Start, który mnie odczarował - 8. Bieg Trzech Kopców

 

O tym biegu mogłabym napisać wiele. Zaczynając od tego, że jeszcze miesiąc temu zupełnie nie brałam pod uwagę udziału w nim, a kończąc na tym, że po powrocie z treningu dzień przed startem miałam łzy w oczach i zastanawiałam się dlaczego się na to zdecydowałam.

 


Od jakiegoś czasu zauważyłam, ze biega mi się coraz gorzej, mimo tego, że trenuję tak samo, a kilometry wyrabiam czasem nawet ponad normę. Bywały lepsze dni, jednak wciąż czegoś brakowało. Zdarzały się takie dni, że po przebiegnięciu 15 kilometrów nie czułam zmęczenia, a również i takie, że po 3 kilometrze rezygnowałam, bo nie miałam siły. Milczałam. Często wracałam ze spuszczoną głową z treningów. Czekałam na lepszy dzień. Zwracałam jeszcze większą uwagę na to co jem, ile śpię i co ćwiczę. Dużo czytałam, szukałam rad, przyczyny, jakiegoś rozwiązania, aż wreszcie przyszedł ten dzień w którym stanęłam przed wyborem - albo walczę, przebiegnę ten dystans, przypomnę sobie jaką sprawia mi to radość, albo odpuszczę, zrezygnuję i przez najbliższy miesiąc - dwa będę żałować.

Ostatecznie zdecydowałam i 5 października stanęłam na starcie 8. Biegu Trzech Kopców.

fot. M. Grabowski

O tym, że jest to bieg górski przekonałam się dopiero na trasie, wcześniej zupełnie o tym nie myślałam. Owszem, wiedziałam, że podczas 13 kilometrowego odcinka mijane będą 3 kopce, ale nie zajmowałam sobie głowy określaniem stopnia trudności - ma być fun, po prostu.

Nie nastawiałam się również na jakiś konkretny czas, biorąc pod uwagę wcześniejsze przygody i to, że jest to mój pierwszy górski bieg. Chciałam biec i czerpać z tego radość. Żadnego smutku, przekleństw, narzekania. Nic z tych rzeczy. 

Nie wiem ile dokładnie ludzi wzięło udział w Biegu Trzech Kopców, ale frekwencja była naprawdę spora. Pogoda też dopisała, mimo, że z początku było mi trochę zimno to szybko temperatura osiągnęła odpowiednią wartość. Z kolei widok znajomych twarzy w Biurze Zawodów, na starcie, w trakcie biegu i mecie sprawił, że czułam się jak u siebie.

www.maratomania.pl

Biegło mi się też o dziwo dobrze. Gdy było z górki, prawie frunęłam nie czując zmęczenia, a podczas podbiegów prosiłam łydki, aby nie bolały i oddech szybko się unormował. Kilometry niesamowicie szybko mijały. Od mniej więcej 6-7 kilometra przestałam zwracać uwagę na oznaczenia mijanych odcinków. Nie było łatwo, zwłaszcza pod górę, albo w chwilach, gdy złośliwy skurcz nie pozwalał mi biec dalej, jednak nawet na chwilę nie przyszła mi do głowy myśl, by się poddać. Dałam radę, to był solidny wysiłek i bardzo duże zmęczenie.

Jak już wcześniej wspomniałam, widok znajomych osób na takich imprezach zawsze wywołuje we mnie radość. Dzięki bieganiu poznałam wiele wspaniałych ludzi, z którymi często utrzymuję stały kontakt i wzajemnie się wspieramy. Myślę, że to w bardzo dużym stopniu wpływa na moje nastawienie do startów i jeszcze bardziej zachęca do udziału w nich. Identycznie było tym razem.

po raz kolejny udało mi się spotkać z Michałem (Simply Runner) - pjona!

Mati pozdrowienia! : )

Kiedyś od znajomego biegacza usłyszałam zdanie, które powtarzam sobie najczęściej w chwilach, gdy nie wszystko idzie po mojej myśli. Jest proste, ale bardzo wymowne - "Ewelina, nie zawsze da się zapier..." i myślę, że miniony czas, to był właśnie ten okres kiedy nie mogłam. Może to trochę głupie i infantylne co teraz napiszę, ale mam wrażenie, że start w Biegu Trzech Kopców odczarował moją złą biegową passę i od teraz będzie już tylko lepiej.



