Biegacz na rowerze

 

Na początku lipca z racji dużej ilości wolnego czasu zaczęłam urozmaicać swoje treningi. Wróciłam na tydzień do domu, trochę mi się nudziło, bieganie powoli nie wystarczało, rolki zostały w Krakowie, a pogoda była piękna, więc wyciągnęłam z piwnicy swój rower.


Wtedy przejechałam się na nim tylko dwa razy. Jednego dnia zrobiłam 18 kilometrów, a dwa dni później 24 ze średnią prędkością 20km/h. Przyjemności jakiejś szczególnej z tego nie miałam, gdyż przez większość drogi bolała mnie szyja, do tego kolana momentami protestowały, a tyłek później czułam jeszcze przez kilka dni. Stwierdziłam, że to jednak nie dla mnie.

W tym czasie naczytałam się mnóstwo  blogo- i video relacji z triatlonów, przeczytałam typowo tematyczną książkę i zaczęłam zastanawiać się dlaczego tak bardzo jazda na rowerze mi nie odpowiada. Postanowiłam dać sobie jeszcze jedną szansę, wymieniłam siodełko i podniosłam je wyżej, wymieniając rurkę na trochę dłuższą.

Okazją do przetestowania nowego ustawienia była wczorajsza 45 kilometrowa przejażdżka na Górę Kamieńsk położoną w pobliżu Bełchatowa. Chciałam wykorzystać w 100% piękną weekendową pogodę więc wraz z tatą spakowaliśmy niezbędne rzeczy i ruszyliśmy w drogę.


Już na samym początku zauważyłam, że komfort jazdy jest zupełnie inny. Przez 16 kilometrów jechaliśmy w jednostajnym tempie pokonując każdy kilometr w granicach 3 minut. Nogi nawet nie były jakoś specjalnie zmęczone, do czasu, gdy na naszej drodze pojawił się 2 kilometrowy podjazd na 200m górę. Jeszcze nigdy tak mnie nie paliły mięśnie ud. Momentami miałam wrażenie, że zaraz wypluję płuca, ale dałam radę.


Widok z góry był niesamowity. Satysfakcja z podjazdu jeszcze większa, bo dotychczas byłam tam tylko autem, a teraz zdobyłam Górę Kamieńsk o własnych siłach. Fajne uczucie widzieć horyzont nie tylko nad morzem.


Jednak... największą atrakcją wcale nie było podziwianie krajobrazów, tylko późniejszy zjazd w dół. Jeszcze nigdy nie osiągnęłam prędkości prawie 60km/h na rowerze. To było wspaniałe. Mimo, że wszystko trwało tylko koło 3 minut, to naprawdę warto namęczyć się i wjechać na sam szczyt, by później poczuć ten wiatr (wicher?) we włosach. 


Po powrocie do domu bolały mnie tylko nogi. Na szczęście to skutek zmęczenia, a nie złego ustawienia sprzętu do jazdy. Spędziliśmy na dwóch kółkach prawie 3,5 godziny i jakby nie patrzeć jest to dosyć spory wysiłek dla organizmu. A jak się dzisiaj czuję? Świetnie. Owszem, czuję po udach, że wczoraj coś się działo, ale tyłek wcale mnie nie boli, co przy wcześniejszych wycieczkach było nieuniknione.


Może uda mi się zorganizować jakiś rower w Krakowie, bo poza przyjemnością z jazdy jest jeszcze z tego wiele korzyści, zwłaszcza dla biegacza. Taka jazda świetnie podtrzymuje wydolność organizmu, wzmacnia serce, a dzięki temu, że mięśnie nóg cały czas pracują stają się silniejsze i bardziej sprawne.

Czyli wiecie.. będę lepiej biegać : )))


/E.

Udostępnij ten post

27 komentarzy :

  1. w dzieciństwie kochałam jeździć na rowerze, a potem wiele lat nie wsiadałam na rower w ogóle, ostatnio będąc u kuzynki namówiła mnie na małą wycieczkę rowerową, zgodziłam się i przejechałyśmy 12km ;) muszę przyznać, że było naprawdę super i nie wiem czemu tyle lat nie jeździłam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja z kolei od zawsze jeździłam na rowerze, ale traktowałam to tylko i wyłącznie jako środek transportu (do szkoły, biblioteki, sklepu itp). Nie myślałam, że jazda na rowerze może sprawiać taką przyjemność, a przy okazji być fajnym treningiem : ))

      Usuń
  2. Może i moja niechęć do rowerów wynika ze źle dobranego i ustawionego siodełka.

