X Kwietny Bieg dookoła krakowskich Błoń

 

Jakiś czas temu na fejsbukowym fanpage bloga udostępniłam zdjęcie mojego numeru startowego X Kwietnego Biegu, jednocześnie podejmując wyzwanie przebiegnięcia 10 okrążeń dookoła Błoń w ciągu 15 dni. 


Gdy dowiedziałam się o wydarzeniu to nie miałam nawet najmniejszej ochoty brać w nim udziału. Perspektywa krążenia w kółko nie napawała mnie radością, jednak jak to najczęściej bywa, po czasie uznałam, że właściwie to czemu by nie spróbować, zwłaszcza, że to na cześć pielgrzymki Jana Pawła II do Polski i uczczenie jego kanonizacji


Tegoroczny Kwietny Bieg rozpoczął się 26 maja o godz. 17:00 i trwał 24h/dobę przez 15 dni. W tym czasie sztafeta pokonała 1000 okrążeń, czyli 3 530 km (tyle ile mają granice Polski) i tak naprawdę każdy mógł wziąć w niej udział. 

Poza sztafetą, w swoim tempie biegali też inni biegacze. Za przebiegnięcie 10 kółek obiecany był dyplom, natomiast numery startowe (wedle życzenia) po skończonym biegu oprawione w księgę i złożone w Łagiewnikach 26 października.


Nie byłam na otwarciu biegu, ale swój numer startowy odebrałam dzień później pokonując pierwsze 2 okrążenia. Przebiegnięcie 10 kółek zajęło mi tak naprawdę tylko 4 dni (nie po kolei). Większość pokonałam sama, kilka w towarzystwie, w dzień i w nocy, a nawet raz (zupełnie przypadkiem) jako chorąży sztafety z biało-czerwoną szarfą.

moment przekazania szarfy

Ostatnie 3 okrążenia wybiegałam 3 czerwca (tydzień później) tym samym wykonując postawione sobie zadanie. Do czasu odebrania dyplomu trenowałam jeszcze kilka razy na Błoniach, ale nie chciało mi się brać ze sobą numerka i meldować za każdym razem w namiocie.


To była bardzo fajna inicjatywa. Dobrze, że ostatecznie się na ten bieg zdecydowałam. Spodobało mi się bieganie w konkretnym celu i podejmowanie mniejszych, czy większych wyzwań. Taka zabawa może trochę ograniczała, bo większość treningów odbywało się w jednym miejscu, jednak z drugiej strony i tak część z nich wykonywałam właśnie na Błoniach. Ponadto miałam też świetną okazję sprawdzenia swojej psychiki, która czasem mogłaby być silniejsza... :)

*Zastanawiacie się dlaczego Kwietny Bieg? Nic prostszego - nazwa wzięła się od kwiatów tworzących dywany na papieskich drogach i szlakach przynoszonych przez witających.


/E.

Udostępnij ten post

15 komentarzy :

  1. Ale to fajne :-) ogromnie mi się podoba! Ale nie przebiegłaś tych 3500 km w ciągu 15 dni? :P Bo czytam tekst 2 raz i się tak zastanawiam... :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, ja przebiegłam 35,3 km, a 3,5 tys km to sztafeta. Cały czas ktoś był na trasie, ludzie się zmieniali (jak to w sztafecie) i w ten sposób w ciągu 15 dni zrobiono 1000 okrążeń ;)

      Usuń
  2. Kurczę, ale biegacze są szaleni! :D
    Fajna inicjatywa. ;) W sumie to sama mogłabym przebiec sobie z jedno okrążenie chociaż. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biegacze są meega pozytywnie zakręceni po prostu :D

      Usuń
  3. Taka forma biegania też fajna, coś innego, inna motywacja, inny cel, inna radość :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajna inicjatywy i fajnie że wzięłaś w niej udział :) Kiedy się czegoś bardzo nie chce i jednak się to zrobi - satysfakcja i to podwójna gwarantowana :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oczywiście, że tak :D zresztą ja często mam tak, że jeśli czegoś bardzo mi się nie chce, to później okazuje się, że to było bardzo fajne :D

      Usuń
  5. Jesteś wspaniałą osobą i jeśli chodzi o sukcesy osobiste, jesteś jednym z moich największych autorytetów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ojejku dziękuję! to bardzo miłe słowa : )))

      Usuń
  6. Bardzo ciekawa forma biegu i z jakimś konkretnym celem :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze coś innego niż te starty uliczne : )

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz! To dla mnie dodatkowa motywacja ;)