Podsumowanie miesiąca i plany na październik 2014

 

Dziś, do napisania podsumowania z minionego miesiąca najbardziej skłoniły mnie miesięczne zestawienia kilometrów na endomondo. Najpierw myślałam, że to jakieś żarty, jednak jak się później okazało - niestety nie.


We wrześniu tak naprawdę nie działo się za dużo, bo praktycznie każdą wolną chwilę poświęcałam na pisanie pracy magisterskiej. Właściwie każdy dzień wyglądał tak samo: praca, powrót, czasem jakaś aktywność fizyczna, magisterka i sen. O zwątpieniach i różnych kryzysach nawet nie warto wspominać. Cieszę się, że te 30 dni mam już za sobą.

W skrócie - co we wrześniu?


- trzy biegi parkrun (o jednym napisałam tutaj, o reszcie pewnie jeszcze coś wspomnę)
- najdłuższy bieg ponownie wyniósł 20km i był to z pewnością najprzyjemniejszy trening biorąc pod uwagę wszystkie z ostatnich 2-3 miesięcy
- miesięczny kilometraż wyniósł.. (aż ciężko mi to napisać) tylko 107 km, czyli trochę za mało
- 157 km na rolkach - to z kolei była aktywność, która zdecydowanie dominowała we wrześniu i sprawiała mi największą frajdę
- typowego półmaratonu na rolkach nie było, ale 31 km owszem
- na aktywność fizyczną poświęciłam ponad 30h



Plany zrealizowane?


- pracę magisterską napisałam jak zaplanowałam, teraz muszę ją tylko obronić
- wrzesień, jak sobie założyłam był owsiankowym miesiącem i tak do tego przywykłam, że teraz ciężko jest mi wyobrazić sobie jakieś lepsze śniadanie
- kupiłam nowe (najlepsze na świecie) rolki
- niestety o treningach techniki biegu i takich ogólnych nie warto wspominać


W październiku:

 

Potrzebuję odpoczynku, złapania dystansu i najbliższy miesiąc tak właśnie potraktuję. Po cichu liczę na to, że do czasu półmaratonu, który odbędzie się pod koniec miesiąca mi się to uda. Czasem myślę, że będzie on kolejnym falstartem, jednak szybko w takich chwilach rosnę w siłę i utwierdzam się w przekonaniu, że dam z siebie wszystko, choćby nie wiem co.

Miesiąc w zdjęciach @keepdreamsclose

 

 

/E.

Udostępnij ten post

25 komentarzy :

  1. Również podsumowałam miesiąc. Mój pierwszy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. biorąc pod uwagę to, że w ciągu ostatnich miesięcy biegałam po 130-160km to jednak mało :)

      Usuń
  3. 107km wybiegane to dla Ciebie za mało? Co ty dziewczyno ;-) we wszystkim musi być umiar, skoro wrzesień był mocno magisterkowy, teraz już będzie z górki. Będziemy super mocno kciuki trzymać na obronie i na półmaratonie ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki serdeczne, liczę na to, ze tak właśnie będzie : )

      Usuń
  4. 107 km to nie jest wcale aż tak źle, szczególnie jeżeli dodasz te 157 km na rolkach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zdaję sobie z tego sprawę, ale bywało lepiej stąd takie moje niezadowolenie :D

      Usuń
  5. Trzeba było się poświęcić :) Ale dobrze, że juz napisana i z głowy. :) Teraz obrona i alleluja i do przodu. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Hah. Też mam wrażenie, że endo we wrześniu zrobiło sobie ze mnie jaja. Ale nie ma się co łamać tym, na co nie ma się już wpływu!

    OdpowiedzUsuń
  7. Miałaś i tak dużą aktywność i jeszcze pracę pisałaś i pracowałaś - Twoja doba ma na pewno więcej godzin niż moja :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy więcej, ale na pewno starałam się ją wykorzystać w 100 procentach :D

      Usuń
  8. po napisaniu pracy magisterskiej zawsze przyda się trochę odpoczynku i nabrania dystansu :)

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja się cieszę, że łącznie zdobyłam aż 109 km. :D
    Na pewno Twój następny miesiąc będzie leeeepszy! :*

    OdpowiedzUsuń
  10. jak zawsze jest super ;) powodzenia w październiku! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jak ja rozumiem Twój wrzesień... niestety czasami tak jest, że za dużo nie da się zrobić i nie ma innego wyjścia, w końcu życie to nie tylko sport, ale grunt to nie poddawać się:) ja tylko czekam końca października, konieczność codziennej nauki po pracy sprawia, że czasem po prostu nie mam siły na normalny trening, tylko jest zwykła przebieżka i przede wszystkim rozciąganie obolałych od siedzenia mięśni, a o swoich ulubionych długich wybieganiach po prostu mogę zapomnieć, bo sobota, czy niedziela to jedyne dni, kiedy w całości można poświęcić się na naukę i nadrabiać zaległości...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz, ja na szczęście weekendy mogę poświęcić na aktywność fizyczną, a przynajmniej teraz, gdy uporałam się już z magisterką, ale mimo to... ostatnio z formą jest bardzo różnie. Pewnie o tym jeszcze wspomnę kiedyś w jakimś poście, ale raczej dopiero wtedy, gdy wszystko wróci do normy :)

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz! To dla mnie dodatkowa motywacja ;)