    OdpowiedzUsuń
  3. a ja po prostu jadę :) mam miejski rower ale 21 przerzutek więc się jeździ naprawdę elegancko,szczególnie z 17kg obciążeniem w postaci Gosi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na miejskim rowerze to można jeeechać i jechać :D Aj ta Gosia to ma dobrze, a sama nie chce jeździć na swoim rowerku? :)

      Usuń
    2. Jezdzi ale dalszych tras nie pokona jeszcze za mała jest. Póki co buja się po osiedlu

      Usuń
  4. Piękna wycieczka, takie zmęczenie daje dużo satysfakcji.
    Oj, teraz to wszystkie swoje życiówki biegowe poprawisz :)
    Mięśnie super się wzmacniają i to jeszcze pod górkę - super :)
    Nigdy nie wpadłam żeby coś zmienić w rowerze, a wiele razy byłam cała obolała kiedy jeździłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie czytałam sporo, że ustawienie rowera jest bardzo istotne, dzięki temu można uniknąć wielu kontuzji :)

      Co do życiówek.. oj dawno żadnej nie poprawiłam, ale może w końcu mi się uda :D

      Usuń
  5. Kiedyś kochałam jeździć rowerem i bardzo mi tego brakuje :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. 60km/h niezłe tempo zjazdowe;-) Ja maks zjeżdżałam 40km/h odczucia fantastyczne. Uważaj tylko na odpowiednią wysokość siodełka. Ja miałam swoje przez długi czas za nisko i do tej pory mam problem z lędźwiami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę przyznać, że niesamowite uczucie.. :D Uwielbiam dużą prędkość i taki zjazd był czymś fantastycznym :)

      Tak wiem o tym siodełku. Kiedyś myślałam, że fajnie mieć je nisko, ale jednak nie.. :)

      Usuń
  7. Od momentu kiedy pożegnałam się z tytułem studenta, to rower jest u mnie w ciągłym użyciu, bo żal mi wydawać kupę kasy na sieciówkę :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heheh fakt to spora oszczędność i samo zdrowie! ;)

      Usuń
  8. Ja bardzo lubię jazdę na rowerze i przez długi czas nie traktowałam tego jako treningu a właśnie jako przyjemniejszą i tańszą formę transportu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no ja właśnie tak samo, ale teraz potraktuję ją raczej jako dodatkowy trening :)

      Usuń
  9. Rower fajna rzecz :))) Ja z rowerem jestem zaprzyjaźniona od zawsze. Marzeń o triatlonie zazdroszczę - ja niestety słabo pływam, więc chyba poza moim zasięgiem :(( No chyba że jeszcze jednej rzecz się nauczę "na starość" hahahahaha :) motywujesz mnie do działania, wiesz ?? :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pływania w każdej chwili możesz się nauczyć, jeśli tylko chcesz :D Hmm.. raczej każdą z triatlonowych dyscyplin mam w średnim stopniu opanowaną, więc powinno starczyć :)

      A wiesz, że to ostatnie zdanie cieszy mnie najbardziej? : )))

      Usuń
    2. Wiem :) też to lubię !!! :)

      Usuń
  10. Bardzo ciekawa zmiana widoku bloga!

    OdpowiedzUsuń
  11. Jazda rowerem to dla mnie najprzyjemniejszy sport, jaki może być. Niestety, odkąd mieszkam w Warszawie nie praktykuję tej aktywności :-( Po prostu w mieście nie ma do tego warunków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie powiedziałabym. Znam kilka osób mieszkających w Warszawie i nie mają problemu z jazdą po mieście. Grunt to chcieć :)

      Usuń
  12. Rower to super sprawa.
    Nie bałaś się jadąc tak szybko w dół? :D
    Życzę pokonywania kolejnych kilometrów jednośladem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś Ty! Nie było się czego zupełnie bać! Ale to może dlatego, ze uwielbiam taką prędkość :D

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz! To dla mnie dodatkowa motywacja ;)