Snowboard, dlaczego tak to lubię?

 

Na snowboardzie spędziłam już ponad 22 godziny (3 wyjazdy, w tym jeden dwudniowy). Przejechanych kilometrów w przeróżnych warunkach jest mnóstwo. Nie pomyślałabym, że jazda na desce może sprawiać aż tyle radości. 

 


Od czasu ostatniego wpisu dotyczącego moich początków na snowboardzie zdobyłam już wiele doświadczenia. Teraz jeżdżąc (no właśnie! jeżdżąc, nie ślizgając się) czuję się pewnie, osiągam większe prędkości i mniej się męczę. Upadków już prawie nie ma, a przyjemności z jazdy jest coraz więcej. Nie wiem jak to wygląda z boku, ale słowa "Ej ziomuś, Ty już ładnie śmigasz!" chyba coś znaczą.


Dlaczego tak lubię snowboard?


 

1. Ćwiczenia aerobowe

Jazda na desce poprawia ogólną kondycję oraz spala kalorie. Poza tym jest świetną odskocznią od tradycyjnych treningów. Tutaj nie ma nudy.

2. Równowaga i elastyczność

Sport ten wymaga sporych umiejętności utrzymywania równowagi i balansu ciałem. Ważne jest, aby płynnie i szybko zmieniać kierunek jazdy. Wielokrotnie trzeba włożyć mnóstwo energii, by utrzymać się na krawędzi deski nie wywracając się.

3. Wzmacnianie mięśni

Wbrew pozorom w czasie jazdy zaangażowane są nie tylko nogi. Równie intensywnie pracują mięśnie grzbietu, brzucha, a podczas podnoszenia się również ramiona i barki.

4. Pozytywne emocje

Jazda na desce kojarzy mi się z wolnością i odrobiną szaleństwa. Nawet w początkowym okresie nauki daje mnóstwo radości i satysfakcji. Nie bez powodu sporty zimowe cieszą się coraz większą popularnością.

5. Pewność siebie, brak nudy

Opanowanie nowych umiejętności, to świetny sposób na zwiększenie pewności siebie, a stawianie sobie nowych wyzwań nie pozwala się nudzić.


Tak jak już wspominałam w poprzednim wpisie - początki są bardzo trudne. Gdy nauczyłam się już dobrze jeździć na tylnej krawędzi, przyszła kolej na przednią. Czułam się wtedy tak, jakbym zaczynała od początku. Wielokrotnie wątpiłam w to, że mi się uda, bo liczba upadków wcale nie malała, a kolana obrywały najbardziej. Jednak nie dawałam za wygraną. Po jakimś czasie mój trud przyniósł zamierzony efekt - przechodzenie z tylnej na przednią krawędź deski nie sprawia mi już problemu, a jazda na snowboardzie wygląda już całkiem nieźle. 
 

Z deską nie wolno walczyć, tylko trzeba nauczyć się wykorzystywać jej właściwości.


/E.
Czytaj dalej

Czym jest szczęście?


Szczęście dla każdego z nas jest czymś innym. Odbieramy je nieco inaczej, mamy swoje definicje i poglądy. Nie ma też jednej oficjalnej recepty na to jak stać się szczęśliwym człowiekiem, ale wiem, co może pomóc w odnalezieniu złotego środka. Wystarczy przez chwilkę zastanowić się i wypisać rzeczy/czynności, które sprawiają radość. Nawet te najdrobniejsze.

 

 

Nic trudnego prawda? 


Szczęście to nowe buty do biegania. 
Możliwość podróżowania. 
Ciepły letni deszcz. 
Wiatr we włosach. 
Wodoodporny tusz do rzęs. 
Pływanie w chłodnej morskiej wodzie. 
Wycieczki rowerowe z tatą. 
Zakupy z mamą. 
Bańki mydlane. 
Śmieszne kłótnie z siostrą. 
Niedzielny bieg. 
Kubełek lodów. 
Zadowolenie klientów. 
Karuzela. 
Nowy strój kąpielowy.  
Sukienka, w której wyglądam jak księżniczka. 
Radość rodziców, gdy wracam do domu. 
Miłość. 
Buziak na dobranoc. 
Wspólne gotowanie z chłopakiem. 
Długie spacery. 
Snowboard. 
Kąpiele z bąbelkami. 
Karaoke. 
Życiówka. 
Udane zdjęcia. 
Wschód słońca. 
Jacuzzi. 
Zrealizowany cel.
Śmiech. 
Grube skarpetki. 
Gorąca herbata z miodem i cytryną. 
Słodkie truskawki. 
Lód przynoszący ulgę obolałym mięśniom.   
Wysprzątane mieszkanie.   
Miłe wiadomości­
Uśmiech nieznajomego. 
Nussbeisser. 
Długie spacery. 
Adrenalina. 
Jazda na rolkach. 
Zapach nowej książki. 
Chodzenie boso.
Oglądanie bajek z dzieciństwa.
Pewność siebie.
Zjeżdżanie/zbieganie z górki.
Premia. 
Miękki koc. 
Umiejętność przebaczania. 
Odwaga. 
Ulubiona piosenka. 
Gofry z bitą śmietaną. 
Patrzenie na spadające gwiazdy i wypowiadanie życzeń. 
Widok drugiego szczęśliwego człowieka. 
Udzielanie pomocy. 
Whisky z colą. 
Urocze niespodzianki. 
Wolny weekend. 
Spotkanie ze znajmoymi. 
Promienie słońca. 
Kwitnące kwiaty. 
Spontaniczne wycieczki. 
Nowy medal. 
Spełnianie marzeń…




