Parkrun Kraków #16 - run faster

 

Tydzień temu wreszcie udało mi się odwiedzić krakowski parkrun. Ostatnio było mi tam bardzo nie po drodze, ale myślę, że wkrótce powinno się to zmienić. Raz, że kończą się wakacyjne wyjazdy, a dwa, że po raz kolejny dostrzegłam zalety tych biegów.

 

fot. A. Łapczuk-Krygier

Całe wakacje biegałam dla przyjemności. Niby realizowałam jakiś plan, ale tak naprawdę robiłam to co chciałam. Trzymałam się tylko odpowiedniej liczby kilometrów na dany tydzień/dzień. Tempo zawsze wybierałam komfortowe, zwykle w okolicach 6 min/km i.. z czasem za bardzo się do tego przyzwyczaiłam.

Dlaczego za bardzo? Po prostu, szybsze tempo to zupełnie inny wysiłek. Od czasu gdy pobijanie rekordów przestało mieć dla mnie takie znaczenie, skupiłam się tylko na czerpaniu przyjemności z każdego treningu. Tak mi się to spodobało, że nie czułam potrzeby zmian. 

Jednak... październikowy półmaraton zbliża się nieubłaganie, a chęć pobicia rekordu jest coraz silniejsza. Niestety nie zrobię tego biegając tak jak obecnie, dlatego od jakiegoś czasu staram się na treningach dostarczać organizmowi trochę silniejszych bodźców.

fot. A. Łapczuk-Krygier

Świetną okazją do tego jest właśnie parkrun, gdzie od startu do mety biegnę zdecydowanie szybciej niż zwykle. W ten sposób przyzwyczajam organizm do większego wysiłku, by następnym razem był na to lepiej przygotowany. Jak już wcześniej wspomniałam, do strefy komfortu tak bardzo przywykłam, że ukończenie 5 kilometrów poniżej 27 minut wymaga ode mnie dużo silnej woli. Ostatnio nawet trochę było mi smutno, gdy przypomniałam sobie jak w kwietniu czy maju całkiem na luzie biegałam w granicach 26 minut.

Ale spokojnie, wzięłam się w garść. Przecież każdy sport wymaga odpowiednich treningów i poświęcenia. Kilometraż rośnie, liczba kilometrów w okolicach 5:30-5:40 min/km również, więc będzie dobrze. Mogłabym nawet stwierdzić, że przestaję biegać, a zaczynam trenować, jeśli chcę ruszyć do przodu. Bo chcę. I skoro tak bardzo chcę, to to osiągnę.

/E.

Udostępnij ten post

35 komentarzy :

  1. Rekordy na parkrunie będziemy robić w listopadzie :)
    Swoją drogą, ostatnie parkruny biegłam nie po to, by podkręcić tempo, tylko żeby nauczyć się spokojnego startowania - co nie jest łatwe, gdy wszyscy rzucają się do przodu, chciałabym z nimi, a wiem, że po 2 km braknie mi sił nawet na trucht.
    Lol, za 2 miesiące półmaraton :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak sądzę, że w październiku wszystkie rekordy nasze :D

      Powiem Ci, że też staram się tego nauczyć, ale to dosyć trudne, bo każdy tak pędzi.. i przez to pierwszy kilometr biegnę zwykle poniżej 5minut, a później zwalniam o 20sekund.. ale to też jest do wypracowania :)

      Zleciało co? :D

      Usuń
  2. Ja też biegam w okolicy 6 min/km i mam nadzieję, ze uda mi się nieco podciągnąć do mojego październikowego debiutu :) 10 km w 55 min to mój cel, może niezbyt wygórowany, ale od czegoś trzeba zacząć !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. do października jeszcze trochę czasu, także jest szansa : ) powodzenia!

      Usuń
    2. mam nadzieję, że się uda :) najbardziej obawiam się treningów na wakacjach, które są już za 2 tygodnie.. a potem tylko 11 dni na ewentualne korekty formy

      Usuń
    3. wiesz, jeśli tylko bardo tego będziesz chciała to powinno się udać zrealizować treningi :)

      Usuń
  3. W ramach dostarczania coraz silniejszych bodźców zapraszam Cię serdecznie 7 września do Wyr (okolice Mikołowa) na bieg 5-15-15 Run: http://twojezwyciestwo.wordpress.com/2014/08/22/bieg-charytatywny-5-10-15-volvo-euro-kas-run-zaproszenie/
    Bardzo ładna trasa i znakomita atmosfera w cenie a całość wpisowego przeznaczamy na pomoc Mariuszowi Smaruj.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak wiem, czytałam o tym u Ciebie, ale póki co jeszcze nie jestem gotowa na biegi wyjazdowe :)

      Usuń
    2. Serio, bieg w Wyrach? ;d A ja nie miałam o tym zielonego pojęcia, ze we wsi obok jest organizowany tego typu bieg ! Szkoda, że jestem za granicą, bo na pewno wzięłabym udział !

