Bieg o Puchar RMF FM

W ostatnią sobotę w ramach Krakowskich Spotkań Biegowych wzięłam udział w Biegu o Puchar Radia RMF FM. Pogoda tego dnia była fatalna, ale czego nie robi się dla biegania.


Pakiet startowy odebrałam tradycyjnie dużo wcześniej i później już z nadzieją na ładniejszą pogodę poczekałam do 12. Niestety deszcz nawet nie miał zamiaru przestać padać, więc nie poddając się pobiegłam na miejsce startu.


Do pokonania było niecałe 3,6 km z Błoń na Kopiec Kościuszki i z powrotem. Trasa początkowo miała być dłuższa o 1km, ale ze względu na warunki pogodowe musiała zostać skrócona.

jestem tam, malutka, ale jestem :D (www.festiwalbiegowy.pl)

Biegło mi się baaardzo dobrze i nawet deszcz jakość specjalnie nie przeszkadzał. Od samego początku nastawiłam się, że biegnę 4fun, bez spiny, wyścigów - dla samej radości. Tak też było. Mimo, że powierzchnia była calutka mokra, lało jak z cebra, woda wlewała się do butów, to cały bieg miałam banana na ustach, a po przekroczeniu linii mety chyba po raz pierwszy w życiu żałowałam, że to już koniec.


Wróciłam do domu kompletnie przemoczona i prawie nie poznałam swoich butów (chociaż już wyglądają jak nowe), ale niestety taką zabawę przepłaciłam chorobą. Teraz, zamiast szykować się na poranny bieg, leżę z gorączką, piekącymi policzkami, katarem i bolącym gardłem w łóżku. Trudno, wspomnień nic mi już nie zabierze :)

Udostępnij ten post

24 komentarze :

  1. Współczuję przeziębienia, zwłaszcza, że zapowiadają taką ładną pogodę :) Ale biegi w tak ekstremalnych warunkach pogodowych mają swój urok i na pewno dłuuugo się je wspomina :) Ja właśnie przymierzam się do relacji z biegu LCJ RUN po pasie startowym lotniska w Łodzi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no wiem.. za oknem takie piękne słońce, ale co zrobić :)

      pisz, pisz poczytam z chęcią, uwielbiam relacje z biegów :D

      Usuń
  2. Szalona jesteś:D Ale gratuluję kolejnego biegu i zdrówka życzę:) :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale świetna koszulka;-) Ja w sobotę byłam na treningu Women's Run, spodnie miałam kompletnie przemoczone, buty też, tylko góra sucha, bo miałam wiatrówkę;-P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale zabawa pewnie była świetna :D

      Koszulka fakt, bardzo fajna i do tego nadaje się do biegania, bo nie jest z bawełny :)

      Usuń
  4. Nie ma to jak uśmiech na trasie i na mecie :-) Tylko kurcze ta choroba wredna :-( Zdrowiej szybciutko!

    OdpowiedzUsuń
  5. dobrze, że napisałaś o tym skróceniu trasy, bo bym nie wiedziała, że przebiegłam o kilometr mniej niż sądziłam :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bo mieliśmy biec jeszcze trawą, więc nie byłoby tego przechodzenia przez środek błoń :D

      Usuń
  6. Podziwiam Cię, jesteś moim biegowym guru :D

    OdpowiedzUsuń
  7. :D no nie...jesteś crazy!! :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Pada, pada deszcz,
    a Ty z uśmiechem wstajesz
    i na metę szybko się dostajesz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak ładnie zrymowałaś :D a wiesz, że to prawda? :D

      Usuń
  9. czasami warto zaszaleć, nawet jeśli ma to być okupione przeziębieniem:) a w sobotę faktycznie lało! co nie zmienia faktu, że chyba przez cały dzień tam na Błoniach powstał jakiś cudowny mikroklimat pozytywnej energii, popołudniu jak odbierałam pakiet na maraton to widziałam biegających w deszczu ludzi aż tryskających szczęściem:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i tak też było, to niesamowite co się wtedy działo mimo ulewy :D

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz! To dla mnie dodatkowa motywacja ;)