Pobij swój rekord - KONKURS

 

Dodając wpisy na fanpage lub pisząc posty na bloga często wspominałam o tym jak dużą satysfakcję i radość sprawia mi bieganie. Nie ważne czy były to niedzielne długie wybiegania,  krótkie intensywne treningi, luźny, relaksacyjny jogging czy zaplanowane biegi w których starałam się dać siebie jak najwięcej. Może i mówiłam czasem o tym, że ostateczny czas pokonanego dystansu nie zawsze ma znaczenie, to mimo wszystko, największą radość ZAWSZE dawało mi pobijanie własnych rekordów i uzyskiwanie coraz lepszych wyników.


O tym jak poprawić swoje wyniki jest dużo różnych wpisów i artykułów w sieci, jednak osobiście najbardziej lubię czerpać wiedzę z książek. Jedną z pozycji, którą miałam okazję niedawno przeczytać jest nowość „Pobij swój rekord – Skuteczne treningi od 5km do maratonu dla ambitnych biegaczy” wydawnictwa Septem.



Autorzy Pete Pfitzinger (jeden z najlepszych maratończyków w historii Stanów Zjednoczonych) i Scott Douglas (felietonista oraz doświadczony zawodnik) stworzyli bardzo rzeczowy i przejrzysty podręcznik  z którego dowiemy się jak mądrze trenować.

Nie znajdziemy tu opowieści o tym jak zacząć biegać, jak dopasować buty do biegania, co założyć na trening czy jak długo biegać by schudnąć. Z tej książki dowiesz się między innymi jak odpowiednio ułożyć  plan treningowy oraz ustalić priorytety, aby poprawić swoje wyniki na wybranym dystansie (od 5 km do maratonu i biegów przełajowych).  Nauczysz się również jak znaleźć równowagę pomiędzy różnymi rodzajami treningów, poznasz odpowiednie dla siebie tempo podczas sesji szybkościowych, nauczysz się zapobiegać kontuzjom i zrozumiesz dlaczego długie biegi są tak bardzo istotne.


Pierwsze rozdziały zawierają przydatną wiedzę na temat fizjologii biegania (pułap tlenowy, szybkość podstawowa, próg mleczanowy, wytrzymałość), a kolejne skupiają się na opisie treningów i na tym, co robić, by osiągnąć zamierzony cel.

Każdy z planów treningowych dopasowany jest do tygodniowego kilometrażu biegacza i zawiera informacje o najważniejszych treningach w danym tygodniu. Harmonogramy dla docelowego dystansu wzbogacono sylwetkami najlepszych światowych biegaczy stosujących zasady zawarte właśnie w tej książce.



Pobij swój rekord -  skuteczne treningi od 5km do maratonu dla ambitnych biegaczy” to również przydatne rady dotyczące taktyki biegu, rozgrzewki, schładzania organizmu czy odpowiedniego podejścia psychicznego.

Myślę, że to jedna z tych książek, która przy odpowiednim zaangażowaniu może wskazać nam właściwą drogę do tego, jak osiągnąć najlepszą formę.

***

17 kwietnia to wyjątkowy dzień dla mnie…


Dzisiaj mijają 2 lata odkąd pojawił się pierwszy wpis na tym blogu. Jest to również szczególna data, bo to właśnie tego dnia (dwa lata temu) wyszłam na pierwszy biegowy trening i tak właśnie zaczęła się moja pasja, która trwa do dziś. To już 24 miesiące, a wciąż pamiętam swoje początki, gdy ledwo truchcikiem dawałam radę przebiec kilometr.

Mamy więc podwójne urodziny - blogowo-biegowe i z tej okazji chciałam Wam bardzo podziękować za to, że ze mną jesteście.  To właśnie w dużej mierze dzięki Wam ten blog istnieje. Dziękuję za każde miłe słowo, za każdą motywację i wsparcie.

Aby pokazać, jak dużo dla mnie znaczycie przygotowałam konkurs, w którym wygrać możecie właśnie powyższą książkę. Nie potrafiłabym nagrodzić tylko jednej osoby, więc mam dla Was trzy sztuki.



KONKURS


Aby wziąć udział w konkursie należy odpowiedzieć na pytanie:

„Z jakiego pobitego rekordu cieszyłeś się najbardziej i dlaczego?”


Odpowiedź należy zostawić w komentarzu pod tym postem 
(podając swój mail kontaktowy) lub (jeśli Ci wygodniej) na facebook’u (tutaj).



Nagrodzone zostaną trzy osoby.

