Mój pierwszy maraton na rolkach

Do rolkowego maratonu przymierzałam się już od kilku miesięcy. W tym czasie wielokrotnie już przejechałam 21 km i kilka razy ponad 30km. Gdy okazało się, że taki dystans nie jest już dla mnie jakimś większym wysiłkiem postanowiłam podnieść sobie poprzeczkę i jako cel do zrealizowania wybrać maraton. 



Wygospodarowanie odpowiedniej ilości czasu było największym wyzwaniem. Ostatni czwartkowy nocny przejazd na rolkach z serii Kraków, Rolki i My w którym częściowo wzięłam udział wydawał się świetną okazją na przejechanie maratonu, jednak ulewa szybko pokrzyżowała moje plany i po 30 km, trochę zawiedziona wróciłam do domu.

Myślałam, że szybko podobnych okoliczności nie będzie i wymarzonych 42km 195m w najbliższym czasie nie uda mi się przejechać, zwłaszcza, że skupiam się teraz przede wszystkim na bieganiu. Oj jak bardzo się myliłam, bo wczorajszy chłodny sobotni wieczór był po prostu idealnym momentem.


Gdy koło 19.00 zakładaliśmy wraz z chłopakiem na nogi rolki nie wiedzieliśmy jeszcze, że spędzimy na nich 3 godziny. Decyzja zapadła dopiero koło 10-11 kilometra dokładnie wtedy, gdy znaleźliśmy kontynuację ścieżki wzdłuż Wisły. 

Jechało się nią naprawdę fantastycznie. Piękne widoki, cisza, spokój.. jak nie w Krakowie. Do tego gładki asfalt po którym rolki praktycznie same jechały, a ja nawet nie odczuwałam prędkości. Szkoda, że po 18 km w jedną stronę musieliśmy zawrócić, bo właściwie nie było już gdzie jechać. 

W ten sposób mając zrobione 33 kilometry wjechaliśmy na Błonia i nie pozostawało już nic innego jak przejechanie pozostałego dystansu.


Szybko się ściemniało, dlatego ostatnie kilometry przycisnęliśmy robiąc 3 kółka dookoła Krakowskich Błoń, zdobywając przy okazji życiówkę na 10 km (31m:54s), a maraton przejeżdżając w 2g:55m:13s. 

Nawet nie spodziewałam się, że w takim czasie jestem w stanie go zrobić, dlatego jestem naprawdę mega zadowolona. Wiem też, że wynik jest spokojnie do poprawienia o kilka minut, zwłaszcza gdy patrzę na międzyczasy. Mimo wszystko, zdaję sobie też sprawę z tego, że dzięki tym wolniejszym odcinkom dzisiaj nic mnie nie boli, a skutków wczorajszej jazdy właściwie nie odczuwam. Fajna wycieczka i kolejne nowe doświadczenie. Rolki są zdecydowanie świetnym środkiem transportu. 


Spodobało mi się. Nawet przemknęła mi przez głowę myśl o zakupie rolek do jazdy szybkiej, jednak na obecną chwilę priorytetem są te do freestyle'u. Przy okazji, już po raz kolejny udowodniłam sobie, że wszystko jest do zrobienia i właściwie nie ma rzeczy niemożliwych. Najważniejsze to chcieć i solidnie na to pracować.

/E.

Udostępnij ten post

28 komentarzy :

  1. Wow. Super. Ja już nie pamiętam kiedy ostatnio jeździłam na rolkach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. może warto znów spróbować? :)

      Usuń
    2. no moze i warto. Ale trzeba sb kupić nowe rolki :)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. dokładnie! w zeszłym miesiącu nie było ani jednej, to w tym nadrabiam :D

      Usuń
  3. Niesamowite ! Ale super poszło, takie nie planowane treningi najlepiej zawsze wychodzą. Gratuluję świetnego wyniku, dla mnie sama jazda na rolkach to coś niewykonalnego, a co dopiero maraton, ha,ha :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja, spontany są zawsze najlepsze : )) Dziękuję ślicznie, bo wynik przeszedł moje najśmielsze oczekiwania :D A jazdy na rolkach myślę, że każdy bez problemu może się nauczyć :)

