Parkrun Kraków #17 - przemyślenia

 

O tym, że czasem warto zacisnąć zęby i walczyć o swoje pisałam już niejednokrotnie, jednak napisać, a zrobić to dwie różne rzeczy.



Mój 17-ty parkrun mogę podsumować jako jedną wielką walkę ze sobą. O to by się nie zatrzymać i dobiec do mety. Zwalczyć jakoś przeciwności i niepotrzebne myśli które mózg (nie ciało) podsyła mi coraz częściej. Ostatnio wszystkie moje biegi wyglądają bardzo podobnie i mimo, że w ostatecznym rozrachunku endorfiny zakrywają to co się nie udało podczas treningu, to po jakimś czasie i tak dopada mnie smutna rzeczywistość.


Bieg w szybszym tempie jest dla mnie obecnie dużym wyzwaniem i ogromnym sprawdzianem dla silnej woli, która niestety coraz częściej szwankuje. Od nowa uczę się walczyć, nie spuszczać głowy i wciąż robić krok przed siebie. Niestety gdzieś po drodze zagubiłam tę umiejętność, więc staram się ją jakoś odnaleźć.

Cóż.. wciąż mam nadzieję, że jeszcze wrócę do czerwcowo - majowej formy, choć tak naprawdę mam coraz mniejszą ochotę na bieganie. Może najwyższa pora na jakąś przerwę? Tylko czy to dobry pomysł, gdy półmaraton prawie depcze mi po piętach? A może brzmi to trochę jak brak chęci do walki i jakiś sposób poddania się?


/E.

fot. M.Lampart & A.Łapczuk-Krygier

Udostępnij ten post

55 komentarzy :

  1. Nie poddawaj się! To pewnie małe (i miejmy nadzieję, że krótkie) wyczerpanie psychiki z tych pozytywnych myśli. Jestem pewna, że dasz sobie radę, jesteś taka silna i dzielna! Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raczej się nie poddam, bo wiem jaką sprawiało mi to przyjemność, tylko ostatnio coś tak jest dziwnie.. Cieszę się, że tak we mnie wierzysz, to bardzo pomaga :)
      Dzięki :*

      Usuń
  2. 17 niezle... chcialabym zobaczyc Twoje wszystkie medale, bo mam przeczucie ze masz ich mnóstwo!! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj właśnie nie mam mnóstwo, tylko 4 :) Dopiero niecały rok temu zaczęłam startować, ale mam nadzieję, że z czasem się ich trochę uzbiera.

      A za parkrun nie dostaje się medali :)

      Usuń
  3. A co to za przystojniak z którym biegniesz?:)

    OdpowiedzUsuń
  4. a od dawna masz tę coraz mniejszą ochotę na bieganie? może to chwilowe. a może potrzebujesz nowych lansiarskich butów albo nowego towarzystwa do biegania ;) jakiejś odmiany, czegoś co znowu Cię zmotywuje i pobudzi do działania. albo rzeczywiście krótkiej przerwy od biegania.

    do półmaratonu jeszcze kupa czasu przecież ;) ja wcześniej biegnę półmaraton w wieliczce chyba 27 września i też uważam że jeszcze mam sporo czasu, a co dopiero do krakowskiego ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak właściwie to od ostatniej niedzieli. Co prawda po takim długim wybieganiu byłam radosna, jednak podczas biegu wcale się już tak nie cieszyłam...
      Myślałam o nowych butach, to jest jakiś rodzaj motywacji i ciągle rozważam to :)

      Z jednej strony dużo czasu, a z drugiej już nie.. zleci szybciutko i będzie trzeba biec :D

      Usuń
  5. Przerwa to chyba najlepsze rozwiązanie. Jeśli będziesz się zmuszać do biegania, osiągniesz odwrotny cel - zniechęcisz się totalnie. Może zrób sobie tydzień, dwa przerwy i zobaczysz jak będzie. A w zamian za to poćwicz siłowo lub pomachaj na rowerze - te formy treningu idealnie sprawdziły się u mnie przed biegiem zorganizowanym i wydaje mi się, że miały wpływ na wynik :). Trzymam kciuki i pozdrawiam :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama nie wiem, czy przerwa to najlepszy pomysł. Tak naprawdę są różne zdania, a ja muszę się jeszcze doooobrze zastanowić.

