Parkrun, czy warto?


Jeszcze do niedawna na bieżąco zdawałam relacje z każdego biegu parkrun w którym brałam udział, jednak z czasem przestałam i nawet nie do końca wiem dlaczego. Teraz trochę żałuję tej decyzji, bo było to naprawdę fajną pamiątką, ale kto wie, może jeszcze wrócę do tego. 

 

fot. A. Łapczuk-Krygier


Jakiś czas temu ktoś trafił na mojego bloga pod hasłem "parkrun kraków czy warto". Z ciekawości zaczęłam przeglądać wszystkie swoje posty w których pisałam właśnie o tych biegach. Uzbierało się ich około osiemnastu, więc mam nadzieję, że wspomniana osoba znalazła odpowiedź na swoje pytanie i ostatecznie zdecydowała się przyjść w sobotę na krakowskie błonia. Dodatkowo korzystając z okazji i jednocześnie wychodząc na przeciw postanowiłam napisać jeszcze kilka słów więcej.

Parkrun Kraków, warto?


Bez zastanowienia odpowiadam, że oczywiście. To świetna inicjatywa z ogromem zalet i chyba tylko jedną wadą (ale o tym później). Myślę, że najważniejszym i jednocześnie najbardziej zachęcającym faktem jest to, że bieg organizowany jest przez biegaczy, dla biegaczy, czyli zupełnie za darmo. Wszystkie obowiązki związane z pomiarem czasu, oznakowaniem trasy, czy pilnowaniem porządku należą do wolontariuszy. Przyjść może każdy, a na start wystarczy przynieść ze sobą tylko kod kreskowy i... dobry humor (ewentualnie złość, którą można szybko i skutecznie rozładować).

Wszystkie wyniki są archiwizowane na stronie internetowej, co pozwala na dokładną analizę swoich wyników i sprawdzanie postępów. Pokusiłam się nawet o stworzenie wykresu na postawie uzyskanych danych, dzięki czemu mogę bez problemu ocenić, jak rozwija się moja forma z tygodnia na tydzień.


/było ładnie, coś się zepsuło, ale o tym jeszcze napiszę, bo na szczęście znam przyczynę/

Oczywiście nie każdy bieg traktuję tylko i wyłącznie jako wyścig. Często jest tak, że po prostu przychodzę aby się przebiec, spotkać ze znajomymi, a pomiar czasu jest rzeczą dodatkową. Dzięki biegom parkrun poznałam wiele osób, z którymi wciąż utrzymuję stały kontakt, a nawet wspólnie trenuję.



Parkrun to bieg bez zobowiązań, za darmo, a do tego organizowany w każdą sobotę, więc można go nawet traktować jako stały element treningu, cotygodniową rywalizację, czy zwyczajny start/spotkanie.

Takie biegi to również świetna okazja aby pomóc przy organizacji i jednocześnie sprawdzić swoje umiejętności pracy w grupie i w ten sposób zdobyć nowe doświadczenie. Wolontariat sportowy ma bardzo dużo zalet, o czym pisałam już jakiś czas temu na blogu.




Wada? Biegi odbywają się w sobotnie poranki o godzinie 9.00. Pobudka o tej godzinie, po całym tygodniu pracy niestety nie brzmi zachęcająco. Zwykle chęć spędzenia poranka pod cieplutką kołdrą jest tak kusząca, że tylko silna wola i determinacja pomaga.




Mimo wszystko i tak najczęściej decyduję się na rozpoczęcie weekendu w ten właśnie sposób. Dzięki temu wiem, że rozpoczęłam dzień idealnie, naładowałam się pozytywną energią i spędziłam miło poranek. Ktoś jeszcze się zastanawia czy warto przychodzić na biegi parkrun? :)


/E.

Udostępnij ten post

30 komentarzy :

  1. ja właśnie trafiłam na Twojego bloga poszukując informacji o krakowskim parkrunie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja to się zawsze trochę wstydzilam,że mój czas Nie jest na tyle dobry,aby brać w czymś takim udział :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. co Ty mówisz.. przychodzą ludzie na różnych poziomach zaawansowania i nie ma się czego zupełnie wstydzić! zawsze czekamy do ostatniej osoby : ))

      Usuń
  3. Będzie parkrun w sobotę po Świętach?