      Usuń
  4. Jesteś nie do zatrzymania!:) Przemknęłaś tą całą trasę tak bez przerwy?:)

    Podziwiam i gratuluję,jesteś dowodem że można wszystko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeden był taki dłuższy przy 4 kilometrze i 2 mniejsze na kupienie czegoś do picia i jakąś przekąskę ;)

      Usuń
  5. super! gratuluję! :) jesteś wielka :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Super! Zazdroszczę takiej fajnej, długiej trasy :) Ja póki co znalazłam najdłuższy odcinek niecałe 3,5km a jeździć w tą i spowrotem 40km to chyba mało ciekawe :P Masz już jakieś rolki upatrzone? Zastanawiałam się nad freestyle'ami, ale jednak stawiam na fitnessowe. Zresztą cena też miała tu trochę do powiedzenia ;) Celuję w Rollerblade Spark, nawet są w fajnej promocji w Go Sporcie teraz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę nie ma dłuższych tras? Trochę ciężko mi uwierzyć, bo nawet u siebie w Bełchatowie mam ich mnóstwo :D

      Co do rolek to jeszcze nie wiem, wszystko zależy jaką kwotą będę dysponować, ale pewnie jakieś Seby czy Rollerblade :)

      Usuń
    2. Miałam na myśli takie z dala od ludzi i pojazdów :P Pewnie jak poczuję się trochę pewniej na rolkach to wyruszę w miejski busz, ale i tak obawiam się, że chodniki pozostawiają zbyt wiele do życzenia ;) A swoją drogą, w międzyczasie kupiłam dzisiaj te Rollerblade'y :D Obawiam się tylko, że nie będę ich miała okazji przetestować przed wyjazdem ;)

      Usuń
    3. O proszę! Oj jak mi się marzą nowe rolki... ale przyjdzie jeszcze na nie pora :D

      Usuń
  7. Czytając post, uświadomiłam sobie, że może nigdy nie będę mogła uczynić tego, co zrobiłaś Ty.
    Marzy mi się maraton na rolkach, ale moja kostka pozostawia wiele do życzenia. :( Mam nadzieję, że niedługo wskoczę w rolki i przemierzę maraton. :D
    A Tobie serdecznie gratuluję! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj wiesz, nie każdy musi od razu przejechać maraton. Kiedyś marzyłam o półmaratonie i to już było w pewien sposób wyzwaniem. No ale z czasem wiesz jak to jest, że apetyt rośnie w miarę jedzenia :D

      A co do kostki, jeśli faktycznie protestuje, to nie ma sensu jej przemęczać. Po prostu szkoda by było narażać się na niepotrzebną kontuzję :)

      Usuń
  8. Brawo ;-))) Masz rację niemożliwe nie istnieje, wszystkie obawy są tylko w naszych głowach. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Brawo, i kolejny raz pokonałaś samą siebie. Jesteś świetną motywacją ^^ Ja cały czas mam nadzieję, że kupię sobie wymarzone rolki i kiedyś też pokonam swój maraton ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz.. nadzieję można zawsze mieć, ale trzeba działać by coś osiągnąć : )) Trzymam kciuki za Ciebie!

      Usuń
  10. ale akcja! ja nie dałabym rady! piękna sprawa :) gratki !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też kiedyś myślałam, że nie dałabym rady :D

      Usuń
  11. Jasne, że nie ma rzeczy niemożliwych, szczególnie z taką motywacją jaką masz zawsze Ty! :) Gratulacje! Ja nadal walczę z bieganiem... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj z bieganiem to ja też walczę, nawet teraz trochę bardziej :D

      Usuń
  12. zazdroszczę ci umiejętności jazdy na rolkach:) ja próbowałam się nauczyć niestety nie wychodzi mi:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj naprawdę? może więcej determinacji i chęci CI potrzeba? :)

      Usuń
  13. Wszystko jest w naszych głowach. Umiejętność pracy nad sobą jest w cenie :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz! To dla mnie dodatkowa motywacja ;)