Parkrun Kraków #11 - cenna lekcja pokory

Ostatni parkrun podziałał na mnie jak ogromny kubeł zimnej wody. Przeceniłam swoje możliwości, być może postawiłam za wysoko poprzeczkę (choć nie wydaje mi się), nastawiłam się na kolejną życiówkę, myślałam, że zwycięstwo mam w kieszeni, a rzeczywistość okazała się po prostu złudna.


To był jeden z moich najgorszych "występów" i mimo pomocy Mateusza w utrzymaniu tempa, nie dałam rady. Po 2 kilometrze musiałam się zwyczajnie zatrzymać. Tak naprawdę reszta trasy nie wymaga już komentarza. Dobiegłam na metę wkurzona i postanowiłam, że kończę z bieganiem, wrócę do pływania. Była to dla mnie kompletna porażka. Myślałam, że potrafię biegać szybko, nie zatrzymywać się w trakcie, a jak się okazało wcale tak nie jest. 

fot.A.Łapczuk-Krygier
Nie trudno się domyślić, że wcale nie skończyłam z bieganiem, nie zmieniłam dyscypliny (jak powtarzałam to wielokrotnie w sobotę) i wciąż biegam, tylko z nieco innym nastawieniem.

Zdałam sobie sprawę, że wpadłam w sidła endomondo, a może bardziej zegarka. Każdy bieg, to był pomiar, konkretne tempo, zero przyjemności tylko liczył się czas i nowe życiówki. Teraz wciąż używam endo, ale wyłączyłam audiotrenera, nie patrzę na tempo, dystans czy czas. Biegam tak, by czerpać jak największą radość z biegania. I wiecie co? Udaje mi się :)

Ostatni bieg potraktuję jako falstart, a gdy poczuję się na siłach zawalczę o nowy rekord.


Nie zwycięstwa, lecz porażki kształtują charakter.


Udostępnij ten post

33 komentarze :

  1. po prostu gorszy dzień, przeliczenie się z siłami, ale to każdemu się może zdarzyć :)
    dobrze, że na nowo wróciłaś do cieszenia się bieganiem, na rekordy będzie jeszcze czas :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ważne, że wyciągnęłam z tego wnioski :)

      Usuń
  2. Wiesz,każdy ma chwile w których wydaje mu się że świat się wali,ale ważne aby czerpać z takich sytuacji lekcje. Czasem dzieje się tak by otworzyć Nam oczy że może za bardzo narzucamy sobie tempo,za bardzo gonimy. Mi odczuć to dało kolano ,z którym jeszcze się nie dogadałam:D

    Wiem że jesteś silna dziewuszka i co do Twoich możliwości nie mam wątpliwości. Wrzuć na luz i zobaczysz że znów będziesz zdobywać szczyty:) :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wrzuciłam i wiem, że teraz będzie lepiej. Po prostu pogubiłam się w tym wszystkim, na szczęście takie sytuacje przywracają do równowagi :)

      Kochana jesteś :*

      Usuń
  3. każdy może mieć gorszy dzień. nie mówiąc o tym, że pogoda wybitnie nie sprzyjała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biegałam w gorszej pogodzie i było lepiej. To suma różnych czynników w tym właśnie zbyt dużej presji :)

      Usuń
  4. Czasem zdarza nam się gorszy dzień i tak jesteś świetna!! :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jesteśmy tylko ludźmi, nie wymagajmy zbyt wiele od siebie :) Badz po prostu szczesliwa, ciesz się tym co juz osiagnelas :) i tym co dopiero zamiezasz osiagnac. Pamietaj jesli Twoje marzenia Cię nie pzerazaja nie sa wystarczajaco duze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. podoba mi się szczególnie ostatnie zdanie :) masz rację, trzeba trochę wyluzować :)

      Usuń
  6. Widocznie kubeł wody był potrzebny, żebyś dostrzegła co jest najważniejsze w bieganiu :)

    OdpowiedzUsuń
  7. oh wiem co to znaczy wpaść w sidła endomondo, to było niecały rok temu, gdy ćwiczyłam jeszcze z Chodakowską i zapisywałam tam treningi z nią, znałam mniej więcej ilość spalonych kcal podczas każdego treningu z nią dzięki jednej blogerce, za nic w świecie nie chciałam ćwiczyć nic innego, bo przecież nie wiedziałam ile w innym treningu spalę kcal... i tylko to się dla mnie liczyło, w efekcie byłam może nie tyle znudzona ćwiczeniem tego samego, co zmęczona w ogóle treningami, nie miałam na nie ochoty i prawie się do nich zmuszałam, bo musiałam przecież wyrobić normę kcal na miesiąc... na szczęście udało mi się to pokonać a konto na endomondo wówczas usunęłam ;) teraz założyłam je na nowo, by korzystać z niego podczas biegania, jednak już będę miała inny stosunek do tego wszystkiego, bo wiem, co może się stać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o widzisz u Ciebie to było w ten sposób.. myślę, że czasem za bardzo zapędzamy się, chcemy za dużo osiągnąć i zapominamy o najważniejszym - przyjemności :)

      na szczęście takie sytuacje jak ta, pomagają to przezwyciężać :)

