczone :D Ale racja, jeśli tylko przyjdzie Ci myśl do głowy by pobiegać, zrób to : )))

      Usuń
  7. U mnie było podobnie i zaczynałem dwa razy. Generalnie wszystkie początki są podobne. Też nie bardzo chciałem żeby mnie ktoś oglądał bo oprócz butów to cała reszta była zlepkiem różnych ciuchów mało nadających się do biegania. Ale dałem radę, i jestem z tego dumny :) jak każdy kto wytrwał, a łatwo sami wiecie nie było. Jak ktoś chce poczytać o moich początkach to zapraszam http://www.urzednikbiega.pl/2015/03/poczatki-czyli-wysokie-mniemanie-o.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też na początku biegałam w stroju średnio nadającym się do biegania, ale na początek wystarczyło :)) Najgorzej zacząć, później już z górki :)

      Usuń
  8. u mnie początek z bieganiem wyszedł mega prosto:) zachciało mi się w jakiklowiek sposób skończyć maraton, nie wiem skąd, ale skądś podłapałam temat, że 6 miesięcy wystarczy żeby sprawny fizycznie człowiek dał radę sie przygotować i po prostu od marca do września nie było wymówek:) no i wpadłam po uszy:) teraz nie ważne jak, ile i gdzie, ale każdego tygodnia muszę biegać przynajmniej te 2-3 razy:) i butów sportowych mam aktualnie przynajmniej tyle, co szpilek, a może nawet więcej:)))) na to jak zacząć recepta chyba jest prosta:) jeśli masz ochotę na ciastko, po prostu... wyciągnij rękę, weź je i zjedz, tutaj działa to tak samo:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, wystarczy bardzo chcieć i się uda :) Póki co nie myślę o maratonie, bo mam różne inne plany, ale z czasem.. kto wie :)
      Oh butów sportowych też mogłabym mieć mnóstwo! :D

      Usuń
  9. oj nie, jeśli chodzi o bieganie, to sobie nawet nie wmawiam, że chcę to robić :d Owszem, miałam takie dwa dni, ale szybko mi przeszła sama chęć... Na moje szczęście są też inne formy aktywności, a ludzi biegających mogę podziwiać :D
    Zresztą, te rady są raczej uniwersalne. Każdy na początek ma obawy przed wyjściem pobiegać, na siłownię czy jakieś nowe zajęcia... Dlatego też czasem warto znaleźć sobie towarzystwo.

    Pozdrawiam,
    [letzbefit]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet się zastanawiam, czy te obawy nie dotyczą mnie, jeżeli chodzi właśnie o pójście na siłownię.. :)

      Usuń
  10. Pamiętam jak na początku wstydziłam się, że nie daje rady biec i muszę maszerować, teraz mam to w poważaniu co ktoś o mnie pomyśli, najważniejsze to słuchać swojego organizmu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, że ja też? Głupio mi było jak przechodziłam do marszu, a ludzie się patrzyli.. Teraz co prawda tego nie robię, ale nawet gdybym musiała to co z tego : )

      Usuń
  11. Ja mam ostatnio straszną ochotę pobiegać,ale kolana mi to utrudniają. Mimo to jeśli nie bieg to jak tylko odbiorę rower ruszam w trasę,żeby uzupełnić moje treningi z żelastwem:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rower też jest dobry, a z kolanami, to tak jak Ci pisałam próbuj biegać po miękkim :)

      Usuń
  12. Mnie do biegania i aktywności fizycznej motywuje chęć utrzymania dobrej figury, kondycji i zdrowia. Z doświadczenia wiem, że siedzenie w fotelu to zabójstwo i dlatego muszę się ruszać. Pasjonatką ruchu raczej się nie stanę, ale lepszy rydz niż nic :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście! Poprawa wyglądu to spora motywacja. Właśnie dlatego z 2-3 miesiące wcześniej (zanim zaczęłam biegać) sporo ćwiczyłam :)

      Usuń
  13. Też nie mogłam się przemóc do biegania, ale w końcu się udało i sprawia mi to przyjemność choć to najbardziej aktywność dla mnie ze wszystkich ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja jakieś dwa lata temu sporo biegałam, ale wyjechałam do UK i moje treningi poszły w niepamięć. teraz pracuje nad powrotem do formy :)
    www.kaskawsieci.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko kwestia odpowiedniej organizacji i zaplanowania treningów pod obowiązki :) Trzymam kciuki za powrót do formy!

      Usuń
  15. Dokładnie, wyrobienie nawyków jest ważne, jak już to nam się uda to samo potem to idzie...
    Wytrwała jesteś :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Znam to lenistwo, niestety :/
    Pozdrawiam,
    http://fit-healthylife.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz! To dla mnie dodatkowa motywacja ;)