Nike Revolution 2

 

Korzystając z chwili wolnego postanowiłam napisać obiecany jakiś czas temu post na temat butów w których biegałam od końca września ubiegłego roku do mniej więcej lutego 2014:



 Nike Revolution 2

Producent przestawia je jako uniwersalne obuwie treningowe przeznaczone do biegania. Prosta i lekka konstrukcja ma zapewnić bardzo dobre dopasowanie i komfort użytkowania. Osoby o neutralnym i supinującym typie stopy powinny być zadowolone. 

Cholewka wykonana jest z siateczki, której zadaniem jest odpowiednia wentylacja i odprowadzanie nadmiaru ciepła na zewnątrz. Wyprofilowany zapiętek dobrze trzyma piętę, a wzmocnienia w postaci pasów w okolicy śródstopia wspomagają stabilizację.

Podeszwa środkowa to lekka i wielowarstwowa konstrukcja mająca zapewnić dobrą ochronę stopy i komfort przy kontakcie z podłożem.

Podeszwa zewnętrzna wykonana jest z gumy o obniżonej ścieralności, a waflowy profil ma gwarantować niezłą przyczepność przy bieganiu oraz tłumić uderzenia.



Moje wrażenia?
W ciągu 5 miesięcy pokonałam w nich około 200km (biegam też w innych butach stąd taki przebieg). W tym czasie przetestowałam je właściwie w każdych warunkach (no może oprócz upałów).

Zdecydowałam się na niebieski kolor z elementami zielonego i białego. Po poprzednich białych (Kalenji Ekiden 50) uświadomiłam sobie jak bardzo nie lubię mieć brudnych butów i w tym przypadku zachowanie ich w stanie czystości było naprawdę bardzo łatwe. 

Kupiłam je po atrakcyjnej cenie, spodobały mi się i okazały się bardzo wygodne. Amortyzacja na duuuży plus, stabilizacja również. Podeszwa zgina się w niewielkim stopniu, jest twarda i praktycznie nie do zdarcia. Po tylu miesiącach właściwie nie zauważyłam przetarć, a biegałam głównie po chodnikach, jezdni czy betonie.


Ogólnie na buty nie mogę narzekać. Są solidnie wykonane, trzymają stopę na miejscu, na pięcie nic nie obciera i sprawdzają się równie świetnie przy domowych treningach (zwowy, pompki, burpees itp) ale... no właśnie. Zawsze jest jakiś minus.

Gdy powierzchnia jest sucha jest fantastycznie. Buty idealnie trzymają się podłoża, ale przy deszczu czy śniegu jest trochę gorzej. Natomiast jeżeli na zewnątrz jest lód to nie radzę ich zakładać, chyba, że lubicie biegać woluniutkim tempem. Co prawda nie wywinęłam w nich orła, ale kilkakrotnie było baaardzo blisko. W waflową podeszwę często wkradały się też małe kamyczki, co mnie czasem denerwowało, bo musiałam je ciągle wyciągać.
   
Mniej więcej na przełomie stycznia/lutego zauważyłam malutkie dziurki na pięcie i rozerwania w okolicach małego palca. Nie wiem czy to wada fabryczna, czy wina źle dobranego obuwia, ale dopiero po jakimś czasie zdałam sobie sprawę z tego, że kupiłam je o rozmiar/pół za małe. 


Niedopasowanie spowodowało kilkakrotne obtarcia na palcach, a nawet raz straciłam paznokcia. Odparzenia zostały zminimalizowane, gdy zaopatrzyłam się w odpowiednie skarpetki, ale według mnie przy dobrze dobranych butach nie powinno się to zdarzyć.
    
Na szczęście buty oddałam na gwarancję i już na drugi dzień dostałam nowe, dlatego też postanowiłam je sprzedać. Teraz przymierzam się do zakupu innych bucików, ale tym razem zdecyduję się raczej na jakiś minimalistyczny model z elastyczną podeszwą.

Podsumowując
Buty Nike Revolution 2 mogę Wam polecić. Są wygodne i świetnie się prezentują. Amortyzacja jest bardzo dobra. Obyło się bez jakiejkolwiek kontuzji, a przebiegłam w nich sporo po bardzo twardym podłożu (asfalt, chodnik, beton). Zdaję sobie też sprawę z tego, że gdyby rozmiar był dobrany dobrze, to komfort także byłby nieporównywalny. Jednak gdybym dostała je ponownie to wykorzystałabym je raczej do treningów w pomieszczeniu.
 

Tu znajdziecie inna moją recenzję butów - Kalenji Ekiden 50.
Czytaj dalej