Prosto w ulewę

  

Jeśli wystarczająco długo patrzy się na deszcz i nie myśli o niczym, 

człowieka stopniowo ogarnia uczucie, że jego ciało się uwalnia,  otrząsa z rzeczywistości świata.


Haruki Murakami

 
Pamiętacie jak sierpniu pisałam o tym, że lubię biegać o poranku? Od tamtego czasu powtórzyłam to wielokrotnie i właściwie za każdym razem było wspaniale. Oczywiście wciąż to praktykuję, jednak z nieco mniejszą częstotliwością, by nie zabrakło urozmaicenia. Oprócz biegania o świcie cenię sobie jeszcze treningi w deszczu, bo one również sprawiają mi niesamowitą frajdę.



Dlaczego? W sumie to nic nie dodaje mi tak dużo odwagi, energii i zapału jak bieganie w deszczu. Wszyscy naokoło myślą, że zwariowałam, a ja wtedy najczęściej realizuję swoje najprzyjemniejsze treningi. Może nawet to zabrzmi dziwnie, ale w deszczu czuję, że płynę. Nogi z lekkością odbijają się od podłoża, ja sunę przed siebie i prawie nie czuję zmęczenia.

Fakt, może i deszcz nie ułatwia biegu, ale bez wątpienia sprawia, że jest on wyjątkowy. Trasę najczęściej przemierzam z uśmiechem na ustach, a w głowie mam same radosne myśli. Może to też dlatego, że czuję się trochę jak małe dziecko, które na złość rodzicom wskakuje w sam środek każdej napotkanej kałuży, nie pozostawiając na butach suchej nitki i momentalnie zmienia ich kolor na ten mniej przyjemny dla oka.

Nie ma złej pogody na bieganie. Po prostu - zawsze najtrudniej jest wyjść i przebiec pierwsze kilkaset metrów. Później, z kilometra na kilometr wszystko zaczyna się robić piękniejsze. Odpowiedni strój ma tutaj ogromne znaczenie i jeśli się o to zadba to właściwie nic już nie stoi na przeszkodzie by biec ile tylko sił w nogach.

Deszcz ma jeszcze jedno niesamowite działanie. Oprócz tego, że mnie uszczęśliwia to pozwala udowodnić, że jestem twarda i się nie poddaję. Pokazuję sobie, że mam jeszcze spore pokłady silnej woli i w chwili, gdy inni najchętniej zaszyliby się pod kocem z kubeczkiem kakao - ja idę zmoknąć. To wszystko sprawia, że moja motywacja momentalnie wzrasta, podnosi się samoocena oraz wiara we własne możliwości. 


Taka pogoda jeszcze nigdy nikomu nie zaszkodziła (o ile pioruny nie strzelają na lewo i prawo, choć i w takiej pogodzie zdarzyło mi się biegać), warto tylko pamiętać, że niektóre nawierzchnie po deszczu są bardzo śliskie, co może być po prostu niebezpieczne.

O przeziębieniu również nie ma mowy, jeśli tylko dobrze się ubiorę, a po powrocie od razu zdejmę przemoczone ubrania i wezmę prysznic, to wszystko będzie w porządku.




Mimo, że w deszczu jest naprawdę przyjemnie, to tylko czasami decyduję się na taki trening. Najczęściej są to dni, gdy nie chcę, albo nie mogę przełożyć biegu na inną porę lub gdy po prostu mam na to wielką ochotę. Powód jest najprostszy z możliwych - szkoda mi butów, bo przemoczone szybciej się odkształcą i zniszczą, ale... raz na jakiś czas nie zaszkodzi.. :)


/E.

