Dziś nie biegam


Nie mogę, jestem zmęczona, nie mam czasu, mam dużo pracy, jest ciemno, pada, nie mam z kim, wczoraj biegałam, pójdę jutro. I tak dalej. Wymówek jest mnóstwo, a jakich używam najczęściej i jak sobie z nimi radzę? O tym poniżej.


Gdy wstaję do pracy jest jeszcze szaro, a ostatnio nawet nie świeci słońce. Jesienno-zimowa aura zachęca tylko do spędzenia wieczoru w domowym zaciszu, najlepiej w towarzystwie gorącej czekolady i ulubionych seriali. W takiej sytuacji myśl o wyjściu na zewnątrz sprawia, że mam ochotę jeszcze bardziej otulić się kocem, włączyć grzejnik na full i przytulić termofor. 



Co się dzieje wtedy w moim mózgu? Wymówkowe szaleństwo!


Dziś nie będę biegać, bo pada.
Dziś nie będę biegać, bo jest zimno.
Dziś nie będę biegać, bo biegałam wczoraj.
Dziś nie będę biegać, bo jestem zmęczona.
Dziś nie będę biegać, bo bolą mnie nogi.
Dziś nie będę biegać, bo jestem śpiąca.
Dziś nie będę biegać, bo mam ochotę na pyszną kolację.
Dziś nie będę biegać, bo obejrzę sobie jakiś film.
Dziś nie będę biegać, bo jest ciemno.
Dziś nie będę biegać, bo jest mokro.
Dziś nie będę biegać, bo mam już dosyć biegania po tej trasie.
Dziś nie będę biegać, bo znajomy z którym miałam wyjść zrezygnował.
Dziś nie będę biegać, bo moje ulubione biegowe ubrania są w praniu.
Dziś nie będę biegać, bo mam mokre/brudne buty.
Dziś nie będę biegać, bo mój telefon ma słabą baterię.
Dziś nie będę biegać, bo zapomniałam słuchawek z domu.
Dziś nie będę biegać, bo przed chwilą wróciłam z pracy.
Dziś nie będę biegać, bo przed chwilą umyłam włosy.
Dziś nie będę biegać, bo mam na sobie ładny makijaż.
Dziś nie będę biegać, bo GPS wolno łapie sygnał.
Dziś nie będę biegać, bo w niedzielę mam długi bieg, więc chcę odpocząć.
Dziś nie będę biegać, bo jestem smutna.
Dziś nie będę biegać, bo mam te dni.
Dziś nie będę biegać, bo pójdę jutro.
Dziś nie będę biegać, bo nie mam nastroju.
Dziś nie będę biegać, bo mam ochotę poleżeć.
Dziś nie będę biegać, bo nie mam z kim.
Dziś nie będę biegać, bo jest późno.
Dziś nie będę biegać, bo jak wrócę nie będę miała już siły.
Dziś nie będę biegać, bo w planie mam ciężki trening.
Dziś nie będę biegać, bo chcę napisać nowy post.
Dziś nie będę biegać, bo ostatnio brakowało mi tchu.
Dziś nie będę biegać, bo mi się nie chce.
Dziś nie będę biegać, bo nie mam czasu.
Dziś nie będę biegać, bo wolę poćwiczyć w domu.
Dziś nie będę biegać, bo tutaj jest tak ciepło.
Dziś nie będę biegać, bo... i mogłabym tak bez końca.


Później.. przypominam sobie o swoich marzeniach. O tym, że chcę je zrealizować, a nikt przecież nie obiecywał, że będzie łatwo. Jesień i zima to w gruncie rzeczy idealne pory roku na trening. Doświadczeni sportowcy powtarzają, że solidnie przepracowana zima, to pewna forma na wiosnę, więc jeśli chcę przekroczyć metę z uśmiechem na twarzy nie mogę rezygnować. Wizja spełnionego w przyszłości marzenia jest dla mnie najlepszą motywacją. Najczęściej tyle wystarczy, abym podniosła tyłek, oczyściła myśli i rozpoczęła kolejny trening.

/E.

