O poranku

 

Kiedyś nie potrafiłam wyobrazić sobie jak można biegać rano. Zastanawiałam się po co tak właściwie zrywać się z łóżka o świcie, jeśli można spać, a zaplanowany bieg odbyć wieczorem. Jaki to ma sens? Oj ma i to nie jeden.

 



Zalet jest mnóstwo i nawet nie wiem od czego zacząć. Mogłabym napisać, że bieganie o świcie jest najlepsze zwłaszcza wtedy, gdy temperatura w dzień nie pozwala na normalny trening i to by wystarczyło. Jednak plusów jest zdecydowanie więcej.

Piękny, ciepły kolor nieba, orzeźwiający lekki chłód, cisza, cykady... wszystko sprawia, że mam ochotę całą sobą chłonąć otaczającą rzeczywistość. Jest pięknie, przyjemnie i.. aż chce się ruszyć przed siebie.




Rano zawsze biega mi się najlepiej. Ciało nie protestuje, nie wysyła sygnałów, że coś je boli, że nie ma siły. Chyba jeszcze śpi i to dlatego.. :)

Wtedy też o niczym nie myślę. Zachwycam się wszystkim wokół. Organizm się relaksuje, a ja biegnę przed siebie. Często też wyłączam muzykę. Wsłuchuję we własny oddech, kroki. Nic więcej się nie liczy. Uwielbiam to.

Kocham biegać rano również za to, że wiem, że nie ważne co się będzie działo po południu to trening już mam z głowy. Bez wyrzutów sumienia, złości i smutku. Mam też wieczorami więcej czasu na inne przyjemności tj. jazdę na rolkach, kino czy czytanie książek.

Dotlenienie sprzyja pracy mózgu i dzięki temu czuję się bardziej wydajna. Dodatkowo nie muszę czekać 8 godzin na to, by iść pobiegać. Mam świetne samopoczucie, energię na cały dzień i świadomość, że lepiej dnia rozpocząć nie mogłam. Taka aktywność rozbudza lepiej, niż najlepsza poranna kawa. Serio.


I.. uwielbiam wschody słońca. Ludzie zachwycają się zachodami, ale wschód jest jeszcze piękniejszy. Spektakl jaki dostarcza nam natura jest magiczny. Wbiegam na krakowskie Błonia, a tam tylko pojedyncze osoby. Najczęściej biegacze. Po środku unosząca się mgła i wschodzące słońce. Bezcenne.

Zwykle wtedy zatrzymuję się na chwilę. Robię zdjęcie i rozkoszuję wspaniałym widokiem. Cieszę się, że miałam okazję zobaczyć coś, czego leżąc w łóżku na pewno bym nie dostrzegła. Warto.

  Ja. Spokój. Cisza. Mgła i wschodzące słońce. Czary.


A po powrocie jem ZAWSZE najlepsze śniadanie ever.


Udostępnij ten post

46 komentarzy :

  1. Ale pieknie opisalas, ja niestety nie lubie biegac- moze kiedys sie jeszcze przekonam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie lubiłam, ale z czasem zmieniłam zdanie ;)

      Usuń
  2. Muszę obowiązkowo spróbować biegania rano, skoro nic się nie czuje to przekonałaś mnie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A kiedyś tego nie znosiłam, bo czułam się jak kłoda, ale odpowiednia rozgrzewka załatwiła ten problem :)

      Usuń
    2. Dla mnie najgorsze jest to, że rano nie potrafię się obudzić i wskakuję znowu do łożka :D

      Usuń
    3. Też z tym walczę, chociaż codziennie wstaję o 7, więc wstać godzinę wcześniej już nie jest dla mnie większym problemem :)

      Usuń
  3. Jejku jak to motywująco wszystko opisałam. Aż nabrałam ochoty by iść biegać. Masz talent do pisania <3 więcej takich postów proszę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja spróbowałam kilka razy i przyznaje że całkiem miło się biegało. Odkąd pracuję ranki mam zajęte,ale w weekend czasem naleci mnie na taką przebieżkę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też ranki mam zajęte odkąd pracuję. Wcześniej biegałam z rana zdecydowanie częściej, ale ostatnio udało mi się wstać przed pracą jeszcze wcześniej i.. nie żałuję :) Dlatego chcę coraz częściej to robić, bo cały dzień czułam się fantastycznie :D

      Usuń
  5. Jak nie mam do pracy na 7 to też wolę biec rano. Niestety bez takich widoków i z dopingiem wstających żuli, ale atrakcja zawsze jest, a i trening za mną :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. fakt, ja chodzę na 9.00 więc spokojnie zdążę z godzinnym treningiem wstając koło 6 :)

      Usuń
    2. W przyszłym tyg na 12.30 <3

      Usuń
    3. ooo! to wstań koniecznie na wschód! :D

      Usuń
  6. Przyznam szczerze, że ja chyba nadal nie rozumiem jak można biegać z rana :P Mój organizm się buntuje, że nie dostał porządnego śniadania (typ człowieka: najpierw otwiera oczy, a zaraz potem lodówkę), jest mi słabo i niedobrze. Jedyne co motywowało mnie do porannych biegów to towarzystwo, gdyż praktykowałam poranne biegi na obozie i wiedziałam, że nie mogę zawieść. Poza tym jak się z kimś gada przez te 30 min biegu to się nie zwraca uwagi na zmęczenie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam tak, że po przebudzeniu myślę tylko o tym co wrzucić do brzucha, jednak przed biegiem wystarcza pół kromki z dżemem, kilka łyków kawy i za 10-15 minut mogę wychodzić (akurat zdążę się ubrać) :)

