Personal best - najlepszą nagrodą

Lubię wspominać swoje początki, bo bardzo szybko sprowadza mnie to na ziemię. Taki mały powrót do przeszłości skutecznie wprowadza stan równowagi w mojej aktywności fizycznej.


W zeszłym roku nie mając zegarka z GPSem biegałam i jeździłam na rolkach dla przyjemności. Owszem mierzyłam sobie czas i rysowałam trasę, ale wszystko to było bardzo orientacyjne. Cieszyłam się bardziej z tego, że z tygodnia na tydzień potrafię przebiec więcej kilometrów, niż że daną trasę pokonuję szybciej. To było na swój sposób piękne.


Nie trudno się domyślić, że z czasem zapragnęłam więcej. W zimie 2013/2014 pożyczyłam telefon i już mogłam dokładniej mierzyć czas. Od tego momentu się zaczęło. Nie potrafiłam rozpocząć biegu dopóki nie pojawiły się aktywne satelity, a już broń boże przebiec się bez telefonu. To była ciągła pogoń za życiówkami i pełnymi kilometrami. Wszystko trwało przez całkiem długi okres i byłoby dobrze, jednak w pewnym momencie przestały pojawiać się nowe rekordy. Śmieję się teraz do siebie, gdy to piszę, ale naprawdę tak było - tragedia!


Średni czas na kilometr mnie nie zadowalał, gdy biegałam za wolno czy za mało też było źle, gdy się zatrzymywałam jeszcze gorzej. Kilka podobnych sytuacji, a ja zupełnie straciłam ochotę na bieganie.

Na szczęście zaczęłam szukać złotego środka. Nauczyłam się wyciągać wnioski i szybko wprowadzać je w życie. Tym sposobem pojawiło się kilka biegów bez GPSa, z czasem z GPSem ale bez wirtualnego trenera, kolejne treningi dużo wolniejszym tempem, bez stresu i z uśmiechem na twarzy. Zauważyłam, że bieganie sprawia mi jeszcze większą przyjemność niż na początku. Nie potrzebowałam nowych życiówek, bo to co robiłam dawało mi radość. Za każdym razem wracałam szczęśliwa do domu nie mogąc doczekać się następnego treningu. Tak też przebiegałam kilka tygodni, a wczoraj właściwie przypadkiem zbliżyłam się do magicznej granicy 55 minut na 10km.


Bieg był bardzo zwyczajny. Zaplanowałam sobie trasę na 13km i po prostu zaczęłam biec. Po mniej więcej 6. czy 7. kilometrze pomyślałam, że skoro tak dobrze mi się biegnie, to spróbuję nieco przyśpieszyć. Nogi same mnie niosły, a ja zwiększałam tempo aż do samego końca. Mówię Wam, dla takich chwil warto biegać.


Nowy wynik dodał mi tylko sił do działania. Wcale nie mam zamiaru się ścigać i zabiegać za wszelką cenę o kolejne życiówki. Skoro odzyskałam harmonię to niech tak pozostanie. Uwierzcie, nie ma nic lepszego niż radość z każdego treningu.

Udostępnij ten post

26 komentarzy :

  1. masz zupełną rację! nie ma nic lepszego niż radość z treningu :) ale wiem co czułaś, sama kiedyś popadłam w podobną paranoję, tyle że moja dotyczyła spalanych kcal podczas treningu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dla mnie właśnie liczył się tylko czas, bo nigdy nic nie przeliczałam na kalorie :)

      Usuń
    2. a no jestem młodziutka :D 18 lat dopiero ;) chyba wszyscy spodziewali się, że jestem starsza ;)

      Usuń
    3. trochę tak, ale to wszystko przez to, że się w pewien sposób ukrywałaś :D