Udostępnij ten post

27 komentarzy :

  1. U mnie najczęściej jest"...bo pobiegam jutro, a dzisiaj poćwiczę w domu", ale zazwyczaj i tak mobilizuję się do wyjścia, bo wiem, że miałaby wyrzuty sumienia, gdybym nie pobiegała ;) I biegam tak bez celu :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! Tak też mówię :D ja lubię mieć cel, bo wtedy automatycznie rośnie motywacja i... już przywykłam do tego :)

      A wyrzuty... są najgorsze!

      Usuń
  2. Nie jestem pewna, czy truskawkowe dni to zawsze "tylko wymówka". Kiedy nie jest się wstanie zwlec z łóżka, bo zwija się godzinami z bólu, to trening jest najmniej właściwą opcją na świecie...
    Co nie zmienia faktu, że z niechciemisiami trzeba nie tyle walczyć, tylko je bezwzględnie eliminować!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie w takie dni trening jest właśnie pomocny, może nie jakiś intensywny, ale delikatny owszem :) A niechcemisie eliminuję jeden po drugim i tak bez końca.. :D

      Usuń
    2. To ogromne szczęście ;). Ja próbowałam kiedyś biegać w truskawkowe dni i niestety to nie jest moja pora ;P Za to nadrabiam po :)

      Usuń
  3. Mi z kolei bieganie w taką aurę pomaga. :D Lubię biegać :D
    Wymówki są faktycznie okropne! :x

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlaczego pomaga? Ja lubię jesienne weekendy, bo wtedy mogę biegać w dzień i jest jakoś radośniej :)

      Usuń
  4. hmmmm... ja nawet jak sie zle czuje i nie mam na nic ochoty... to uswiadamiam sobie ze po treningu lepiej sie poczuje... i tak jak mowisz motywacja kluczem do sukcesu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to też prawda, chociaż często zdarza się tak, że po treningu jestem tak zmęczona, że poszłabym najchętniej spać :)

      Usuń
  5. a ja się nabrałam, że naprawdę nie biegasz ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. rzadko miewam myśli w stylu "a może dzisiaj nie poćwiczę", na ogół wiem z wyprzedzeniem, że będę tego żałować, więc nawet nie dopuszczam takich myśli do siebie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no ja jeśli nie poćwiczę, wiem, że będę żałować, jednak taka myśl nie zawsze pomaga :D

      Usuń
  7. Ha z tym, bo poćwiczę w domu, to aż takie straszne ? :D Ja czasem przyjmuję to i katuję swoje ciało w moim malutkim pokoju. Być może nie rozwija mnie to biegowo, ale rozwija mięsnie. Liczy się ? :D

    Ale masz rację, cele są. Bardzo duże, więc wyruszam dziś na bieganie!
    I kciuki trzymam za jutro. Teraz terminu na pewno nie myle :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Straszne, nie straszne :D Bieganie, to jednak bieganie, a ćwiczyć można po, lub w inny dzień :)

      Też dziś pewnie troszkę się poruszam przed jutrem :) Dzięki! :D

      Usuń
  8. Okej, przekonałaś mnie :D Bieganie obowiązkowo a ćwiczenia dodatkowo-obowiązkowo :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Trzeba regenerować siły:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Wymówki są straszne... Nie lubię ich!!!

    OdpowiedzUsuń
  11. Jesienna aura często tworzy podatny grunt dla naszych wymówek.

    Najważniejsze aby w tym czasie mieć motywację i przypomnieć sobie "nasze po co".

    Kiedy przypomnimy sobie "po co" trenujemy - zmotywujemy się i pojawi się nasze "chcę" :)

    Pozdrawiam i przetrwania zimy na sportowo życzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W zeszłym roku udało mi się przetrwać jesień i zimę całkiem pozytywnie, więc liczę na to, że i w tym się uda :D

      Usuń
  12. Dla mnie bieganie, choć ostatnio rzadsze niż kiedyś, niestety, jest jednak swoistą formą terapii - uspokaja myśli, pozwala nabrac sił i właściwej perspektywy dla problemów :) Tak więc wymówki nie mają racji bytu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To także świetna forma relaksu, zwłaszcza po dniu za biurkiem :)

      Usuń
  13. Wymówek tyle, ile ludzi, tyle że do potęgi, bo każdy potrafi znaleźć ich sto :)
    PS: fajny wzór rajstop :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj to prawda :) Każdy tworzy własne wymówki :)
      Dzięki!

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz! To dla mnie dodatkowa motywacja ;)