O czym myślę, kiedy myślę o półmaratonie?


Półmaraton. Myślę, że dla każdego znaczy coś innego. Jedni półmaratony biegają standardowo na treningach, drudzy ze wzruszeniem ramion mówią że to taki zwyczajny dystans, a kolejni nazywają go po prostu 1/2 maratonu, czyli tzw. "półówką". Jednak są też osoby dla których 21km 97,5m to ogromny wysiłek i konfrontacja z własnymi możliwościami. Dla jeszcze innych to marzenie.


Czym półmaraton jest dla mnie? Marzeniem już nie. Zrealizowałam to na wiosnę, biegnąc swój pierwszy w życiu półmaraton, a o tym jak było możecie poczytać tutaj. W najbliższą niedzielę zmierzę się po raz kolejny z tym dystansem, lecz już z nieco innym podejściem. Co się zmieniło?




Od tego czasu 20 kilometrów przebiegłam z 3-4 razy, a 15 czy 16 km praktycznie co tydzień. Mam też za sobą już ponad 1,5 roku regularnych treningów, a nie tak jak w marcu, niecały rok. Czy jestem odpowiednio przygotowana? Tego bym nie powiedziała. Od wakacji biegało mi się bardzo różnie. Nie zawsze mogłam na treningi poświęcić tyle czasu ile bym chciała. Organizm też nie działał tak jak powinien i biegi były jakie były. Dopiero od mniej więcej tygodnia, czy dwóch czuję, że powoli moc wraca. Biega mi się lżej, jest zdecydowanie lepiej. 

Jutrzejszy półmaraton będzie zabawą. Nie wyzwaniem i nie walką o życiówkę. Nie boję się, bo wiem, że sobie z nim poradzę. To nic strasznego. Chciałabym go w całości przebiec, ale też ma być radość, uśmiech oraz podobnie jak podczas Biegu Trzech Kopców - ani jednego przekleństwa. No i najważniejsze - nie wystartować za szybko.

a jeśli ktoś chce mnie jutro znaleźć, pozna mnie po tej koszulce :)

Zastanawia mnie też, jak bardzo moje jutrzejsze odczucia będą się różnić od tych wiosennych. Co mnie spotka na trasie? W jakiej formie jest mój organizm? Czy dam z siebie 100%?  Ah, przecież już niedługo się przekonam. :)

/E.
Czytaj dalej

Owsianka - tak czy nie?

 

Kolorowa jesień, chłodne, mgliste poranki i ogólny zachwyt ciepłymi śniadaniami sprawił, że wrzesień stał się dla mnie typowo owsiankowym miesiącem. Aby przekonać się, jak taki posiłek sprawdzi się w moim przypadku postanowiłam każdy dzień września rozpoczynać właśnie taką rozgrzewającą miseczką z płatkami owsianymi.




Owsianka to bardzo prosta i szybka w przyrządzeniu potrawa. Przygotowanie jej zajmowało mi najczęściej od 3-5 minut. Tyle czasu bez najmniejszego problemu mogłam wygospodarować każdego dnia przed pójściem do pracy zapewniając sobie pyszne i zdrowe śniadanie. 

Moja tradycyjna owsianka składała się najczęściej z: 

- 30-40g płatków owsianych 
- ok. 200ml wody

i dodatków w zależności od upodobań i ochoty

- banan (!), maliny, jeżyny, pomarańcze, winogrono, śliwki, gruszki, brzoskwinie 
- wiórki kokosowe 
- migdały 
- słonecznik 
- daktyle 
- rodzynki 
- żurawina



Bardzo szybko zauważyłam, że takie danie zapewnia mi uczucie sytości na długi czas, dzięki czemu tuż po wyjściu z domu nie musiałam odwiedzać najbliższego sklepu w celu zakupienia czegoś do zjedzenia (bo przecież zaraz będę głodna). Jak wiadomo, płatki owsiane są doskonałym źródłem białka i węglowodanów, co doceniają szczególnie osoby aktywne fizycznie. Spożywanie owsianki pobudza układ immunologiczny i zwiększa odporność organizmu na infekcje, stabilizuje poziom cukru we krwi, zapobiega nowotworom, anemii, działa antydepresyjnie, poprawia pamięć i koncentrację, opóźnia procesy starzenia organizmu, jest źródłem wielu witamin i minerałów, a także wpływa pozytywnie na skórę, włosy i paznokcie. To pewnie tylko część korzyści płynących z jedzenia owsianki, a warto wspomnieć, że w rankingu najzdrowszych produktów świata zajmuje 3 miejsce tuż za owocami palmy acai i czosnkiem.

Jednak owsianka to nie tylko plusy. Spożywanie płatków owsianych w dużych ilościach, może powodować wzdęcia i bóle brzucha, czego sama doświadczyłam. Wszystko za sprawą zawartego w nich błonnika, dlatego nie warto przesadzać. Podobno wypłukuje również wapń z organizmu. 


Myślę, że idealnie sprawdzi się tutaj powiedzenie, że co za dużo to niezdrowo. Uwielbiam owsiankę i tak naprawdę mogłabym ją jeść codziennie. Świetnie rozgrzewa i już od samego rana doskonale pobudza organizm do działania.

Jak wiadomo, wszystko ma swoje dobre i złe strony, a duże ilości składników odżywczych zdecydowanie przekonują mnie do spożywania chociażby 2-3 razy w tygodniu owsianki z ulubionymi owocami (zwłaszcza jesienią i zimą). Taki posiłek jest nie tylko łatwy w przygotowaniu, ale także smaczny, zdrowy i zapewniający odpowiednią porcję energii.


/E.
Czytaj dalej