II Bieg Nocny spełnił marzenia

 

Po starcie w wiosennym półmaratonie niemal natychmiast zaczęłam szukać kolejnego celu. Postanowiłam na chwilkę odpuścić przygotowania do dłuższych dystansów i skupić się na zwiększaniu prędkości, bo już prawie zapomniałam jak to jest biegać szybciej.


Biegów na 10km w okolicy i najbliższym czasie było mnóstwo. Po szybkich konsultacjach zdecydowałam się na II Bieg Nocny poprzedzający Cracovia Maraton. Właśnie tam postanowiłam powalczyć o życiówkę, której bardzo potrzebowałam.





Od samego początku byłam nastawiona na walkę o jak najlepszy wynik. Mimo tego, że o swoich zamiarach prawie nikomu się nie chwaliłam, to i tak czułam ogromną presję i dzień wcześniej miałam ochotę zrezygnować z udziału, a po powrocie z pracy po prostu położyć się spać. Totalna niechęć. Na szczęście wszystko minęło kolejnego dnia, a ja najedzona, wyspana i pełna motywacji byłam gotowa bić rekord. 

Przed startem nerwy. Prawie nie docierały do mnie słowa innych ludzi, szum, radosć czy euforia. Całą sobą starałam się skoncentrować na tym, co mnie za chwilę czeka. Jak się później okazało, już po przekroczeniu pierwszego kilometra wiedziałam, że to mój dzień. W końcu biegło mi się nadzwyczaj lekko i przyjemnie. Idealnie. 

Na początku nie patrzyłam na zegarek. Mateusz towarzyszył mi całą trasę i to jego zadaniem było trzymać odpowiednie tempo, a ja miałam tylko biec tuż obok. Kilometry mijały w niesamowitym tempie. Ledwo wybiegłam z Błoń, a za moment byłam na Rynku. Tego odcinka bałam się najbardziej, a wszystko przez złe wspomnienia z jesiennego Cracovia Półmaratonu. Najzabawniejsze jest to, że właśnie tutaj zrobiłam najszybszy kilometr. 

W połowie trasy umieszczono punkt z wodą, który dla mnie mógłby nie istnieć. Nawet nie przyszło mi do głowy, by z niego korzystać. Nigdy nie piłam w takim tempie, a na dystansie 10km wcale nie potrzebuję wody, więc wolałam nie ryzykować zakrztuszenia, czy czegokolwiek innego co mogłoby zaburzyć rytm i oddech. W tym momencie najbardziej skupiłam się na tym, aby się nie wywrócić. Było dosyć ciemno, pod nogami pełno kubeczków, z lewej strony Wisła więc wolałam zachować ostrożność.

trasa II Biegu Nocnego na 10km

Na 7 kilometrze zwolniłam. Zaczęłam odczuwać szybsze niż zwykle tempo, a nogi dawały o sobie znać. Wiedziałam, że muszę przyśpieszyć, choć energii ubywało. Mateusz wszystko kontrolował i powtarzał bym biegła tuż obok niego, a nie za nim i będzie dobrze. Tempo, które miałam utrzymać wynosiło 5:30min/km, więc starałam się tego trzymać ze wszystkich sił. Zegarek bardzo mi w tym pomógł i dodatkowo motywował.

Wolniejsze tempo pozwoliło mi się troszkę zregenerować, więc później już tylko przyśpieszałam. Wbiegając na Błonia i mijając 8 kilometr byłam praktycznie w domu. Po drugiej stronie widziałam metę, była blisko, a wraz z nią moje marzenie.

Cały bieg ustalałam w głowie „punkty kontrolne” i przedostatnim na mojej trasie był Cichy Kącik, bo od tego momentu zostało już tylko 600m. Puściłam nogi, przyśpieszyłam ile tylko mogłam i... po prostu frunęłam w kierunku mety. Wiedziałam, że się uda. Wiedziałam, że będzie dobry wynik, dlatego walczyłam do samego końca.

Na mecie byłam kompletnie zaskoczona. Nie mogłam uwierzyć w to co zrobiłam. Zegarek pokazał mi czas poniżej 55 minut (54:58) – a tego się nie spodziewałam. Wzruszyłam się, emocje były ogromne i gdybym była sama, pewnie nawet zapomniałabym odebrać medal. Wiem, że sobie na to zapracowałam. Rekord nie jest kwestią przypadku, ale wsparcie na trasie miało ogromne znaczenie, bez tego byłoby o wiele trudniej. Dziękuję!