      Ćwiczenia i inne formy aktywności to jakieś rozwiązanie i nie wykluczone, że właśnie tego mi brakuje :)

      Usuń
  6. czyżbym napisala a komenta niema??? grrrr
    eh.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj chyba tak. Musiał jakiś błąd wystąpić :(

      Usuń
    2. ble. szkoda, a taki ladny wywód napisałam...
      tak czy inaczej, ja bym odsapneła od biegania by na nowo się zakochać

      Usuń
    3. wystarczyło kilka dni, a już zatęskniłam : ))

      Usuń
  7. Może zrób sobie jednak kilka dni przerwy. Nie musi być dużo - 4,5 dni. Nabierzesz trochę dystansu, a forma ci nie spadnie. Nauczona doświadczeniem proponuję zrobić też badanie krwi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, badanie krwi.. to jest bardzo dobry pomysł! Zupełnie o tym zapomniałam, a jest to istotne. Na pewno zrobię w najbliższym czasie, dzięki :)

      Usuń
  8. Hej nooo, kryzys każdemu się zdarza. Tym bardziej, że starasz się realizować plan, więc normalne, że biega się trochę inaczej, brakuje spontanu. Ale to nie powód, żeby się dołować i rezygnować z tego, co przynosi radość. Jesteś twarda!
    Biegowe deprechy mijają szybciej, niż prawdziwe ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oh dzięki Małga :) Może i faktycznie tak jest. Przy realizacji ostatniego planu też były kryzysy, też mi się nie chciało, ale jakoś to przetrwałam. Chyba taka jest kolej rzeczy. Cóż.. dzięki za wiarę! Pozbieram się (mam nadzieję) :)

      Usuń
  9. Powinnaś odpocząć od biegania- w każdym "związku" jest potrzebna separacja by za sobą zatęsknić ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko pytanie czy odpocząć już.. czy zrobić sobie przerwę po najważniejszym biegu dla mnie jaki będzie za lekko ponad miesiąc.. :)

      Usuń
  10. Każdego nachodzą takie złe chwile. Widziałaś jak miałam na swoim debiucie na 10km. ;-) Ja zawsze jak dopada mnie "niemoc" robię przerwę od biegania na 3-4 dni, czasem na tydzień i po tym czasie wracam ze zdwojonymi siłami;-)

    Jesteś już tak blisko półmaratonu, że podświadomość szaleje, ale nie dawaj się jej;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj szaleje i to niesamowiiicie.. Muszę nad tym zapanować, przecież to już wkrótce.. :)

      Usuń
  11. przerwa nigdy nie jest dobry pomysłem :)
    Życzę dużo motywacji :* buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mocne słowa.. i coś w nich jest :)

      dzięki! :*

      Usuń
  12. Pamiętaj, że bieganie ma sprawiać Ci przyjemność :) Wiadomo, że czasami się nie chce albo coś nie wychodzi, ale jeśli nie masz weny do biegania od dłuższego czasu, to lepiej zrobić sobie przerwę na totalny luz albo inną aktywność fizyczną. Zobaczysz, że odpoczniesz trochę od monotonii treningów i za jakiś czas wróci radocha :) Ja przerabiałam to już kilkakrotnie ;) Druga opcja jest taka, że zaciskasz zęby i walczysz aż do półmaratonu. Pytanie tylko, czy zmuszając się do treningów nie przeciążysz organizmu i nie nabawisz się jakiejś kontuzji? Tfu tfu, oby nie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i właśnie zastanawiam się nad tym samym, bo jednak ten start jest dla mnie bardzo ważny i raczej spróbuję zacisnąć zęby na miesiąc by potrenować do połówki :)