Udostępnij ten post

33 komentarze :

  1. Ja też uwielbiam biegać w deszczu :) Do tej pory zdarzyło mi się to ledwie kilka razy, ale odczucia miałam podobne do Twoich. To moja ulubiona pogoda na bieganie :) O ile oczywiście nie jest zbyt zimno!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak tak, nie wspomniałam o tym, właśnie taki letni deszczyk jest optymalny : ))

      Usuń
  2. Uwielbiam deszcz i kiedy inni marudzą to mnie on daje radość :) Czasem traktujemy deszcz jakby z nieba padały kamienie a nie woda - ostatnio tak odpowiedziałam sąsiadowi który niezbyt miło skomentował moje wyjście z córką gdy deszcz padał :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podoba mi się to określenie - na pewno je zapamiętam. Większość ludzi traktuje deszcz jak coś najgorszego, a przecież nic się nikomu od niego nie stanie :)

      Usuń
  3. Jeju :-) jesteś moim biegowym przeciwieństwem : nie potrafię się zmusić do wstawania z rana, nawet nie mogę powiedzieć czy mi się to podoba czy nie bo nigdy nie próbowałam. Najwcześniej biegłam o 10 i nawet ok było, więc mogę to zaliczyć do porannego biegania, he? ;P
    A co do deszczu to złapało mnie kilka razy w trakcie biegu i jakoś nie za bardzo to fajne było: w okularach nic nie widziałam bo były zalane deszczem, a bez zalewało mi oczy. Hm...
    Moją ulubioną porą biegową jest jesień: nie za ciepło, nie za zimno, ładna pogoda (resztki lata), lekki wietrzyk, ładne widoczki, liście kolorowe- cudownie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chociaż pora biegowa nas łączy, bo też uwielbiam biegać jesienią - jest najlepiej :)

      Co do biegania rano, to już wspominałam wielokrotnie, że kiedyś tego nie znosiłam. Nie potrafiłam sobie wyobrazić jak tak można i nawet na sobotni parkrun o 9.00 ciężko było mi się zebrać. Teraz to nic trudnego - kwestia przyzwyczajenia organizmu ot co :)

      Usuń
    2. No wiesz...aby przyzwyczaić organizm trzeba nastawić się "psychicznie", potem WSTAĆ i ruszyć :D a ja nawet nastawić się odpowiednio nie potrafię...chciałabym spróbować, w sumie nie wiem po co...może by sie przekonać czy to fajne, czy dam radę, co będe czuła itp ;-)

      Usuń
    3. No jeśli nie masz odpowiedniej motywacji to może być faktycznie ciężko.

      Swoje pierwsze poranne biegi odbywałam w wakacje, bo w dzień było strasznie gorąco i tylko koło 6-7 temperatura była optymalna, aby zrobić trening. Później z kolei zaczęłam chodzić do pracy i oprócz biegania chciałam mieć jeszcze czas na rolki, ćwiczenia i inne przyjemności bez odpuszczania hasania po lesie i uliczkach - dlatego poranki okazały się po prostu idealnym wyjściem :D

      Usuń
  4. A ja z kolei moje pierwsze bieganie wznowiłam późnym wieczorem. Godzina 21:45 idę biegać 1,6 km. :D Coraz bardziej podoba mi się bieganie. :)
    Ja nie lubię deszczu kiedy idę na uczelnię i jestem cała mokra. Jak wracam do domu to pól biedy. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że wróciłaś do biegania! Dobra decyzja :) Kiedyś sporo biegałam wieczorami, ale teraz ze względów bezpieczeństwa staram się nie biegać po zmroku, no chyba, że innego wyjścia nie mam :)

      Fakt, na uczelnie czy do pracy iść przemoczonym to już nie tak fajnie :D

      Usuń
  5. Bieganie w deszczu? Niby nie ma złej pogody na bieganie a pewnie ma to swój urok :)

    OdpowiedzUsuń
  6. jak zabezpieczasz telefon podczas biegania w deszczu?

    mnie w deszczu biega się szybciej, bo wiem, że im szybciej dobiegnę tym szybciej przestanę moknąć ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam zwyczajną opaskę na telefon i mi wystarcza. Biegałam z nią już wielokrotnie w deszczową pogodę i jak na razie mój telefon ma się wciąż bardzo dobrze :)

      A dla mnie to nie ma znaczenia :D

      Usuń
    2. W ekstremalnych przypadkach super sprawdza się folia spożywcza :D Ekran dotykowy działa, a przez to, że jest taka lepka, tworzy niezniszczalną warstwę ochronną.