Marzenia się spełniają, jeśli się je odpowiednio pielęgnuje.


Cieszę się, że wreszcie udało mi się pobić rekord na oficjalnym biegu. Do tej pory wszystko działo się na treningach, a podczas startów szło kompletnie nie po mojej myśli. Tym razem było lepiej niż założyłam i mam wynik, na który czekałam tak długo. To ogromna motywacja. Prawdą jest, że ciężka praca popłaca, a treningi NIGDY nie idą w las.

Z okazji Krakowskich Spotkań Biegowych wzięłam udział jeszcze  w kilku imprezach towarzyszących, startując w Biegu Par i Biegu o Puchar Radia RMF FM totalnie na luzie. Natomiast w niedzielę, w roli kibica i fotografa wspierałam znajomych biegnących w Cracovia Maratonie. Mimo tego, że zarówno sobota jak i niedziela minęła w bardzo przyjaznej atmosferze, to najważniejszym i najwspanialszym dniem z całego weekendu był dla mnie piątek.




/E.


Udostępnij ten post

28 komentarzy :

  1. wielkie gratulacje! piękne jest to zdanie o marzeniach :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wspaniale! Gratuluje, ciężka praca popłaca, a nagroda w postaci życiówki to najlepsze co biegacza może spotkać :) też niedlugo wracam do biegania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj zdecydowanie najlepsze.. :) Super, że wracasz, w końcu pogoda jak najbardziej temu sprzyja :D

      Usuń
    2. no dokładnie, teraz tak cieplutko :)

      Usuń
  3. Brawo ;-) Brawo Brawo ;-) jak to mówią ciężka praca popłaca ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Gratuluję i oby tak dalej! :) u mnie było inne osiągnięcie - pierwszy raz nie wysiadłam psychicznie na biegu i nie zatrzymałam się nawet na sekundę, a zawsze chociaż musiałam przystanąć by włosy poprawić - jest się z czego cieszyć :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to jest ogromna radość, dlatego też, mimo, że nie miałam życiówki na wiosennym półmaratonie to cieszyłam się jak dziecko : ))

      Usuń
  5. Ja już w tym tygodniu przygotowywałam się do wydłużania dystansu, ale.. choroba :(
    Tobie serdecznie gratuluję! To musiał być naprawdę dobry bieg. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokojnie i na to przyjdzie pora, zobaczysz :)

      Usuń
  6. Gratuluję nowego rekordu. A to dopiero kwiecień, pomyśl jak mocna będziesz pod koniec sezonu...

    OdpowiedzUsuń
  7. Najważniejsze to właśnie trafić na "swój dzień". Gratuluję życióweczki! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj zdecydowanie, to był TEN dzień :) Dzięki!

      Usuń
  8. Naprawdę wielki ukłon w Twoją stronę :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Brawo, brawo, brawo! Serdeczne gratulacje! Teraz kolejny cel - poniżej 50 min :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Zazdroszczę biegu, ale patrząc na to zdjęcie od razu się wyrózniasz :)
    Pozdrawiam,
    http://fit-healthylife.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki temu bez problemu znalazłam się na zdjęciach :D

      Usuń
  11. Serdecznie gratuluję Ewelinko. Jak najbardziej zasłużyłaś bo wiem jak ciężko na to pracowałaś:)

    Super!!!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję setterko, to był na pewno dobry dzień, ale też efekt wcześniejszych treningów :)

      Usuń
  12. Wow świetny wynik! Gratulacje. Podziwiam determinację i życzę pokonywania kolejnych granic! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję CI ślicznie :* Sama również je pokonujesz, co bardzo motywuje!

      Usuń
  13. Gratuluję Tobie życiówki i wyniku :) Ja osobiście biegi nocne uwielbiam :) Dostarczają wiele emocji :)

    Pozdrawiam i życzę bicia kolejnych życiówek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, biegi nocne mają zupełnie inną atmosferę :D

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz! To dla mnie dodatkowa motywacja ;)