      Usuń
    2. Na obozie wrzucałam "na ruszt" ciasteczko owsiane albo pół banana, ale i tak zawsze było mi trochę słabo :(

      Usuń
    3. Może zbyt intensywne treningi, no albo faktycznie Twój organizm potrzebuje więcej :)

      Usuń
  7. Wszystko fajnie, tylko że rano nie zrobisz ani długiego ani intensywnego treningu, a na pewno nie przed śniadaniem :) Ale na takie lekkie truchtanie poranki są spoko. Pod warunkiem, że nie trzebaby było wstać o 4 żeby się wyrobić do pracy :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy ja wiem.. myślę, że można, bo na godzinny trening energii zaszwe starczy. Poza tym można zjeść dzień wcześniej wieczorem trochę większą kolację, ewentualnie rano coś lekkiego (banan, kromka z dżemem). Na mnie to działa. Przyzwyczaiłam do tego swój organizm i po 15 minutach od zjedzenia czegoś mogę już biegać. Jednak wiadomo, każdy ma inaczej :) A w niedzielę, gdy robię długie wybiegania nie chodzę do pracy, więc jem wcześniej porządne śniadanie :)

      Usuń
  8. gorzej jak budzisz się a tam pada :D

    nad morzem zdarzyło mi się pobiec rano, fajne uczucie, aczkolwiek ssało mnie od środka :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak wiem, wtedy przekładam bieg na później :D Ja podczas biegu raczej nie jestem głodna, jedynie marzę o wodzie :)

      Usuń
  9. Biegam tylko rano i uwielbiam te moje poranki kiedy większość miasta śpi. Dzień wydaje się piękniejszy, a śniadanie smakuje świetnie :)
    Muszę kiedyś spróbować po południu biegać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Choć sama o bardzo różnych porach biegam, to poranki lubię najbardziej :)

      Usuń
  10. ja od zawsze byłam rannym ptaszkiem i miłośniczką poranków (chociaż wieczory też bardzo lubię).

    a to najlepsze śniadanie ever, to co?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie to, że po wysiłku każde śniadanie (nie ważne jakie by to było) smakuje najlepiej :)

      Usuń
  11. Koniecznie muszę spróbować pobiegać rano, zdecydowanie do tego zachęcasz :) Tym bardziej patrząc na zdjęcia, które są takie magiczne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A pomyśl sobie.. skoro zdjęcia są takie piękne, to jak musi być wspaniale zobaczyć to na własne oczy? :)

      Usuń
  12. Świetnie to opisałaś, aż chciałoby się czytać jeszcze... :)
    Niestety poranne bieganie nie jest dla mnie. Mój organizm śpi jeszcze tak mocno, że nie dostarcza nogom energii i czuję się jakbym miała za chwilę zemdleć :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maggie, a wiesz, że jeszcze pół roku, czy nawet rok temu powtarzałam (i nawet pisałam na blogu), że bieganie z rana jest kompletnie nie dla mnie, a teraz? Cóż.. zmiana o 360 stopni :D

      Usuń
    2. Wiem, pamiętam :) Ja pisząc 1,5 tygodnia temu wpis, który nie został jeszcze opublikowany nie omieszkałam wspomnieć, jak to nienawidzę rowerów - uwierzysz? :D
      Ludzie i upodobania się zmieniają, dlatego nie mówię definitywnego "nie" bieganiu o poranku :)

      Usuń
    3. A no właśnie. Do wszystkiego można się przekonać, nigdy nie wiadomo co się w życiu wydarzy :)

      Usuń
  13. Najfajniejsze w porannym bieganiu jest to, że wraca się do domu z mega energią i świadomością, że "świat" dopiero się budzi. ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda! A samemu ma się to już dawno za sobą : ))

      Usuń
  14. Ja muszę najpierw pobiegać, żeby stwierdzić czy ranek to odpowiednia pora dla mnie. :D
    Póki co, biegam sobie czasem wieczorami. :)

    Bardzo ładnie wygląda Twój blog! Sama chcę wreszcie dokonać jakichś zmian. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bieganie wieczorami też ma swój urok, jednak zdecydowanie bardziej wolę poranki : ))

      Dziękuję! Zbierałam się do tego baaardzo długo, aż wreszcie udało się :D

      Usuń
  15. U mnie poranek to najlepszy czas na bieganie, ciało jeszcze śpi i nie ma siły protestować, ludzi mało, zazwyczaj jest rześko i co najważniejsze, potem mam energię na cały dzień :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego ostatnio coraz częściej wstaję przed pracą i to robię. Lepiej dnia rozpocząć się nie da :D

      Usuń
  16. Kocham biegać z rana :) Po powrocie mam więcej siły i motywacji do działania. Ale zauważyłam, że lepsze wyniki osiągam po południu lub pod wieczór, kiedy już trochę się nachodziłam przez pół dnia :D
    Przepiękne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To też prawda, chociaż z odrobiną silnej woli nawet rano można osiągnąć fajne wyniki :)

      Usuń
  17. To naprawdę musi być cudowne uczucie.
    Chyba wypróbuje poranne biegi wiosną, gdy przejdę na redukcję tkanki tłuszczowej. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest, niesamowite :) Ale po co czekać? Skoro można zacząć już teraz : ))

      Usuń
  18. śliczne zdjęcia , mają w sobie to coś :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz! To dla mnie dodatkowa motywacja ;)