Konkurs trwa do niedzieli - 26 kwietnia, 
a wyniki ogłoszę w tym poście w środę 29 kwietnia. 


Powodzenia!


KONKURS ZAKOŃCZONY!


Dziękuję wszystkim za zgłoszenia!

Książkę “Pobij swój rekord -  skuteczne treningi
od 5km do maratonu dla ambitnych biegaczy”
otrzymują:

• Fido
• Mateusz G.
• Z dziennika dietetyka

Serdecznie gratuluję!

______________

Spodziewajcie się wiadomości w swoich skrzynkach!

/E.

Udostępnij ten post

20 komentarzy :

  1. Życzę ci kolejnych dobrych lat w rozwijaniu tej pasji i bycia tutaj z wiernymi swoimi czytelnikami :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratuluję wspaniałego bloga, bycia wytrwałym w swoich postanowienia, okrycia pasji i dzielenia się nią :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba odkrycie tej pasji to największe szczęście : )) Dziękuję :*

      Usuń
  3. Przede wszystkim gratuluję Tobie i blogowi dwóch latek :) To bardzo długi czas - zwłaszcza, że zapał dużej części blogerów kończy się nieraz po kilku postach :)

    Mój największy rekord to jak dotąd wygrana w zawodach w Szczepanowie w II Biegu Przełajowym do Kamiennego Domu - gdzie przez pierwszą połowę zawodów nawet się tego nie spodziewałam i biegłam ostatnia :)

    Opis zawodów tutaj - jakby ktoś chciał poczytać :

    http://biegowaja125.blogspot.com/2014/08/ii-bieg-przeajowy-do-kamiennego-domu_17.html

    Pozdrawiam i kolejnych dwóch lat blogowania i więcej życzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci ślicznie! Zleciało nawet nie wiem kiedy :) Tobie gratuluję oczywiście wygranej, to musi być wspaniałe uczucie! :)

      Usuń
    2. Dziękuję bardzo, rzeczywiście to niezapomniane uczucie :) Pozdrawiam :)

      Usuń
  4. Uważam, że każdego dnia człowiek powinien zasypiać lepszy niż się przebudził, bo w ten sposób dążymy do doskonałości w tym czym się zajmuemy. Nigdy jej nie osiągniemy ale nie powinniśmy przestawać do niej dążyć. Tą zasadą kieruję się również w bieganiu. Nie na każdym treningu i nie na każdym starcie osiągamy swój osobisty rekord, ale każdy z nich prowadzi przecież do poprawy. A każda przełamana bariera, każdy osiągnięty rekord jest świadectwem tego, że jesteśmy lepsi. Lepsi od siebie samych w przeszłości. Dlatego dla mnie każdy z takich „rekordów” jest najważniejszy. Kiedyś było to pokonanie każdego etapu programu prowadzącego do przebiegnięcia 30 minut bez przerwy, potem pierwszy start na 10 km, teraz przebiegnięcie półmaratonu, które okazało się obecnie mniejszym wyzwaniem niż kiedyś „dyszka”. I zawsze wzrusza mnie widok tych biegnących, którzy są „słabsi” niż ja ale biegną i próbują osiągnąć swój kolejny rekord.

    Gratulacje Ewelino, nie porzucaj nigdy swojego dzieła i powodzenia 
    grzegorzgogowski@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda. Z czasem jedne rekordy zastępujemy nowymi, a te zmieniają swoją wartość. Przykład chociażby z wczoraj - jeszcze do niedawna najbardziej dumna byłam ze swojego rekordu na 10km, gdy złamałam godzinę, a teraz to, że uzyskałam czas poniżej 55 minut i na kolejny rekord czekałam aż rok, by się udało jest dla mnie najwspanialsze.

      Dzięki za udział w konkursie! :)

      Usuń
  5. Z przyjemnością wezmę udział w Twoim konkursie, muszę się tylko zastanowić który rekord najlepiej wspominam (tyle ich było ;) )
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, czekam w takim razie na odpowiedź :)