/E.

Udostępnij ten post

30 komentarzy :

  1. No i świetnie ! A medal piękny :) Zdjęcia z kopca śliczne.

    OdpowiedzUsuń
  2. No! Teraz już będzie z górki! Udany bieg zawsze nastawia pozytywnie. Świetny bieg, super zdjęcia i porządny wpis, dobra robota :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będzie, będzie - nie ma innej opcji :D Dzięki :)

      Usuń
  3. Ale super - Gratulację !
    Tyle fajnych biegów miałaś i tyle jeszcze przed Tobą - to są tylko Twoje wspaniałe przeżycia i nikt Ci tego nie zabierze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sądzę, że te najlepsze biegi jeszcze przede mną, choć każdy w którym biorę udział, ma jakieś szczególne znaczenie : )))

      Usuń
  4. Jesteś rewelacyjna!! Gratuluję!!
    Na 3 zdjęciu widać radość jaką czerpiesz z biegania- Ewelina- jesteś moją biegową inspiracją. Jutro idę biegać!:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O rany Agnes! Nawet nie wiesz jak bardzo mi miło : ) Cieszę się, bo bieganie sprawia mi ogromną radość, mimo tego, że nie zawsze jest z górki. A to, że przy okazji udaje mi się motywować innych ma dla mnie naprawdę ogromne znaczenie :))

      W takim razie powodzenia jutro! : )

      Usuń
  5. Muszę Ci powiedzieć, że jestem zakochana w ostanim zdjęciu. Jest takie idealne, wyglądasz wspaniale, czapka, medal i to słońce. <3 No po prostu zachwyciłam się nim.
    Co do biegu, podziwiam! Jesteś mistrzynią co by nie było, tyle trudności pewnie pokonałaś. :) Mogę się tylko domyślać. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się! Za fotkę należą się podziękowania Mateuszowi, bo muszę przyznać, że to zdjęcie mi również się baaardzo podoba - jest takie typowo w moim stylu.

      Nie było łatwo, ale przecież o to chodzi, by pokonywać własne słabości :)

      Usuń
  6. Trzy górki podczas 13km?? Szalona babka z Ciebie. Wielkie gratulacje :-) zupełnie inaczej biegnie się bez spinki, napinki i innej inki :-) Ja przed każdym startem daje sobie cel: dobiec z bananem na gębie i to bardzo pomaga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie, wtedy biegnie się zupełnie inaczej : ))

      Usuń
  7. Uwielbiam patrzeć na Twój uśmiech! Jesteś niesamowitą biegową inspiracją :) Gratuluję Kochana!

    OdpowiedzUsuń
  8. no i super, ten uśmiech na zdjęciach mówi więcej niż tysiąc słów!:) gratuluję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że nawet na zdjęciach to widać. Bieganie sprawia mi niesamowitą frajdę! :D dziękuję :)

      Usuń
  9. Może zrób sobie badania krwi? Mi też biegało się przez pewien czas strasznie ciężko, aż zrobiłam wyniki i okazało się, że mam anemię.

    OdpowiedzUsuń
  10. Kryzys jak to kryzys, zawsze przyjdzie. Najważniejsze to nie dać sięz łamać. Udało Ci się i teraz już będzie tylko lepiej! Dopóki walczysz, jesteś .... :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Gratulacje! :)
    Z tą ciężkościa biegania warto się przebadać. Bo może organizmowi cos brakuje, może chormony szaleją. Sprawdź lepiej.

    OdpowiedzUsuń
  12. gratulacje kochana ale koniecznie zrob koniecznie badania krwi - strasznie istotne to jest. moja kolezanka z kadry tez miala anemie ale zmienili jej diete i dodali kilka suplementow i wyszla na prostą :) 3mam kciuki :)
    BTW u mnie też nowości: zostałam ambasadorem vichy idealia ! ale jaja - wpadnij!

    OdpowiedzUsuń
  13. uwielbiam Cie jestes mega motywacja... piekne widoki!! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nawet nie wiesz jak miło mi to czytać! dziękuję! : )))

      Usuń
  14. Głupie? Infantylne? To Ty nie wierzyłaś wcześniej w czary? :o

    OdpowiedzUsuń
  15. Super relacja z zawodów! Gratuluje i życze kolejnych sukcesów!!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz! To dla mnie dodatkowa motywacja ;)