      Usuń
  8. Każdemu sie zdarza gorszy dzień. Nie wątp w swoje możliwości, juz nie raz udowodniłaś że jesteś świetną biegaczką :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki za takie słowa :) to budujące!

      Usuń
    2. dokaldnie, glowa do gory;) zawsze dajesz rade ;)

      Usuń
  9. i bardzo dobrze, że kubeł zimnej wody był :) trochę pokory się przydaje!

    też miałam sporo takich zdarzeń uczących mnie pokory... wychodzi na dobre :)

    trzymam za Ciebie kciuki, zobaczysz, jeszcze zdobędziesz szczyty, będą, jak to w życiu bywa, przeplecione niejedną doliną ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, wiem teraz to doceniam i ruszam z nową siłą oraz świeżym spojrzeniem :)

      Dzięki!

      Usuń
  10. to nie jest porażka, to normalny kiepski dzień, nawet najlepsi go mają, nie opadaj z sił i chęci. Walcz :)
    Serio można się uzależnić od endo? :D
    Ja go używam tylko do sprawdzania dystansu.
    czas nie ma dla mnie znaczenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak tylko tych kiepskich dni było kilka po kolei, dlatego się trochę załamałam :)

      Można, można.. zwłaszcza, gdy się za dużo chce osiągnąć :P

      Usuń
  11. Słyszałam już mnóstwo takich historii, niestety sport ma to do siebie, że takich "falstartów" może być sporo. Na szczęście jesteś już świadoma, że to przyjemność i sama pasja są najważniejsze :) Potrafisz sporo, zrobiłaś ogromne postępy, oby tak dalej Kochana! :) Nie ma co się poddawać, za daleko już zaszłaś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za miłe słowa :) Tak jak już wspomniałam wyżej, takie wydarzenie bardzo mi pomogło docenić to co mam i spojrzeć na wszystko trochę innym okiem :)

      Usuń
  12. A ja i tak jestem z Ciebie dumna.
    Co z tego, że to był Twój falstart? To niczego nie zmienia! Kochasz biegać i tylko oto się liczy. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. oj, zbyt duża presja szkodzi:) dobrze, że wyciągnęłaś z tego wnioski, czasami takie "lekcje" od życia naprawdę są potrzebne:) żeby sobie przypomnieć o co tak naprawdę nam chodzi w bieganiu i innym sportowaniu, że to nie same wyniki, że to przede wszystkim frajda i przyjemność. Ja jak już poczuję, że sobie zbyt mocno przykręcam śrubę od środka i wkurzam się, że nie jest z dnia na dzień coraz lepiej ot powtarzam jak mantrę tekst naszych skaczących chłopaków "luz w dupie":) proste, ale działa:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja, racja ;) Wyluzowałam trochę i od razu jest lepiej :)

      Usuń
  14. No błagam Cię !!!! Przecież to wina tylko i wyłącznie pogody ...:))) Wystarczy spojrzeć na to zdjęcie :))
    A poważnie, to wiesz ... każdy ma prawo do gorszego dnia. No Boga - jednak jesteś człowiekiem ;))))
    Głowa do góry !!! Masz cudowne wyniki a kolejne przed Tobą :) Powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj.. wiesz jak człowieka pocieszyć :D Kochana jesteś, dziękuję za miłe słowa! : ))

      Usuń
    2. sama prawda :))) ot co !!

      Usuń
  15. Ej no co ty...Każdy ma gorsze i lepsze dni. Raz się zasuwa jak struś pędziwiatrak (jak to mówił kiedyś mój chrześniak) a innym razem jak nie struś pędziwiatrak;-P Organizm też ma swoje wzloty i upadki i trzeba go słuchać i dać mu odpoczywać. Żadne tam kończenie biegania i inne biadolenie jesteś super dzielna dziewczyna, więc NIE PODDAWAĆ MI TU SIĘ;-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj wiesz jak wywołać uśmiech na mojej twarzy :D Teraz wiem, że jeden tydzień jest lepszy, a drugi gorszy.. : )

      Już nie poddaję się, walczę! :D

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz! To dla mnie dodatkowa motywacja ;)