      Usuń
    3. o widzisz, też dobry pomysł :D

      Usuń
    4. genialne z tą folią!
      zazwyczaj jak pada nie biorę telefonu albo zakładam kurtkę nieprzemakalną (ale gorąco jest), raz zapakowałam telefon w taki woreczek jak na narkotyki tylko większy i dopiero opaskę na telefon.

      Usuń
  7. Ja rano średni lubię biegać, bez śniadania nie mam siły owszem ten bieg pobudza i daję siłę na resztę dnia.. jednak dla mnie wieczorne bieganie daje dopiero takiego koopaa:DD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wieczór też ma swój urok i o takiej porze również biegam :D

      A co do poranków to zwykle dzień wcześniej jem trochę większą kolację i dzięki temu sił mi nie brakuje :)

      Usuń
  8. Uwielbiam biegać w deszczu;-) Jak otwieram rano oko i słyszę, że pada to pierwsza moja myśl to: idealna pogoda na bieganie ;-) Nie wiem dlaczego, ale w deszczu biega mi się szybciej, przyjemniej, dalej. Mam więcej sił, lepszą motywację, bardziej mi się chce ;-) Często na bieganie w deszczu zabieram sunie, jak wychodzimy z klatki zwykle patrzy na mnie z miną jakby chciała powiedzieć: czy ty kobieto jesteś na pewno pewna, że chcesz mnie wyciągnąć w taką pogodę? ;-) a potem sama się pcha w największe kałuże żeby chwilę popluchać się łapami ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O proszę, to jesteś jeszcze większą fanatyczką deszczu niż ja :D Cieszę się, że podzielasz moją opinię :) W deszczu jest niesamowicie przyjemnie! :)

      Usuń
  9. Deszcz jest cool. Nie powiem, na maratonie ulewa pozbierała mnie do kupy.
    A na treningach w deszczu najlepsze jest to "Ło jaaaa, jaaaka, jaka niezniszczalna" w oczach mijanych osób, które chowają się pod parasolami :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak też właśnie myślałam, że ten deszcz na maratonie był zbawieniem dla wielu osób :)
      A oczy osób w samochodach? To dopiero szał! Patrzą wtedy na mnie totalnie jak na wariata :D

      Usuń
  10. bieganie w deszczu to fantastyczne przeżycie...oczywiście radzę biegać w lecie... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tak! Letni ciepły deszczyk jest najprzyjemniejszy : )))

      Usuń
  11. Nigdy nie biegałam w deszczu, chociaż czasem jak był gorąc, to marzyłam o deszczu :-o bo nie powiem, jak na Biegu Powstania Warszawskiego były kurtyny wodne, to było mega przyjemnie, chociaż psuło fryzurę i makijaż hehehehehe

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę? Łał! Myślałam, że każdy już chociaż raz spróbował :D

      Usuń
  12. Nie zdarzyło mi się jeszcze biegać w deszczu, ale kiedyś na pewno spróbuję :) Jeżdżę za to czasem w deszczu rowerem, bez błotników... Na swój sposób jak człowiek wraca z piachem w zębach i mokry do suchej nitki, to od progu czuje się jak zwycięzca ;) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O kurczaki! Na rowerze w deszczu i to bez błotników, to dopiero musi być coś świetnego :D

      Usuń
  13. dokladnie nie ma zlej pogody sa tylko wymowki :)) ja biegalam w deszczu prawie codziennie bo klimat nie sprzyja hehehe

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o to tym bardziej wymówki u Ciebie istnieć nie mogą :D

      Usuń
  14. Nominowałam Cię do "7 faktów o mnie" czyli Versatile Blogger Award, mam nadzieję, że weźmiesz udział. A co do deszczu zdarzyło mi się biegać kilka razy, i miałam szczęście poza tym pogoda mi sprzyjała, bo było bardzo ciepło, więc deszcz był orzeźwieniem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki wielkie, postaram się coś napisać na ten temat :)

      W gorące dni taki deszcz jest jak zbawienie :D

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz! To dla mnie dodatkowa motywacja ;)