      Usuń
  2. Gratuluję dobrego czasu ! Ale najważniejsze to że odzyskałaś radość z biegania. W każdym treningu tak się zdarza, czasem wystarczy zacząć słuchać własnego ciała, a gadżety odłożyć na chwilkę. Dobrze że o tym piszesz, na pewno każdy zastanowi się nad swoim treningiem i może komuś to pomoże :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki! zwykły wolniejszy trening bardzo pomaga i warto o tym pamiętać :)

      Usuń
  3. Ja używam GPS żeby sprawdzić ile przebiegłam km, czas nie ma aż takie znaczenia. Jednak czasami daje dodatkową motywację, np żeby dobiec do "okrągłej" liczby km :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale z czasem chce się więcej, rosną ambicje, bo nowe życiówki dodają motywacji :)

      Usuń
  4. Masz racje grunt to nie robić spinki ;-) Luz, luz, luz i jeszcze raz luz;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Powodzenia w realizacji kolejnych celów!

    OdpowiedzUsuń
  6. może dzięki Tobie uda mi się nie wpaść w tę pułapkę. bo właśnie dostałam telefonik, który obsługuje endomondo i wreszcie będę dokładnie wiedzieć ile i w jakim czasie przebiegam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najważniejsze to pamiętać, że wszystko ma sprawiać przyjemność - wtedy będzie okej :) a dzięki dokładniejszym pomiarom łatwiej ocenić postępy ;D

      Usuń
  7. A ja myślę, że da się wszystko pogodzić. Walkę o życiówki z przyjemnym bieganiem. Sama jestem tego najlepszym przykładem. Wszystko zależy od tego jak chce się biegać, rekreacyjnie czy właśnie przełamując bardziej swoje bariery. Należy odpowiedzieć na pytanie czego oczekuję od tego biegania? Ja na obecnym etapie walczę o lepsze czasy i tutaj dobry zegarek z gpsem jest nieoceniony.
    Dla mnie najgorszym aspektem zw.z bieganiem jest porównywanie się do innych, staram się tego nie robić, ale... no cóż, każdy ma swoje słabe strony:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że się da. Problem był we mnie. Liczyły się tylko wyniki i nic więcej. No może też tak jak piszesz porównywałam się za bardzo do innych przeceniając swoje możliwości.

      Tak jak jest teraz bardzo mi odpowiada. Każdy powinien znaleź własny złoty środek. Mi się udało ;)

      Usuń
  8. Racja, czasami warto jest się cofnąć pamięcią do "korzeni" i wyciągnąć wnioski. To potrafi sprowadzić na ziemię i uspokoić, pozwala nabrać dystansu.
    A tak poza tym, to wiesz, że jesteś moją biegową mistrzynią, nie? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cały czas się uczę. Najczęściej niestety na błedach, ale przynajmniej staram się ich nie powtarzać ;)

      Oh Maggie rozbrajasz mnie ;D

      Usuń
  9. Lubię Twoje obecne nastawienie:) Inspirujesz mnie tym podejściem bo właśnie dzięki temu można odnaleźć szczęście bez obwiniania czy stresu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się setterko :) ja tylko robię to co sprawia mi przyjemność i tak naprawdę nic więcej ;)

      Usuń
  10. Przyjemność treningu to podstawa, nie możemy dać się wkręcić producentom gadżetów :))) oczywiście używam ale z rozsądkiem i tego wszystkim potrzeba :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tak :) powinny być tylko motywacją :)

      Usuń
  11. Zaczynasz mnie wkurzać .... :)))))

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetny bieg z narastającym tempem! Już niedługo chapsniesz te 55 minut bez kropelki potu :)
    Biegasz teraz z jakimś planem czy pod samopoczucie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja myślę, że już niedługo to będzie standard :D
      Tak, mam plan już taki bardziej pod jesienny półmaraton i jak na razie rozbudowuję bazę. Nic o nim nie wspominam, bo nie wiem czy jest odpowiedni i czy podołam późniejszym treningom :)

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz! To dla mnie dodatkowa motywacja ;)