      Usuń
  13. A może dopadła Cię jesienna chandra? :) U mnie ostatnio ciężko z motywacją. Szczególnie kiedy jedyną "rzeczą", którą widzę za oknem jest mgła :( Głowa do góry! *:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raczej nie powinnam zrzucać tego na pogodę, choć i takie myśli przychodziły mi do głowy.. ale to prawda, że gdy jest szaro i ponuro to.. nic się nie chce :)
      Dzięki kochana :*

      Usuń
  14. Oj, a ja po Twoich wpisach na FB i Insta myślałam, że jest zupełnie inaczej! Że teraz, bieganie to najcudowniejsza sprawa dla Ciebie i uwielbiasz to. Zazdrościłam za każdym razem, jak zdarzały mi się treningi podczas których myślałam "jeszcze tylko kilometr i będę wreszcie w domu". Ja np. mam teraz tydzień przerwy i od biegania i od siłowni - nie robię nic :-o i wcale nie mam wyrzutów sumienia, bo wiem, że od poniedziałku znów spotkam się z moimi pasjami :-) Przerwa od siłki jest wynikiem "orła", którego złapałam podczas niedzielnego biegu - zdarte ramię uniemożliwia podniesienia ręki do góry bez bólu, a dziura :-o w dłoni - trzymania sztangielek. A od biegania muszę ten tydzień odpocząć, bo właśnie w głowie miałam takie myśli jak Ty, więc postanowiłam dla "higieny umysłu" hehe zrobić tydzień lenia :-) Polecam! bo już się nie mogę doczekać powrotu do swoich aktywności :-) Trzymam kciuki za reset i ruszenie do przodu z nowymi siłami!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo tak było.. uwielbiam to, ale od ostatniej soboty, a właściwie niedzieli coś się zmieniło i zdałam sobie sprawę, że nie jest tak jak powinno być. Odpuściłam na kilka dni bieganie, dzisiaj sprawdziłam i dalej to nie jest to...

      Spróbuję jeszcze w sobotę na parkrun i pomyślę co dalej. Jednak nie chcę się poddać, półmaraton jest dla mnie bardzo ważnym startem i może właśnie odpowiednie treningi, a później dobry wynik w październiku przywróci tę radość :)

      Usuń
  15. siła odchodzi i przychodzi..to nie jest nic stałego, więc zawsze trzeba będzie walczyć :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Może to taki okres, bo u mnie ostatnio też brak chęci do biegania :(

    OdpowiedzUsuń
  17. " W #47 parkrun Kraków wystartowało 90 biegaczy, ja dobiegłam jako 63 osoba, 6 kobieta na 20 biorących udział i jako 4 w swojej kategorii wiekowej z wynikiem 25:44.

    A pomyśleć, że jeszcze pół roku temu bałam się, że nie przebiegnę pięciu kilometrów... :) "
    Zgadnij czyj to cytat ?
    Oczywiście że Twój, to był chyba parkrun 10. Przeczytałam wszystkie Twoje posty o bieganiu i startach i zaczęłam biegać dzięki Tobie.
    Zanim sobie dasz odpocząć, przeczytaj Swoje poprzednie posty, ależ one motywują ! :)
    Niezależnie co postanowisz zawsze możesz wrócić do biegania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O rany, to chyba najlepsze co mogłam przeczytać! Dziękuję Ci : ))

      Cieszę się, że jestem dla kogoś motywacją, bo to motywacja dla mnie. Masz rację, warto poprzeglądać archiwum i .. na pewno wzejdzie słonko :)

      Usuń
  18. A może faktycznie pomyśl o kilkudniowej przerwie? Może pomoże Ci i ruszysz wtedy z dodatkową porcją energii?
    Obojętnie jaką drogą pójdziesz, trzymam kciuki! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem w trakcie podejmowania decyzji, ale raczej się nie poddam. Ten tydzień będzie luźniejszy, a od poniedziałku wrócę do planu : ))

      Dzięki! :*

      Usuń
    2. Nominowałam Cię do zabawy Versatile Blogger Award, zapraszam! :)

