ZWOW #53


Na czas przygotowań do półmaratonu postanowiłam ograniczyć i jeszcze bardziej usystematyzować swoje treningi. Jest to dla mnie bardzo ważne, bo chciałabym w marcu wypaść jak najlepiej, co jest zresztą sprawą oczywistą. W związku z tym przy czterech dniach typowo biegowych pozostały mi już tylko dwa na dowolne treningi i jeden na odpoczynek.


Zdecydowałam się na spokojną środę i tutaj najczęściej prym wiedzie joga. Działa na mnie baaaardzo odprężająco, a już po 3 sesjach 40-50 minutowych dostrzegam jej ogromne zalety. Moje ciało ją uwielbia.
Natomiast w piątki wybieram krótkie, ale bardzo intensywne treningi. Ulubionymi zestawami tego typu są ZWOWy Zuzki. W ciągu ostatnich tygodni udało mi się już ich kilka wykonać, dlatego najwyższa pora na recenzję jednego z nich.

ZWOW #53 to ciekawy i całkiem prosty trening. Spokojnie mogę go polecić początkującym o ile wykonywanie pompek nie jest problemem.

Całość ułożona jest w 4 rundy po trzy ćwiczenia przeplatane rozciąganiem:

- Jump Squat x20


- Candle Stretch



- Side Jump Lunge  x15


- Side Lunge Stretch 10 sec. - jedna strona


- Side Jump Lunge x15 (patrz wyżej)
     
- Side Lunge Stretch 10 sec. - druga strona  (patrz wyżej)
 
- Cross-Legged Push Ups x10


- Rozciąganie - 5 sec na każdą stronę


Moje wrażenia?


Zdecydowałam się na ten ZWOW głównie ze względu na brak potrzeby dodatkowego sprzętu, który byłby niezbędny do ćwiczeń. Tutaj na szczęście wystarczy nam tylko mata.

Ogólnie mogę go ocenić jako jeden z ulubionych. Nie było tu naprawdę nic trudnego. Cięższe ćwiczenia przeplatane rozciąganiem, no czego chcieć więcej? :)
Jedyne co mnie najbardziej zmęczyło to te głębokie przysiady. Były naprawdę pełne i bardzo dynamiczne, przez co na drugi dzień poczułam nieźle mięśnie ud. Cross-Legged Push Ups są zdecydowanie łatwiejsze niż te zwyczajne, czego się nawet nie spodziewałam. Side Jump Lunge w połączeniu z rozciąganiem oraz świeca nie stanowiły dla mnie najmniejszego problemu.

Czy cztery serie czy to dużo? Wydaje mi się, że w sam raz. 10-15 minut i pot leje się strumieniami, a mięśnie brzucha po wykonanym treningu można porównywać do zdjęć modelek fitness. 


Tutaj znajdziecie cały filmik:


Udostępnij ten post

20 komentarzy :

  1. Uwielbiam:) Robiłam go i jest dość przyjemny,myślę że jeszcze może go wykonam :)

    Ja już też zrobiłam kilka ale nie wstawiam bo doszłam do wniosku że Niebieskoszara i Maggie zrobiły najlepsze spisy które zawierają recenzję i opis:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też na pewno nie raz go jeszcze zrobię ;)

      ja lubię dodawać swoje recenzje, bo w końcu każdy ma inne odczucia ;)

      Usuń
  2. Ja dziś biegałam i kolejny raz zeszłam poniżej 30 minut w 5K, a dokładnie 27 minut, więc mnie to zadowala bardzo...jednakże bieg do przyjemnych nie należał, było ciężko- mózg się bronił- symulował bóle kolan, mięśni- kusił abym przestała, słyszałam w swojej głowie o tym jak jest ciężko i czy nie lepiej sobie posiedzieć w ciepłym foteliku niż tak biegać po zimnie? Ale ostatni kilometr jak się zorientował, że jestem blisko domu to nagle przestało mnie wszystko boleć...co za cholera z tego mózgu ;-) wiem jak to brzmi... jak czubek z psychiatryka :P ale takie życie biegacza! :D
    Muszę wypróbować yogę, tyle dobrego słyszę na jej temat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz Agnes świetnie Ci idzie ;) Ja liczę na to, że jutro coś na parkrunie uda mi się osiągnąć. Muszę się wreszcie nauczyć biegać głową i nie słuchać złośliwych myśli, które pojawiają się po trzecim kilometrze i każą mi zwolnić, albo co gorsza- zatrzymać się.. :D

      wcale to nie brzmi jak czubek z psychiatryka, bo dokładnie wiem o czym mówisz - tacy już jesteśmy (biegacze) :D a jogę spróbuj koniecznie, coś na pewno CI się spodoba ;)

      Usuń
    2. Ja staram się odseparować te myśli, które chcą mnie "zatrzymać" w miejscu, które nie chcą bym się rozwijała, bo przecież to wymaga poświęcenia...a nasz mózg jest tak zaprogramowany by chronić nas przed głupotami, ale czasem lekko przesadza ;-)
      Dziwne jest to, że czasem w pierwszych kilometrach mam ból kolan, potem ból kostki, potem biodra (tak po kolei) a jak mózg "widzi", że mam go gdzieś to przestaje boleć.... mam jakieś haluny czy jak? Ale kocham biegać to daje mi siły i umacnia mnie :D
      Tobie też dobrze idzie- a zapewne będzie jeszcze lepiej!!

      Usuń
    3. Też się staram, ale różnie mi to wychodzi. Bóle kolan, kostek, bioder potrafię opanować i faktycznie po czasie mijają, ale z tym przesadnym zmęczeniem, albo koniecznością zwolnienia wychodzi już różnie. Pewnie to kwestia wytrenowania się i nauczenia walki z sobą samym ;)

      Usuń
  3. też uwielbiam jogę.powodzenia z treningami.masz motywację co?:):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. gdy wyznaczam sobie kolejne cele motywacja sama się pojawia : )))

      Usuń
  4. wygląda zachęcająco - zapisuję do listy "do zrobienia" i na pewno będę z niego korzystać, jak na razie jestem na etapie nauki poprawnego wykonywania pompek haha :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dobra technika jest bardzo ważna, a sama dopiero niedawno nauczyłam się poprawnie je wykonywać ;)

      Usuń
  5. #53 robiłam i wspominam bardzo dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  6. To chyba jeden z "lżejszych" zestawów, które serwuje Zuzka. Porównując z tym co czasem tu prezentujesz wydaje się całkiem niewinny ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, choć wcale nie oznacza to, że nie jest męczący :D

      Usuń
  7. Ten zwow był pierwszym w ogóle zwowem który wykonałam Więc jak najbardziej można go polecić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, także jest potwierdzenie, że dla początkujących idealny : ))

      Usuń
  8. ja tez postanowilam byc systematyczna przez wzglad rowniez przez polmaraon :)) cwicze z body rock tv, ale z tego cowidze to maja podobne cwiczenia jak zuzka tutaj :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno, zwłaszcza, że Zuzka kiedyś też była w body rock ;)
      W którym półmaratonie startujesz?

      Usuń
  9. Ruszam z ćwiczeniami i dziękuję za propozycję treningu. Na pewno wypróbuję w tym tygodniu. :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz! To dla mnie dodatkowa motywacja ;)