    OdpowiedzUsuń
  4. Na pewno warto, zawsze warto zrobić coś dla siebie. :)
    Jeśli nie chce Ci się wyjść z łóżka to powiem Ci jedno - czasem warto się też polenić. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj wiem, wiem.. już kilka razy zrobiłam sobie taką leniwą sobotę/niedzielę i.. było bardzo fajnie! :D

      Usuń
  5. Ja byłam na parkrunie raz, potem na jego termin nałożył się termin co tygodniowych treningów z Women's Run. Ale fajnie, że o nim napisałaś bo może do niego wrócę ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja troche żałuję, że w tym czasie są treningi BBL.. a wybieram parkrun zawsze :D

      Usuń
  6. Przypadkowa :-)16 grudnia 2014 17:34

    Ładny ten trener :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nominuję Cię do zabawy, a po szczegóły zapraszam do mnie :) http://keepdestination.blogspot.com/2014/12/swieta-to.html
    Mam nadzieję, że weźmiesz udział! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki :) jak znajdę chwilkę, to spróbuję coś napisać :)

      Usuń
  8. takie rozpoczęcie weekendu to ja rozumiem :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Mi zawsze trudno się zwlec z łóżka w sobotę rano. Ale czasami docieram :P

    OdpowiedzUsuń
  10. Zapraszam do siebie!!! :D Nanananana :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja zaniedbałam bardzo parkrun. :( Nie mogę się zwlec z łóżka w sobotę o 7... :P

    OdpowiedzUsuń
  12. Fajna inicjatywa z tym parkrun - integruje biegaczy. W mojej okolicy (Kujawko - Pomorskie) nie ma pakrun - są za to w Bydgoszczy coniedzielne biegi z serii Biegaj z Nami o godz 11:00 więc pospać można u nas trochę dłużej :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Integruje i to bardzo! Uczy również zdrowej rywalizacji :)

      Usuń
  13. jakoś słabo naglosniona akacja, bo pierwszy raz o niej słyszę. Ale rzeczywiście trzeba dużo samozaparcia, żeby się zwlec z łóżka w sobote. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy ja wiem czy słabo.. wydaje mi się, że osoby interesujące się bieganiem wiedzą co to parkrun :)

      Usuń
  14. Warto. Pruszków przystąpił do tej inicjatywy jako piętnaste miasto w Polsce. Odbyło się już sześć biegów. Prowadzę blogi oraz inne formy internetowej publicystyki, często sceptycznie i krytycznie oceniające rzeczywistość i zamierzałem z ciekawości zrelacjonować jeden, może dwa pierwsze biegi. Sam nie biegam, preferuję rower (w tym roku 6,5 tys km w większości udokumentowanych przez Endomondo). jednak już pierwsze kontakty z tą formułą wessały mnie w otoczkę biegu i na razie żadnego nie opuściłem, kibicując i relacjonując. Stałem się mimowolnie stałym partnerem parkrunu na facebooku. Dla Pruszkowa, który został dotknięty znaczną dezintegracją, ten bieg staje się interesującym socjologicznie zjawiskiem, budującym jakieś zręby nowej integracji.

    http://pruszkowianie.blog.onet.pl/2014/12/07/parkrun-20-minut-biegu-ale-nie-tylko/

    Trzymam kciuki za wszystkie parkruny świata :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo ciekawie Pan opisał przebieg biegów w Pruszkowie, aż chciałoby się tam znaleźć chociaż na jednym biegu. Lubię czytać relacje z innych parkrunowych miejscowości, a w przyszłości mam nadzieję, że uda mi się odwiedzić więcej lokalizacji niż tylko krakowską ;)

      Usuń
    2. Nic prostszego. Pendolino z Krakowa do Warszawy to circa 2,5 godziny i podmiejski do Pruszkowa kolejne 30 minut. Parkrun około 20 minut :)

      Usuń
    3. Na pewno wezmę parkrun Pruszków pod uwagę przy planowaniu jakiegoś wyjazdu do Warszawy :D

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz! To dla mnie dodatkowa motywacja ;)