      Usuń
  19. Nie poddawaj się Kochana :* też teraz mam jakieś zwątpienie i wychodząc czuję, że to nie mój dzień. Mam nadzieję, że jutro będzie lepiej i Tobie też tego życzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno tak będzie, zawsze tak jest : ))) Trzymaj się mocno! : )

      Usuń
  20. to na pewno jest bardzo przejściowe! tak jak napisała Szyszka, zrób sobie badanie krwi. Na moje oko możesz też być najzywczajniej zmęczona (czasami jest się zmęczonym, chociaż się tego na co dzień niezbyt czuje) - z tego co zdążyłam się zorientować masz trochę na głowie, zaczęłaś pracę, piszesz magisterkę, tu blog, tu bieganie, tu codzienne sprawy, które każdy ma i Bóg wie co jeszcze. To wszystko może się przekładać na formę i ogólne samopoczucie. Pozwolę sobie polecić Ci post napisany przez niejakiego Piotra, bo właśnie to, jak nasze życiowe sprawy przekładają się na biegnie, bardzo fajnie udało mu się ubrać w słowa: http://www.piotrfit.pl/2014/01/11/bieganietonietylkobieganie/ . Trzymaj się ciepło i nie dawaj złym myślom!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację. Ogólne zmęczenie też w pewien sposób wpłynęło na moje chęci, ale teraz z perspektywy czasu myślę, że po prostu tak miało być, bym miała okazję znów zatęsknić i zakochać się w tym od nowa : ))

      Ah i dziękuję za podesłany link, na pewno przeczytam! :)

      Usuń
  21. czasem warto zrobić sobie przerwę, by potem wrócić ze zdwojoną siłą :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Zrób sobie przerwę, ja robię, przymusową, ale co to za różnica ;p Najbliższy tydzień bez biegania, baw się nowymi rolkami, idź na basen (zawsze możesz pobiegać w wodzie, to dopiero wyzwanie!) albo zmień trasy biegowe - jak masz czas, jedź do lasu, nie bierz muzyki (endo włącz, potem musisz jakoś wrócić do domu ;p) i nasłuchuj przyrody.
    Albo, zamiast na parkun, idź w sobotę na otwarty trening Biegam Bo Lubię - w grupie zawsze zabawniej.
    Nawet jeśli przez ten tydzień miałabyś zapomnieć jak się biega, do półmaratonu zdążysz sobie przypomnieć - w końcu miałaś mnie toczyć do mety, jeśli padnę wcześniej ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dotoczymy się jakoś razem do tej mety na półmaratonie, wierzę w to! W sumie to nie ma innej opcji :D
      Rolkami w sumie cieszę się cały czas, ale do biegania też już powoli wracam, kilka dni i już tęsknię :P O treningu Biegam Bo Lubię myślałam już wielokrotnie i może faktycznie wybiorę się tam którejś pięknej soboty :)

      Usuń
  23. ...myślę, że to chwilowy kryzys, który chyba każdego dopada. Pokazujesz na swoim blogu, że kochasz sport...kochasz bieganie :) Być może,...to chwilowe tzw. zmęczenie materiału...na pewno poradzisz sobie z nim rewelacyjnie ;))) Trochę odnowy ciała i duszy..i będzie git ;) Pokaż swoją siłę charakteru...bo na pewno ją masz :) Wszyscy trzymamy za Ciebie kciuki :) a Pestka..baaardzo mocno ;)) :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taak.. to było takie chwilowe zmęczenie, bym mogła później znów docenić ile to dla mnie znaczy :)

      Dziękuję Ci ślicznie, to bardzo miłe co piszesz! :*

      Usuń
  24. Kochana! Nominowałam Cię do TAGu "7 faktów o mnie" :) Więc teraz czekam na ciekawe informacje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Kurcze uzbierało mi się już tych nominacji, muszę wreszcie je ogarnąć :D

      Usuń
  25. no i ja też Cię nominowałam, ale bez napinki:) to mała pozytywna gierka :) zapraszam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz! To dla mnie dodatkowa motywacja ;)