      Usuń
  6. Tych rekordów było kilka w ostatnim roku, ale ten który cieszy mnie najbardziej jest raczej w psychice.
    Od czasu pierwszej operacji i późniejszych komplikacji minęło już parę lat, ale z wiekiem raczej stawałem się coraz bardziej sceptyczny w podejściu do treningów niż chętny by poprawiać swoje wyniki. Na szczęście na swojej drodze odnajdujemy często wspaniałych ludzi, wymienić ich było by naprawdę ciężko, ale w szczególności muszę podziękować Czarkowi, z którego towarzystwem wróciłem do sportu pełną gębą, dzięki czemu pierwszy raz przełamałem się w długodystansowej jeździe na rowerze pokonując dystans 100 i 150 km, zaliczając pierwsze wyjazdy w góry by postawić poprzeczkę jeszcze wyżej, również w bieganiu w celach rekreacyjnych pokonałem dystans 15 km, a na 10 km udało się zejść do czasu nieco ponad 49 min. Idąc dalej nową drogą, która kiedyś była oczywistością, zacząłem uprawiać wspinaczkę zaliczając pierwszy start w lidze boulderowej oraz zaliczając wspiny z poziomu 6 i 6.1 co prawda tak zwanym sposobem "na wędkę", ale przyjdzie jeszcze czas na pokazanie prawdziwej siły charakteru czy ciała i w tym sporcie.

    Jeżeli miałbym wybrać jednak rekord, którym można czysto pochwalić się na papierze to stawiam na 'wytrzymałość' i pokonanie ponad 2000 km w różnych formach sportu zaledwie od początku Czerwca.

    Pozdrawiam, sukcesów i zdrowia!



    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam jak nie mogłam przełamać się po kontuzji, aby zwiększyć tempo i biegać poniżej 6min/km. Do tego potrzebowalam trochę czasu, ale udało się. Czas.. to właśnie on jest najbardziej pomocny (nie licząc motywacji i działania).

      Dzięki Kamil za udział w konkursie! :)

      Usuń
  7. Długo myślałem o jakim rekordzie wspomnieć… dlatego wspomnę aż o dwóch! Z mojego charakteru wynika, że wolę dbać o innych niż o samego siebie. Najbardziej cieszę się z rekordu ‘koleżanki’, bo wiem ile ją pracy to kosztowało. Cieszę się, że mogłem przyczynić się do jej sukcesu układając trening, doradzać, trenować a finalnie i towarzyszyć jej podczas biegu. Normalnie aż na koniec lekko się wzruszyłem i utuliłem ją!

    A drugi… to mój własny z dzisiejszego maratonu. Bolały mnie nogi od samego startu do mety, piekło niesamowicie. Poukładałem cały bieg w głowie, wygrałem z bólem, z mega zmęczeniem na mecie ,prawie padłem. PAŚĆ z wycieńczenia na mecie i pobić rekord życiowy np. w maratonie bezcenne. Wtedy człowiek wie, że wszystko ma sens i daje z siebie wszystko! Na koniec dodam fajnie jest dzielić swoją radość z kimś bliskim!

    biegacz89@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie miałam jeszcze okazji przyczynić się do pobicia rekordu, więc nawet nie wiem jakie to uczucie, ale na pewno niepowtarzalne :)

      Co do maratonu.. cały czas w Ciebie wierzyłam, wiedziałam, że się uda :)

      Usuń
  8. Napiszę banalnie.
    Jeszcze rok temu moim ulubionym zajęciem było siedzenie na kanapie. Dlatego moim największym dotychczasowym rekordem jest przebiegnięcie półmaratonu! Czas nie powala - 2:33:50 - jednak liczy się dla mnie to że dobiegłam do mety!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ruszenie się z kanapy to ogromny postęp! Gratulacje :)

      Usuń
  9. Gratuluję jubileuszu i życzę rzecz jasna kolejnych blogowo-biegowych rocznic!

    OdpowiedzUsuń
  10. Dla mnie najważniejszym rekordem był pierwszy wynik poniżej godziny na 10 km. W 2013 gdy zacząłem biegać po kilku tygodniach nie zauważałem poprawy formy. Wówczas zacząłem podchodzić do trenowanie metodycznie - zakupiłem pulsometr, aby trenować w odpowiednich strefach treningowych. Ponadto do standardowych biegów w zakresie tlenowym dołożyłem interwały, a przede wszystkim dużo czytałem: o technice biegu, prawidłowej rozgrzewce, jednostkach treningowych i ich wpływie na formę. W efekcie po 4 tygodniach prawdziwego treningu osiągnąłem czas na zawodach 55:44. Tamten rekord przekonał mnie, że w bieganiu same chęci nie wystarczą i ukształtował mnie jako zawodnika. Plany treningowe i sucha kalkulacja stała się moją codziennością. Spontaniczność i szaleństwo - te emocje rezerwuję sobie na udział w zawodach - na co dzień ciężko i systematycznie pracuję na treningach - innej drogi nie ma.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz! To dla mnie dodatkowa motywacja ;)