Te słowa przyszły mi na myśl w ciągu pierwszych 10-15 minut i mogłabym to kontynuować w nieskończoność, a i tak te bardziej prywatne zachowałam dla siebie. Zauważcie, że to wszystko jest wokół każdego z nas. 

Radości można się nauczyć.

Szczęście to po prostu odpowiedni sposób patrzenia na świat.



/E.
Czytaj dalej

W 2015 chcę...

 

Wraz z początkiem roku wiele osób zastanawia się co chciałaby zmienić w swoim życiu. To świetna okazja na wyznaczenie celów i zadań na najbliższy rok. Niektórzy się z tego śmieją, ale ja wraz z początkiem 2013 tak właśnie zaczęłam. 




Co prawda mój "start" przeciągnął się na końcówkę stycznia, ale myślę, że i tak można zaliczyć go jako noworoczne postanowienie. Właśnie wtedy zdecydowałam, że zmienię swój tryb życia i powalczę o lepszą sylwetkę. Zaczęłam i.. wciąż to kontynuuję.


A co chciałabym osiągnąć w 2015 roku? Jakie są moje cele?



ROLKI - wiosna 2015 to będzie prawdziwy początek slalomowej przygody

ŻYCIÓWKI -chciałabym poprawić wszystkie dotychczasowe wyniki i wiem, że jestem w stanie

PÓŁMARATONY - na wiosnę, lato i jesień, oswoję się z tym dystansem i dopiero wtedy pomyślę o maratonie

MINIMALIZM - coraz częściej dochodzę do wniosku, że im mniej zbędnych rzeczy, tym lepiej

ODŻYWIANIE - zdrowe, nieprzetworzone, urozmaicone i regularne

ROZWÓJ - angielski, fotografia, grafika

SZCZĘŚCIE - uśmiechać się każdego dnia, robić to co sprawia radość, żyć na 100% i niczego nie żałować


...jest jeszcze coś związanego z bieganiem, ale tym pochwalę się dopiero, gdy to osiągnę. 


/E.
Czytaj dalej

Podsumowanie miesiąca i plany na styczeń 2015

 

Wreszcie znalazłam chwilkę by podsumować ubiegły miesiąc. Z grudnia jestem zadowolona. To było bardzo szybkie 31 dni. Początek stycznia (zresztą podobnie jak w zeszłym roku) rozpoczęłam na wysokich obrotach stąd małe opóźnienie. 

 

Wracając do grudnia:



- jeden bieg parkrun (raczej rekreacyjnie)
- przebiegłam około 148km
- pogoda na rolki dopisała (dwa wyjścia, łącznie ok. 15,5km)
- snowboard - wreszcie spróbowałam i było naprawdę fantastycznie (!)
- aktywność fizyczna w tym miesiącu to prawie 27 godzin



Plany na styczeń?


Ćwiczenia uzupełniające wciąż leżą. Może i biegam, ale nic poza tym. Nawet po biegu nie poświęcam dostatecznej ilości czasu na rozciąganie. Doskonale wiem, że mięśnie tego potrzebują i nie mogę zaniedbywać ani ćwiczeń wzmacniających, ani rozluźniających. W styczniu chcę to zmienić.

Wzmocnić plecy. Po każdym wyjeździe na deskę to właśnie one (zaraz po tyłku i kolanach) na drugi dzień najbardziej bolą. Coś jeszcze? Mogłoby się wydawać, że 150km miesięcznie to przyzwoity wynik, ale czuję, że powinnam biegać więcej. Nie koniecznie częściej, ale jednorazowo nieco dłuższe dystanse.

Ah i najważniejsze. Jeść regularnie.


Cele na 2015 rok?


Są, ale o tym w kolejnym wpisie.


@keepdreamsclose


/E.

Czytaj dalej