      Usuń
    3. O widzisz! W takim razie może za rok.. :D

      Usuń
    4. Jeżeli nadal będzie organizowany to na pewno !

      Usuń
  4. a jaki miałaś czas w tym parkrunie? jaki czas planujesz na półmaraton? poniżej 2 h?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 27:07 miałam teraz :)

      plan minimum na połówkę to pobiec szybciej niż ostatnio (czyli poniżej 2h:10m), a super będzie jak zbliżę się do 2h :)

      Usuń
    2. ja też podobne marzenia mam na półmaraton.

      Usuń
    3. dobrze biegasz, dużo szybciej niż ja, także to nie powinny być marzenia :)

      Usuń
  5. dawno mnie tu nie bylo, ale juz wrocilam :))) widze zmiany na blogu i musze Ci powiedziec, ze wydaje mi sie ze mega schudlas??? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, zmiany były potrzebne :D schudłam? czy ja wiem.. waga wskazuje tyle samo, czasem nawet więcej (ale tłumaczę sobie to mięśniami) :P

      Usuń
  6. Jakaś taka bardziej umięśniona jesteś i wyglądasz szczuplej- bardzo ładnie i sportowo :-)
    Dla mnie bieganie to tylko przyjemność, kiedyś próbowałam realizować ambicje biegowe, ale teraz w połączeniu z pracą na cały etat gdzie 70% czasu stoję lub chodzę oraz w połączeniu z totalnym szaleństwem z Insanity dłuższe bieganie jest wręcz niemożliwe. Moje nogi mówią dość przy 5km i nie chcą biec dalej- więc słucham siebie i tego co mówi do mnie ciało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moooże, chociaż nie zwróciłam na to uwagi :D W sumie sporo biegam, zdecydowanie więcej niż kiedyś. Ćwiczeń typowych robię mniej, raczej wybieram takie na stabilizację i jogę.

      U mnie z kolei 100% to praca przed biurkiem, więc ciało aż prosi się o taki ruch, więc biegając i jeżdząc na rolkach mu to zapewniam ;)

      Usuń
  7. też muszę znów zacząc biegać :D

    OdpowiedzUsuń
  8. życzę zatem powodzenia w osiąganiu Twoich celów Kochana :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Oj, półmaraton to dopiero wyzwanie - ale super !
    Ja dopiero poznaje moje ulubione tempo, ale już widzę różnicę, bo po 3 km byłam bardziej zmęczona jak po 6 - cały czas się uczę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uczysz i trenujesz, więc widać efekty : )))

      Usuń
  10. Ja mam nadzieję, że kiedyś osiągnę takie tempo jak Ty, na razie cieszę się z kolejnych przebiegniętych kilometrów i odkrywam jaką radość może dać bieganie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno osiągniesz, wszystko kwestia treningów. Sama jeszcze rok temu nie potrafiłam przebiec więcej niż 10 kilometrów! : )

      Usuń
  11. Będę mega kciuki w październiku trzymała;-) Ja mam problem z przyśpieszeniem, chociaż zaczynam ćwiczyć siłę biegową może ona pomoże. Wiem też że powinnam nad pracą rąk popracować, bo ona ponoć w szybkości dużo daje ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Siła biegowa na pewno pomoże. Pamiętam jak w zeszłym roku regularnie robiłam podbiegi, a później forma skoczyła o kilka stopni do góry : ))

      Usuń
  12. Czytając posta zauważyłem, że doskonale odzwierciedla tytuł i hasło Twojego bloga.
    Życzę powodzenia na maratonie, bo w końcu.. marzenia są w zasięgu ręki. ; )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maraton to odległe marzenie, ale na pewno je spełnię : ))) Dzięki!

      Usuń
  13. u mnie lato też było jakieś takie mega spokojne i bez spięcia na treningach:) ale teraz też wracam do ostrzejszej gry:) powodzenia w przygotowaniach do półmaratonu:) no i w osiąganiu coraz lepszych wyników:)!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ah dziękuję :) Wakacje były na odpoczynek, teraz pora spiąć poślady :D

      Usuń
  14. Na każdych zdjęciach parkrun'owych wyglądasz świetnie! Uśmiechnięta, zadowolona. No super! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo wybieram takie, na których ładnie wyglądam :D jak się nie nadają do pokazania, to ich nie wrzucam :D

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz! To dla mnie dodatkowa motywacja ;)